Współczesna moda wydaje Ci się ekscentryczna? Poznaj najdziwniejsze trendy z poprzednich epok!

Trendy lansowane na wybiegach najważniejszych domów mody często wydają się nam dziwaczne i mocno przerysowane. Crocsy na szpilce, puchówki-kołdry, woalki w stylu pszczelarskich siatek i dżinsy z zamkiem na pośladkach wolałybyśmy oglądać raczej w albumach sztuki współczesnej aniżeli na swoim ciele. Jeśli jednak sięgnąć w głąb modowej historii poprzednich epok okazuje się, że współczesne projekty nie odbiegają stopniem kreatywności od wizji fashionitów poprzednich epok. Co więcej, w tamtych czasach nawet najdziwniejsze pomysły naprawdę były wcielane w życie. Przekonajcie się same!

Pewnie słyszałyście kiedyś o dziwnych urodowych zwyczajach dawnych ludów, takich jak zapuszczanie długich paznokci czy poczernianie zębów „dla ozdoby”. Jeśli lubicie kostiumowe i historyczne filmy, wiece pewnie, że moda kolejnych stuleci była równie kreatywna, co dawne upiększające zabiegi. Na wypadek, gdyby ominęły Was najbardziej godne uwagi ciekawostki, opisujemy najdziwniejsze trendy z poprzednich epok! 

Współczesna moda wydaje Ci się ekscentryczna? Poznaj najdziwniejsze trendy z poprzednich epok!

 

Chopines, czyli koturny aż do nieba

Jeśli myślicie, że buty buffalo i pokrewne im niebotyczne koturny, które nosiłyśmy w latach 90. (głównie pod wpływem inspiracji stylem Spice Girls) były najbardziej tandetną i niepraktyczną odmianą obuwia, jaką można sobie wyobrazić, teraz zmienicie zdanie. Mieszkańcy XV, XVI i XVII-wiecznej Wenecji wzbili się bowiem na znacznie wyższy poziom kreatywności. Mianowicie projektowali drewniane buty, których koturna osiągała wysokość nawet 50 centymetrów! Te urocze buciki noszące nazwę chopines rządziły się tylko jedną zasadą – im wyższy status społeczny, tym wyższa koturna. Wreszcie chodzenie w chopines stało się na tyle niebezpieczne, że władze Wenecji próbowały uregulować prawnie dopuszczalną wysokość koturny. Miłośnicy tej mody skutecznie blokowali jednak wszelkie próby tych regulacji i ostatecznie chopines wyszły z obiegu samoistnie. I chyba trudno się temu dziwić, prawda? Słynne buty do dziś można za to oglądać w muzealnych ekspozycjach. 

 

Ubrania z arszenikiem

Lubicie szmaragdowozielone sukienki, bluzki i spódnice? Nie wyobrażacie sobie swojej garderoby bez ubrań w tym odcieniu, doskonale współgrającym z Waszymi oczami? W epoce wiktoriańskiej kobiety również przepadały za tym kolorem. Niestety jedynym barwnikiem, jakiego używano wówczas do jego uzyskania był… arszenik. Fabryki ubrań we Francji, Wielkiej Brytanii i Ameryce Północnej stosowały tę toksyczną substancję, nie bacząc na konsekwencje długotrwałego kontaktu trucizny ze skórą. Nosząc suknię w kolorze szmaragdu łatwo można było więc nabawić się ran i strupów na skórze. Nie wspominając już o nudnościach, wymiotach i uszkodzeniach wzroku. To się nazywa poświęcenie!

 

Wielkie, pudrowane i perfumowane peruki

Pod koniec XVII i na początku XVIII wieku cała Europa dosłownie oszalała na punkcie wielkich peruk z lokami. Modę zapoczątkował król Francji, Ludwik XIV, który pewnego dnia zaczął przechadzać się ulicami miasta właśnie w takiej peruce. Prawdopodobnie chciał w ten sposób ukryć swoją łysinę. Jego poddani odebrali to jednak jako sposób na zaznaczenie wysokiego statusu i postanowili naśladować. Panowie zaczęli sięgać po wysokie peruki głównie w odcieniu bieli, siwizny lub blondu, które później ewoluowały w kierunku mniejszych peruk z kucykiem i kokardą (!). Panie chętnie nosiły zaś peruki w pastelowych odcieniach, na przykład w różu, błękicie lub lawendowym fiolecie. Dla utrzymania peruki w dobrym stanie i zatuszowania brzydkich zapachów, pudrowano je i spryskiwano perfumami, na przykład o zapachu lawendy lub pomarańczy. 

 

Suknie jak namioty, czyli łatwopalne krynoliny

W filmach kostiumowych często można podziwiać strojne suknie księżniczek i dam dworu pełne bogatych zdobień i koronek. Większość z nich kształtem przypomina jednak namioty, pod którymi spokojnie mogłaby schować się dwójka dzieci. Nic dziwnego, w końcu ich materiał opinał obszerne, sztywne konstrukcje w rodzaju stelaża. Krynoliny powstały ok. 1830 roku, a modę na nie zapoczątkowała żona Napoleona III, cesarzowa Eugenia. Nosiła ona charakterystyczne suknie, by ukryć wady swojej sylwetki. Wkrótce suknie z obręczami z lin i mocnymi plecionkami pod materiałem zaczęły nosić szykowne paryżanki, a zaraz po nich mieszkanki innych europejskich miast. Niekiedy takie suknie osiągały nawet 180 centymetrów średnicy, co uniemożliwiało wykonywanie najprostszych czynności, a nawet chodzenie. Nie trzeba chyba dodawać, że takie stroje były szczególnie łatwopalne, co narażało damy przechadzające się w bliskiej odległości od świeczników i pochodni. Suknie haute couture wydają się przy tym zaledwie cienkimi halkami!

 

Ciżemki

Kojarzą się przede wszystkim z nadwornymi błaznami i Piotrusiem Panem. Tymczasem ich powstanie datuje się już na XII wiek, choć prawdziwą popularność zdobyły dopiero w XV stuleciu. Nosili je głównie mężczyźni, ale czasem zainteresowaniem obdarzały je również kobiety. Najbardziej rozpowszechnione były w Polsce, dlatego czasem nazywano je „krakowskimi” albo po prostu „polskimi” butami. Z ciżemkami można się było jednak spotkać także w Anglii i w innych krajach Europy. Podobnie jak w przypadku chopines, rządziła nimi pewna zasada. Mianowicie długość spiczastego czubka podkreślała status społeczny ich właściciela. Im dłuższy czubek, tym bardziej zamożny i lepiej urodzony „fashionista”. Dziś tego rodzaju szpice widujemy raczej na obuwiu elfów Mikołaja i cyrkowych klaunów.

 

Naszyjniki z okiem

Współcześni zakochani obdarowują się często biżuterią z motywem serca, kluczyka („do ich serc”) lub inicjałów. W epoce gregoriańskiej w modzie były natomiast… naszyjniki z okiem wyciętym z portretu ukochanej osoby. Trend ten zapoczątkował podobno książę Walii, Jerzy IV. Wysyłał on wybrankom swojego serca naszyjniki z podobizną swojego oka, do których dołączał liścik z oświadczynami. Gest uznano za wyjątkowo romantyczny, a zainspirowani nim kochankowie zaczęli obdarowywać się właśnie taką biżuterią. Tylko wtajemniczeni wiedzieli czyje oko widnieje na noszonym na piersi naszyjniku. To chyba jedyny trend, który chciałybyśmy zachować w dzisiejszych czasach!

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (76 głosów, średnia: 4,71 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. Skosa Sandra  18 marca 2019 20:01

    Każda epoka miała swój urok,ale koturny i suknie z arszenikiem mnie przeraziły.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany