Zimowe ABC skóry

Ekstremalna pogoda wymaga ekstremalnej ochrony skóry. Przyłóż się do zimowej pielęgnacji, a mróz i wiatr nie zaszkodzą twojej twarzy. Dzięki temu na widok twojej twarzy wiosna… zzielenieje z zazdrości.

Zimowa pielęgnacja

 

A – Absolutnie niezbędna ochrona

Od listopada do marca najlepsze dla skóry są kosmetyki z lipidami, ponieważ uszczelniają płaszcz ochronny. – W składach zimowych kremów szukamy ceramidów, olei roślinnych, cholesterolu, kwasów tłuszczowych i wosków – wylicza dr Agnieszka Bliżanowska z Centrum Dermatologii i Medycyny Estetycznej WellDerm. – Tworzą one warstwę ochronną na twarzy, ale także wbudowują się w cement międzykomórkowy, czyli uszczelniają płaszcz lipidowy – dodaje. Dzięki temu skóra jest zabezpieczona przed mrozem oraz chroniona przed parowaniem wody. Jest jędrna, elastyczna i gładka. Nowoczesne kremy lipidowe nie zostawiają na skórze lepkiej warstwy, wchłaniają się szybko, a w okresie zimowym dużo lepiej niż kremy nawilżające łączą się z podkładem. Dla przedłużenia trwałości makijażu nakładanego zimą warto między krem a podkład nałożyć silikonową bazę, która zabezpieczy makijaż przed spłynięciem po wejściu z mroźnej ulicy do biura.

Na jakie kosmetyki uważać zimą? Zrezygnujmy z kosmetyków intensywnie matujących. O tej porze roku nawet na skórze tłustej mogą wywołać przesuszenia i odwodnienia – To efekt naruszenia płaszcza lipidowego zbyt agresywną pielęgnacją. Wychodząc na mróz, nie powinniśmy też na ostatnią chwilę nakładać na twarz substancji nawilżających – mogą one uszkodzić warstwę ochronną skóry, gdy zaczną zamarzać – wyjaśnia dermatolog estetyczna. Kremy nawilżające zostawmy na noc. Wtedy nasza skóra może odpocząć od natłuszczania i związać wodę w naskórku.

 

B – Bezpieczne zabiegi

Zimą należy uważnie planować zabiegi. Idealne na tę porę roku są wszelkie terapie poprawiające kondycję ciała i twarzy. Seria lipolizy iniekcyjnej albo mezoterapii lipolitycznej na sprawiające kłopoty uda, biodra, ramiona, brzuch, czy podbródek będzie przeprowadzona w komfortowych warunkach – miejsca iniekcji można w okresie zimowym łatwo zamaskować ubraniem. W dodatku nie działamy pod presją czasu, ponieważ do wiosny i lata, w które pokazujemy więcej ciała, mamy jeszcze wiele miesięcy. Także zabiegi niwelowania rozstępów za pomocą lasera frakcyjnego lub mikronakłuwania warto zacząć zimą, by cieszyć się efektami latem. Nasze noworoczne postanowienie to zrzucenie zbędnych kilogramów? Cwiczenia w klubie fitness warto połączyć z terapią falami ultradźwiękowymi. – W Polsce są już technologie, które na świecie są traktowane jako medyczne uzupełnienie leczenia otyłości. Do takich należy m.in. bezinwazyjna kawitacja ultradźwiękowa Cavi Lipo, popularna m.in. w Skandynawii i Japonii – mówi ekspert WellDerm.

Zima ma także przewagę jeśli chodzi o starania o piękny dekolt. Wypełnienie zmarszczek za pomocą kwasu hialuronowego lub polimlekowego wymaga wielu drobnych iniekcji, po których może pojawić się obrzęk, a nawet kilkudniowe siniaczki. Chwilowe efekty pozabiegowe można jednak ukryć przed światem i czekać na nadejście wiosny.

Są jednak zabiegi, których zimą nie powinno się wykonywać. Należy do nich zamykanie rozszerzonych naczynek krwionośnych oraz redukcji rumienia.  – Bez względu na technologię (laser, elektrokoagulacja) przez 2 tygodnie po zamykaniu „pajączków” należy wystrzegać się gwałtownych zmian temperatur w tym mrozu na poziomie ok. -10 stopni Celsjusza. W przeciwnym razie zasklepione naczynka krwionośne mogą ponownie się rozszerzyć, a tym samym efekty zabiegu zostaną zaprzepaszczone – podkreśla dr Bliżanowska. Przez kilkanaście dni niewskazany jest także intensywny wysiłek, a do takich należą zimowe sporty. Tak więc jeśli planujesz wypad w góry i nie wyobrażasz sobie zimy bez intensywnego szaleństwa na śniegu, odłóż walkę z „pajączkami” do zakończenia sezonu.

 

C – całkowita ochrona przed słońcem

Wciąż pokutuje myślenie, że kremu z filtrem używa się na wakacjach, gdy leży się na plaży. A tymczasem szkodliwe promieniowanie nie próżnuje także zimą. – Dlatego nawet zimą powinniśmy na co dzień używać kremu z filtrem, minimum 20 SPF – przestrzega ekspert. Jeśli wybieramy się na narty, do kompletu zimowego sprzętu dopakować powinniśmy porządny zapas kosmetyków przeciwsłonecznych i to z takim faktorem jak na plażę. Dlaczego? – Po pierwsze, dlatego że promieniowanie ultrafioletowe w górach jest intensywniejsze. Po drugie, zagrożenie wzrasta na skutek odbicia promieni słońca od śniegu (odbija on aż 80% procent promieni, podczas gdy woda tylko 20%). Po trzecie, im wyżej tym cieńsza jest warstwa ochronna atmosfery, czyli naturalny filtr przeciwsłoneczny działa słabiej – wyjaśnia dr Agnieszka Bliżanowska. Zainwestuj w dobry preparat, który ochroni skórę zarówno przed wywołującym oparzenia promieniowaniem UVB jak i UVA, które odpowiada za fotostarzenie skóry. Jeśli więc nie chcesz mieć po nartach pamiątki w postaci nowych zmarszczek, zapakuj do torby krem z najwyższym filtrem – 50 SPF i nakładaj go na twarz kilkukrotnie w trakcie zjazdów, pamiętając zwłaszcza o nosie i uszach. Oprócz filtrów aplikuj na odsłonięte części ciała ochronny, tłusty krem.

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (122 głosów, średnia: 4,44 z 5)
zapisuję głos...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany