“Vanity sizing”, czyli dlaczego rozmiar rozmiarowi nie jest równy

Przez lata wielkie koncerny modowe i prasa narzucały nam idealny wizerunek kobiecego ciała. W głowach wielu z nas rozmiar idealny, to rozmiar 34/36. Zdarza się, że tradycyjny rozmiar 38/40 jest już traktowany jako “Plus size”. I chociaż coraz głośniej mówimy o “body positive”, to wciąż wiele osób koniecznie chce się zmieścić w jak najmniejszy rozmiar, co namiętnie wykorzystują firmy odzieżowe. Przez 10 lat Twoje ciało się zmieniało, a Ty wciąż nosisz spodnie w tym samym rozmiarze? Prawdopodobnie, jak wiele z nas, jesteś ofiarą “vanity sizing”.

Spis treści:

Vanity Sizing, czyli rozmiarówka próżności przez wiele lat była sekretem branży odzieżowej. Dziś, jako bardziej świadomi konsumenci, dostrzegamy, że “coś tu nie gra”. Problem z rozmiarami najbardziej jest dostrzegalny, gdy przymierzamy jednego dnia ten sam element garderoby w różnych sklepach. W jednym rozmiar S jest dobry, w innym za mały, a jeszcze kolejnym… za duży. Jeszcze większym absurdem jest, gdy w obrębie tego samego sklepu jeansy są dobre w rozmiarze XS, ale inne spodnie w tym samym rozmiarze nie pasują. Może być wiele przyczyn, ale najczęściej chodzi o niekonsekwencję marki i chwyty marketingowe.

Vanity sizing PX

Co to jest Vanity Sizing?

Vanity Sizing możemy określić jako zjawisko dopasowania rozmiarów ubrań do… samopoczucia klientów. Według badań przeprowadzonych przez „Journal of Consumer Psychology” to jaki rozmiar nosimy ma wpływ na nasze samopoczucie. Dla jasności – im mniejszy rozmiar, tym lepsze nasze samopoczucie. Okazuje się też, że wiele osób po zmierzeniu spodni, które okazują się za małe, nie sięga już po większy rozmiar, a rezygnuje z zakupu. Pogarsza się nam wtedy nastrój, a produkt okazuje się mniej atrakcyjny, co wpływa również na postrzeganie całej marki. Wiele innych raportów również pokazuje, że kobiety są skłonne częściej i więcej kupować w sklepach, w których noszą mniejszy rozmiar.

Body shaming – co to jest i jak z nim walczyć?

Body shaming – co to jest i jak z nim walczyć?

Body shaming to nie jest nowe zjawisko, ale coraz popularniejsze. Ostatnio jest też o nim coraz głośniej w kontekście uświadamiania tego czym jest i potępiania go. Zjawisko body shamingu jest najmocniej widoczne na Instagramie - w aplikacji, gdzie mnóstwo ludzi kreuje swoją rzeczywistość i pokazuje swój wyidealizowany świat. Jakiekolwiek odchylenie od wyśrubowanych kanonów jest wytykane. Na szczęście coraz więcej popularnych influencerek i aktywistek wykorzystuje swoje zasięgi w tej sprawie i skutecznie edukują w tym zakresie przyczyniając się do zwalczania body shamingu.

Vanity Sizing – czy chodzi tylko o marketing?

Zjawisko Vanity Sizing ma swoje podłoże w procesach biologicznych, którym podlega całe społeczeństwo, ale zostało zaadaptowane przez marketingowców na tak wielką skalę, że możemy mówić o typowym chwycie marketingowym. Antropolodzy potwierdzają, że wśród kolejnych pokoleń zachodzą zmiany w rozwoju. Obecnie dzieci zazwyczaj są wyższe niż ich rodzice, więc dostosowywanie rozmiarówki w pewnym sensie jest koniecznością, ale nie musiało odbywać się na tak wielką skalę.

Vanity sizing rozmiarówka

Jakie rozmiary nosiłyby największe ikony?

Zmiany w rozmiarach najbardziej są widoczne jeśli przeanalizujemy rozmiary noszone przez największe ikony. Marylin Monroe ze swoimi ikonicznymi wymiarami ciała nosiła rozmiar 12. Dziś rozmiar “12”, to europejski rozmiar 42/44. Tymczasem wymiary Marylin odpowiadają dzisiejszemu rozmiarowi 36. Pamiętacie Alexis z “Dynastii”? Aktorka grająca tę postać w latach 80. nosiła rozmiar 38, dziś zmieściłaby się w rozmiar 32. Kultowa modelka Twiggy nosiła w 1967 roku rozmiar 38, dziś miałabym ubrania w rozmiarz XXS. Kobieca rozmiarówka znacząco ewoluowała w ostatnim czasie – można to przeanalizować śledząc również ofertę katalogów wysyłkowych.

Vanity Sizing – czy przejmować się rozmiarami?

Zjawisko Vanity Sizing bardzo obrazowo pokazuje nam, dlaczego nie powinniśmy się przejmować rozmiarami. Kartonik na ubraniu powinien być tylko wskazówką, drogowskazem. Nie powinien wpływać na nasze samopoczucie czy zadowolenie z własnego wyglądu. Ze względu na różne predyspozycje genetyczne i pokoleniowe trudno byłoby wypracować jedną rozmiarówkę w obrębie całej Europy, dlatego każda marka tworzy własną tabelę. Oznacza to, że w kilku różnych sklepach możemy mieć różne rozmiary. W jednym możemy nosić spodnie w rozmiarze M, a w drugim L. Jest to zupełnie normalne. W USA kilka lat temu pojawił się nawet rozmiar XXXS. Choć możemy łączyć do z trendem sekularnym (tendencja do zwiększanie się rozmiarów ciała z każdym kolejnym pokoleniem), to tak naprawdę stało się tak bardziej ze względów marketingowych. Po to, by Amerykanki nie musiały nosić rozmiarów XXXL.

Spodnie w rozmiarze XXS powinny być mniejsze od pozostałych – tych w rozmiarze XS

Rozmiar rozmiarowi nie jest równy

Oprócz naszych codziennych zmagań z kupowaniem odzieży, rozmiarówka jest chętnie brana pod uwagę w badaniach konsumenckich. Wyniki niektórych z nich pokazują, że kobieta, która ubiera się w jednej marce w ubrania o rozmiarze 36 może nie zmieścić się nawet w rozmiar 40 w innym sklepie. Nie warto więc zaprzątać sobie głowy rozmiarami. W końcu jeśli nie wchodzą nam na stopę buty o rozmiarze 37, sięgamy po te w rozmiarze 38. Bez wpływu na samopoczucie i pogorszenia nastroju. Z ubraniami powinno być dokładnie to samo. Liczba na metce nie powinna nas definiować. W za małych, za ciasnych ubraniach wyglądamy gorzej niż w ubraniach z większą liczbą, ale lepiej dopasowanych. Niech metka będzie tylko naszym drogowskazem, a ostatecznie wybierajmy takie ubrania, które są po prostu na nas dobre.

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (43 głosów, średnia: 4,72 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. janka1312  22 stycznia 2022 12:40

    i po co się oszukiwać? nie lepiej się akceptować?

    Odpowiedz
  2. MonikaPl  24 stycznia 2022 07:59

    Dokładnie 😏

    Odpowiedz
  3. luna341  24 stycznia 2022 20:19

    Nie raz zawiodłam się na rozmiarówce. Moja figura nie zmienia się a rozmiar tak.Czsamu jest to 38 lub 42. Spora rozbieżność a tyle ten sam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany