Szkodliwość dezodorantów. 3 powody, dla których lepiej przestać ich używać

Nie wyobrażasz sobie wyjścia z domu bez użycia antyperspirantu? Na samą myśl o plamach potu pod pachami Twojej nowej białej koszuli dostajesz białej gorączki, która sprawia, że musisz co jakiś czas poprawiać niewidzialną warstewkę sprayu na swojej skórze? Uważaj – możesz przypłacić ten nawyk swoim zdrowiem! Szkodliwość dezodorantów to problem o którym wciąż mówi się za mało (podobnie jak o tym, że być może talk Johnson & Johnson jest rakotwórczy) , bo marki kosmetyczne obawiają się, że jego rozpowszechnienie narazi je na duże straty. U nas przeczytasz, jakie są powody, dla których powinnaś natychmiast przestać ich używać!

szkodliwość dezodorantów

Szkodliwość dezodorantów. 3 powody, dla których lepiej przestać ich używać

Dowiedz się, jak zastąpić antyperspirant zdrową alternatywą: Dezodorant bez aluminium – przepis na naturalny dezodorant do zrobienia w domu

 

1. Większość dezodorantów zawiera aluminium skomponowane z potencjalnymi alergenami

Częstokroć nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele groźnych chemikaliów znajduje się używanych przez nas dezodorantach oraz jak, to że aplikujemy je bezpośrednio na skórę, otwiera im drogę do działania (niejednokrotnie nawet lepszą niż gdybyśmy je połykali)! Kiedy spożywamy szkodliwe pierwiastki są one przynajmniej częściowo rozkładane przez naszą wątrobę i układ trawienny. Nakładane na skórę, przenikną wprost do naszej krwi bez jakiegokolwiek oporu ze strony organizmu! O jakich szkodliwych substancjach mowa? Przede wszystkim o aluminium, powszechnie stosowanym w dezodorantach i wzbudzającym z tego powodu coraz więcej wątpliwości. Używane jako składnik dezodorantu, hamuje potliwość, zatykając tymczasowo ujścia gruczołów potowych. Wchłaniane przez organizm w dużych ilościach może jednak przyczyniać się do zachorowania na Altzheimera i wywoływać nowotwory piersi. Do tego dochodzą liczne chemiczne zagęstniki, szkodliwe parabeny oraz potencjalne alergeny – m.in. sztuczne aromaty, eugenol czy kumaryna.

 

Szkodliwość dezodorantów. 3 powody, dla których lepiej przestać ich używać

2. Badania dowiodły, że wiele dezodorantów zawiera pestycydy

W 2008 roku przeprowadzono badanie na osobach, które regularnie używają antyperspirantów. Wynik był zatrważający! Aż u 75 % z nich wykryto obecność triklosanu – przeciwgrzybiczej i bakteriobójczej substancji, która (jak pokazały liczne testy na zwierzętach) może zaburzać poziom hormonów w organizmie i prowadzić do powstania antybiotykoopornych szczepów bakterii. W skrajnych przypadkach środek ten upośledza pracę mięśnia sercowego i wywołuje hipotermię. Nie bez powodu Unia Europejska wprowadziła zakaz używania triklosanu w produktach, mających styczność z żywnością, a Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska sklasyfikowała ten środek jako potencjalnie rakotwórczy!

 

3. Zwalczając bakterie powodujące przykry zapach paradoksalnie… czynisz je silniejszymi

Wyniki badań naukowców z Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska jednoznacznie pokazują, że kiedy usiłujemy zwalczyć bakterie żyjące w pocie przy użyciu antyperspirantów, sprawiamy, że zaczynają walczyć, mutując się z innymi egzystującymi w naszym ciele oraz na skórze bakteriami, które wcześniej były dla nas użyteczne. Tym samym, stosując dezodoranty, potęgujemy tylko przykry zapach naszego potu. Analogicznie – przy rzadszym użyciu sztucznych substancji hamujących potliwość, ewentualny pot, który pojawi się na naszej skórze ma mniej intensywny zapach.

 

Szkodliwość dezodorantów

Czym wobec tego zastąpić chemiczne dezodoranty?

Dobrze sprawdzi się znany już w starożytności (u Rzymian) i nadal powszechnie stosowany ałun (siarczan potasowo-glinowy), czyli połączenie anionu kwasowego z dwoma rodzajami kationów. Zawiera on sole glinu podobne do tych, które znajdują się w dezodorantach, jednak krystaliczna struktura ałunu powstrzymuje wchłanianie glinu przez skórę. Niweluje on wydzielanie potu nie zatykając gruczołów potowych, a jedynie zwężając ujścia ich kanalików.

Innym rozwiązaniem są dostępne na rynku naturalne dezodoranty z wyciągami roślinnymi, minerałami (takimi jak cynk) i olejkami z roślin, a także produkty zawierające aluminę.

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (137 głosów, średnia: 4,84 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. Aneta  17 stycznia 2017 12:28

    Dobrze wiedzieć.

    Odpowiedz
  2. aqq  17 stycznia 2017 20:37

    A pod postem plejada reklam dezodorantów 😉 Ja od dawna nie używam nic poza ałunem, moja skóra zaczęła źle reagować na zwykłe antyperspiranty i musiałam z nich zrezygnować. Bolące gule pod paszkami to nic przyjemnego, dopóki nie znalazłam ałunu nie używałam nic i mam nadzieję że nikomu nie pachniałam niczym niepotrzebnym 😀

    Odpowiedz
  3. milaaag  17 stycznia 2017 21:56

    a co z etiaxilem?

    Odpowiedz
  4. agasam9  17 stycznia 2017 23:08

    nigdy nie miałam złych doświadczeń z dezodorantami

    Odpowiedz
  5. Jaworka  18 stycznia 2017 09:55

    Jak na razie nic przykrego mnie nie spotkało ale tez czytałam gdzieś że ciągle używanie tych dezodorantów skutkuje potem rakami bo szkodliwe składniki są przez wiele lat wchłaniane przez organizm

    Odpowiedz
  6. Maga  18 stycznia 2017 15:36

    Oj tam oj tam, nie taki dezodorant straszny jak go malują. Poczytajcie ten artykuł i przytoczone tam źródła: http://mozgi.pl/czy-dezodoranty-i-antyperspiranty-sa-bezpieczne-dla-zdrowia-9712

    Odpowiedz
  7. martucha180  18 stycznia 2017 16:31

    O 3. punkcie nie wiedziałam.

    Odpowiedz
  8. afrodyta  18 stycznia 2017 18:11

    Ciekawe informacje,ale nie są one zbyt powszechne…Myślę,że jest mało takich informacji ogólnie dostępnych.Ważne,że jest alternatywa do walki z potem i służy ona naszemu zdrowiu.Takie informacje powinny być propagowane szeroko np. w szkołach,bo młodzi ludzie powinni znać prawdę w tej kwestii.Przecież czym skorupka za młodu…,a dorośli też nie wszyscy takich informacji zasięgnęli.

    Odpowiedz
  9. stokrotkapolna  16 marca 2017 03:48

    No właśnie, odkąd chemia zawładnęła światem,to tak jest. Ciekawy artykuł.Zawsze warto czytać, i dowiadywać się wszystkiego, co dotyczy naszych milusińskich. Zwłaszcza jak coś im dolega. ,na przykład jak tutaj opisana alergia.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany