„Żryj” albo żyj? Kontrowersyjna kampania promuje zdrowe odżywianie czy stygmatyzuje chorych?

Na przystankach komunikacji miejskiej w całej Polsce pojawiły się ostatnio plakaty z napisem „Żryj”, w którym przekreślenie litery „r” sugeruje, że bez „żarcia” żyje się lepiej albo przynajmniej normalnie. Obok nich zawisły także inne, stworzone w ramach 19. edycji konkursu Galerii Plakatu AMS „Jedz ostrożnie!” Kampania, która w założeniu miała zachęcać Polaków do świadomego i zdrowego odżywiania wywołała jednak skandal…

Zadanie konkursowe polegało na zaprojektowaniu plakatu na temat zdrowego odżywiania w jego społecznym wymiarze i przekonanie Polaków – za jego pomocą – by jedli zdrowiej. Pomysłodawcy wyjaśniają, że chcieli poddać nasze nawyki kulinarne surowej ocenie i wzniecić żywieniową rewolucję. Zamiast tego zalewające przestrzeń miejską hasło „Żryj” wywołało lawinę oburzenia.

żryj

kolaż własny redakcji, źródło zdjęć: www.pinterest.com i www.instagram.com; odnośniki do konkretnych profili są osadzone w tekście

„Żryj” albo żyj? Kontrowersyjna kampania promuje zdrowe odżywianie czy stygmatyzuje chorych?

Obok wzmiankowanego hasła „Żryj” na plakatach pojawiły się bardzo sugestywne grafiki. Przechodnie mogą natknąć się w przestrzeni miejskiej na rysunek bardzo otyłego człowieka siedzącego na maleńkim krzesełku i zdjęcie kiełbaski, która w rzeczywistości jest dynamitem o płonącym loncie. Inne plakaty przedstawiają trupią czaszkę, hamburgera wystawiającego język i znak drogowy „czarny punkt otyłości”. 

Wpływ plakatów na osoby, które je oglądają okazał się jednak całkowicie przeciwny temu, jakiego spodziewali się twórcy kampanii „Jedz ostrożnie!”. Bazujące na najbanalniejszych skojarzeniach obrazy i hasła stały się bowiem narzędziem do stygmatyzowania oraz wpędzania – i tak już zmagających się z najgorszymi odczuciami względem siebie samych – osób z nadwagą lub zaburzeniami odżywiania w jeszcze większe kompleksy. Zamiast wzbudzać obawy przed niezdrową żywnością, wywołały obrzydzenie do jedzenia w ogóle, sugerując, że kiedy człowiek „żre” nie różni się niczym od łapczywego zwierzęcia. W myśl tej filozofii wystarczy po prostu przestać „żreć”, by problemy same się rozwiązały. A taką poradę osoby otyłe słyszą od „życzliwych” nieznajomych, a nierzadko nawet od członków rodziny, prawie codziennie. Co gorsza, karykaturalny obraz człowieka i symbole zachęcające do tego, by postrzegać jedzenie jako zagrożenie przypominają kobietom cierpiącym na anoreksję i bulimię ponure, skrzywione wizje, jakie kreuje ich własna psychika. A przecież te schorzenia psychiczne nie ograniczają się jedynie do problemów z unikaniem jedzenia czy też przejadaniem się. Obejmują zachowania takie jak dążenie do izolacji, pogrążanie się w kłamstwach, samookaleczanie i obsesyjne kontrolowanie wszystkich sfer życia. Towarzyszy im stres, cierpienie, wściekłość, poczucie bezradności i głęboki smutek. 

 

„Patrzę na nie i czuję się podle”

https://www.instagram.com/p/BsYa7CnHXnm/

Tak na oficjalnym profilu AMS Outdoor jest Cool pisze o plakatach Anka Adamczyk. „Jeśli chcieliście w osobach cierpiących na otyłość wywołać wstyd, lęk i odrazę do samych siebie: brawo, udało Wam się” – dodaje. „Tyle, że od lat wiadomo, że w ten sposób ludziom się szkodzi. Wstyd i brak akceptacji nie poprawiają nawyków żywieniowych, nie zmieniają stylu życia na zdrowszy. Wyrządzają ludziom krzywdę i pogarszają ich stan zdrowia.” Trudno nie zgodzić się z tą opinią. Wszyscy zdajemy sobie przecież sprawę, że hamburgery, napoje gazowane czy parówki nie są zdrowe. Wyzwaniem jest natomiast przyrządzanie odpowiednio zbilansowanych posiłków. Nie każdy wie, że zdrowe produkty, takie jak orzechy czy migdały mogą być tłuste i wysokokaloryczne. Wielu Polaków ma problem z ustaleniem, jakiej ilości węglowodanów czy białka potrzebują każdego dnia ich organizmy. Nie wiedzą, które produkty sprzyjają odchudzaniu ani jakich zapisów na etykietach należy się wystrzegać. Nie potrafią czytać oznaczeń na żywności ani przygotować samodzielnie wielu prostych, lecz przetworzonych produktów. Może więc zamiast atakować osoby cierpiące na nadwagę i inne schorzenia związane z zaburzeniami odżywiania lepiej byłoby położyć nacisk na uzupełnienie braków w naszej edukacji?

Na koniec trzeba jeszcze dodać, że inicjatorom tej plakatowej dyskusji umyka fakt, że przyczyn otyłości jest znacznie więcej niż wymieniane przez nich „żarcie”. Część osób z nadwagą cierpi na insulinooporność, część ma usuniętą tarczycę (na przykład z powodu nowotworu). Część była przekarmiana przez rodziców już w wieku niemowlęcym. Jeszcze część wykonuje pracę o takim charakterze, że nie może sobie pozwolić na luksus regularnych posiłków. Nikt nie mówi też głośno o tym, że przetworzona, niezdrowa żywność jest tańsza od tej z półki z napisem „organiczne”. A może warto byłoby o tych aspektach sprawy nadmienić, zamiast dokładać kolejną cegiełkę do krzywdzącego – i tak popularnego w naszym społeczeństwie – osądzania po pozorach?

A co Wy sądzicie o tych plakatach?

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (65 głosów, średnia: 4,68 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. ewalub  17 stycznia 2019 09:14

    Mocne hasło, ale dobre. Ja tego nie odbieram jako atak na osoby otyłe, ale jako zwrócenie uwagi wszystkim ludziom na potrzebę mądrego przygotowywania i wybierania posiłków. Osoby szczupłe też mogą chorować przy niewłaściwej diecie.

    Odpowiedz
    • Emotikonka  17 stycznia 2019 16:22

      Zgadzam się. Każdy kto pomyśli logicznie i zastanowi się dłuższą chwilę chyba jest w stanie zrozumieć że jest to zwrócenie uwagi na pewien problem w naszym społeczeństwie. Nikt nie mówi tu o osobach które chorują i dlatego mają dodatkowe kilogramy. To dla mnie raczej zwrócenie uwagi tym, którzy mogliby coś zmienić ale do tej pory tego nie robili z czystego lenistwa.

      Odpowiedz
    • Anett13  20 stycznia 2019 13:59

      Mi się kampania podoba. I mam wrażenie, że my Polacy ostatnio wszedzie widzimy ataki na kogoś, nawet gdy ich tam nie ma 🙁

      Odpowiedz
    • Joanna007  22 stycznia 2019 21:15

      No tak, też nie pomyślałam o tym że może to jeszcze bardziej wpędzać te osoby w kompleksy, ale niestety taka jest prawda że osoby otyłe nie jedzą tylko żrą. Widzę w pracy jak im ktoś grubszy tym więcej majonezu do frytek sobie wali + cola… Jestem szczupła i uważam na to żeby dobrze się odżywiać, nie jeść za tłusto, nie jeść przetworzonej żywności. I wcale nie trzeba mieć nie wiadomo jakiej wiedzy żeby jeść zdrowo, a przynajmniej zdrowiej. I też nie musi być to żywność bio bo akurat pomiędzy tą żywnością a „normalną” wcale aż tak dużej różnicy nie ma.

      Odpowiedz
      • ewalub  23 stycznia 2019 08:57

        Zgadza się. Wcale nie trzeba się doktoryzować w tym temacie by wiedzieć, że frytki czy ciężkie sosy nie są zdrowe. Czasem naprawdę niewiele trzeba zmienić by zdrowiej się odżywiać.

        Odpowiedz
  2. blogujemytestujemy  17 stycznia 2019 22:20

    Widziałam te plakaty u nas porozwieszane na przystanku autobusowym, jednak mnie ta reklama nie skojarzyła się raczej ze złym odżywianiem. Gdybym nie przeczytała tego tutaj, nie wiedziałabym o co w niej chodzi

    Odpowiedz
  3. as_sa  17 stycznia 2019 22:55

    Sama nie wiem. Mam mieszane odczucia

    Odpowiedz
  4. ava  18 stycznia 2019 15:03

    Odniosłam wrażenie, że treści tych plakatów są całkiem nieaktualne, może z 10 lat temu takie teorie były w obiegu, ale dziś przy większej świadomości, że przytyć można nawet jedząc za mało (spowolniony metabolizm), albo przez uraz kręgosłupa (brak ruchu) to raczej mnie zadziwia ta „akcja”. Otyłość i nadwaga są skutkiem, więc po co tracić czas na wywoływanie poczucia winy u kogoś kto ma problem. Żółte zęby i cienkie włosy też doczekają się społecznych plakatów? Więcej empatii i uśmiechu, bądźmy dla siebie mili.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany