Romans z żonatym mężczyzną – co zrobić?

Bycie tą drugą kobietą w związku jest niezwykle trudne. Pomimo tego, że piętnuje się w naszym społeczeństwie kochanki, to jednak trzeba przyznać, że i one często nie maja łatwo i stają się ofiarami. Masz romans z żonatym mężczyzną? Jak się zachować w takiej sytuacji? Czujesz ogromne poczucie winy i frustrację? Czekasz, aż mężczyzna którego się kocha odezwie się i znajdzie chwilę na spotkanie? Ciągłe obietnice bez pokrycia, zwodzenie i samotność przeplatana krótkimi spotkaniami. Co zrobić gdy jest się tą drugą kobietą?

Polecamy również: Jak reagować, gdy zrani nas partner ?

Co zrobić gdy jest się tą drugą kobietą

Romans z żonatym mężczyzną – co zrobić? Bądź ze sobą szczera

Zanim jeszcze zdecydujesz się zostać kochanką musisz być ze sobą szczera. Nie jesteś czyjąś dziewczyną, partnerką. Nie jesteś też miłością czyjegoś życia – jest nią żona, której się kiedyś oświadczył i być może jest również kobietą, która urodziła mu dzieci, a to są niesamowicie silne więzi. On może mówić wiele rzeczy – jak jest nieszczęśliwy z nią i jak bardzo Cię kocha, jednak pomimo tego trzyma Cię w ukryciu. To znaczy bardzo wiele i bardzo wiele mówi o nim samym.

Czy Ty szanowałabyś kobietę, z którą zdradziłby Cię ukochany mężczyzna? Nie oczekuj więc szacunku od nikogo, jeśli zdecydujesz się związać z żonatym mężczyzną. A zasługujesz i na miłość i uwagę i szacunek – ale ten mężczyzna Ci tego nie zapewni.

Romans z żonatym mężczyzną – co zrobić? Bądź szczera z przyjaciółką

Jeśli decydujesz się odejść, bądź chcesz podjąć słuszną decyzję porozmawiaj o tym z kimś komu ufasz najbardziej. Niech będzie Twoim wsparciem i osobą pierwszego kontaktu w chwilach zwątpienia i załamania. Niech też będzie ramieniem, na którym możesz się wypłakać.

Romans z żonatym mężczyzną – co zrobić? Rozważ terapię

To może się wydawać dość odważnym posunięciem, ale pamiętaj, że na terapię chodzą również ludzie zdrowi. Zastanów się dlaczego weszłaś w tak destrukcyjną relację, jakie będą jej konsekwencje dla Ciebie. Terapeuta pomoże Ci przejść trudny okres i będzie wsparciem w decyzjach, które podejmiesz.

Romans z żonatym mężczyzną – co zrobić? Rozważ rozstanie

Zdecydowana większość żonatych mężczyzn zostaje z żonami. Część z nich odchodzi po to, by po pewnym czasie jednak wrócić. Tylko mała część odchodzi od żon na stałe. Nie ma najmniejszego sensu w czekaniu na rozstanie, które nie nadejdzie. Zawsze znajdzie się powód – bo ona nie da rady, bo są dzieci, za rok, za miesiąc. Niewiele związków udało się zbudować na czyjejś krzywdzie, a jeszcze mniej z nieodpowiedzialnym mężczyzną, który w dodatku jest tchórzem.

Romans z żonatym mężczyzną – co zrobić? Pomyśl o sobie

Zawsze będziesz na drugim miejscu. Jego żona będzie ważniejsza, ich kredyt będzie ważniejszy, dzieci będą ważniejsze. Wszystkie święta spędzone samotnie. Nie będziecie się publicznie pokazywać, a rozmawiać przez telefon, czy smsować tylko w określonym czasie. Jeśli mężczyzna nie może Ci dać swojej uwagi i obecności to po co Ci on? Nie krzywdź siebie!

Polecamy również: Kłótnie w związku – jak znaleźć rozwiązanie?

Romans z żonatym mężczyzną – co zrobić? Pomyśl o żonie

 Tej kobiecie dzieje się największa krzywda w życiu. To, że być może nie jest tego świadoma, a przynajmniej w pełni świadoma, nie oznacza, że jest ona mniejsza. Współczuj jej i pamiętaj, że przedstawiona przez niego historia związku to tylko pół prawdy. Będąc w związku z żonatym mężczyzną krzywdzisz siebie i ją.

Romans z żonatym mężczyzną – co zrobić? Nie oglądaj się za siebie

Nie miej wątpliwości. To będzie bolało, ale nie możesz się cofnąć. Zerwij kontakt zupełnie. Własnie robisz dla siebie coś dobrego, być może największą przysługę. Znajdź kogoś, kto na Ciebie zasługuje i nigdy nie patrz wstecz!

Czy kiedykolwiek byłyście tą drugą kobietą, albo słyszałyście jej wersje historii o zdradzie? 

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (237 głosów, średnia: 4,28 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. lilkawodna  19 marca 2015 08:15

    Najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest po prostu nie dopuszczenie do niej. Będąc czyjąś kochanką krzywdzimy jego żonę i dzieci, ale także i siebie. Przecież nie można budować swojego szczęścia na czyimś nieszczęściu. To błędne koło.

    Odpowiedz
  2. Ewelina  19 marca 2015 08:49

    zgadzam się z lilkawodna, lepiej nie dopuszczać do takiej sytuacji!

    Odpowiedz
  3. Gocha  19 marca 2015 08:50

    Jeśli od razu wiadomo, że facet ma żonę, nie ma co się nim nadmiernie interesować, bo wielu ludzi można zranić, w tym siebie. Sama nie zdecydowałabym się na taki układ, a jakby w trakcie znajomości dopiero wyszło, że on ma żonę to nie ma zmiłuj – okłamał, nie jest mnie wart!

    Odpowiedz
  4. bbo  19 marca 2015 09:12

    Chyba bym tak nie potrafiła…

    Odpowiedz
  5. martucha180  19 marca 2015 11:56

    Lepiej być tą pierwszą, nigdy zaś drugą…

    Odpowiedz
  6. basiaj  19 marca 2015 15:17

    Może patrzeć tak: żonaty to już nie mężczyzna.

    Odpowiedz
  7. Kmakolagwa  19 marca 2015 19:48

    Najlepiej trzymać się jak najdalej od takich relacji. Nigdy nie wychodzi z tego nic dobrego.

    Odpowiedz
  8. luna341  19 marca 2015 20:29

    Jak to co zrobić.nie wdawać sie w taki romans..

    Odpowiedz
  9. gusia.  20 marca 2015 06:26

    Faktycznie lepiej nie dopuścić,ale nie każdy amant na wstępie przyznaje,że ma żonę.Akurat tu jest dany przykład żonatego z wolną panną .Niekiedy trafia się jednak tak,że ta druga para będzie razem długo i szczęśliwie,bo niestety coś w tym pierwszym małżeństwie nie gra i z pewnością większość osób zna takie pary.To co napisane wyżej w artykule to ogół i właściwie tak jest.Osobiście ja mam jednego wieloletniego małżonka i nie ma komplikacji w związku oraz dzieci z rozbitych rodzin 😉

    Odpowiedz
  10. Ewa Redakcja  20 marca 2015 22:15

    Ja znam przypadek, gdy dziewczyna po roku związku dowiedziała się, że jej ukochany ma żonę, dziecko i w dodatku z nimi mieszka.
    Sama byłam w sytuacji, gdy po zerwaniu dopiero dowiedziałam się, że mój były miał dziewczynę, która po prostu wyjechała do pracy za granicę. Rzeczywiście czasami kobiety dowiadują się o takich rzeczach, gdy jest już za późno – są już zakochane. Dlatego nigdy nie winię jedynie kobiet. Winę ponosi głównie osoba, która zdradza.
    Ot mężczyźni potrafią być bardzo zdolni.

    Odpowiedz
    • justi912  22 marca 2015 20:00

      Dokładnie. Choć często to kochankę obwinia się o rozpad związku, jak gdyby mężczyźni byli tymi uwiedzionymi biedactwami, które nic nie mogły poradzić. Ech… Ogólnie najlepiej od razu podziękować zajętemu osobnikowi (o ile przyzna się, że kogoś ma), ale często też kobiety łudzą się, że będą kiedyś tą pierwszą… Ale nie warto moim zdaniem.

      Odpowiedz
  11. Lidka  13 maja 2015 10:58

    Tak. Ja też myślałam, że bym nie potrafiła, że nigdy w życiu coś takiego nie mogłoby się wydarzyć w moim życiu. Aż się stało. Zaczepiał mnie mój żonaty kolega. Choć na początku byłam zdezorientowała, odmawiałam spotkań i niechętnie odpisywałam na smsy to…. od rozmowy do rozmowy okazało się, że powodem jego ślubu była wpadka, że od samego początku był nieszczęśliwy i postanowił się poświęcić dla dziecka. Nawet matka mu mówiła, żeby się nie żenił ale on chciał być honorowy. A we mnie się zakochał niemalże od pierwszego wejrzenia i długo przymierzał się aby zrobić pierwszy krok w moją stronę. Zapewniał mnie, że chce poczekać aż syn dorośnie i wtedy odejść. Tak się jakoś stało, że zaczęliśmy się spotykać i stało się – oszalałam na jego punkcie. Właściwie i on i ja wydawaliśmy sobie być stworzeni dla siebie. Idealni. Wydawało nam się, że to naprawdę wielka miłość. Było mi ciężko kiedy wychodził z mojego domu i wracał do siebie a chwile z nim spędzone były najpiękniejszymi w moim życiu nawet jak nic nie robiliśmy tylko leżeliśmy i patrzyliśmy na siebie bez słowa. Wiem, że on był we mnie zakochany nawet o wiele bardziej i jeszcze bardziej przeżywał chwile rozstania. Spotykaliśmy się bardzo intensywnie do czasu… aż nie dowiedziała się żona. I dopiero w tym momencie, kiedy usłyszałam jej głos w telefonie zrozumiałam, że to nie do końca było tak jak on mi opowiadał. Tzn może z jego strony. Ale zrozumiałam, że to jest całkiem normalne małżeństwo i że bardzo zraniłam tę kobietę. Wcześniej myślałam, że obydwoje są ze sobą, bo muszą. Powiedziałabym, że to co się wtedy działo to było piekło ale nie było tak źle w porównaniu do tego co dzieje się ze mną teraz. Było owszem dramatycznie. Kobieta oszalała, wyrzucała go z domu, trzymała jak na smyczy. Pilnowała każdego telefonu. Dochodziło do bardzo przykrych sytuacji, o których nawet nie chcę opowiadać. Kłóciła się z nim przy dziecku. Szantażowała, że mnie zniszczy. Groziła mi, że jeśli się dowie, że mam z nim kontakt to zniszczy mi życie i jemu też. Z jednej strony nie ma się co dziwić z drugiej…. wszystko to naprawdę jest posrane. Trwało to rok. On wyjechał, bo nie mógł już znieść sytuacji w domu, w którym chciał zostać ze względu na dziecko. Chciał jak najlepiej dla syna. Cały czas byłam przy nim choć na odległość. Czuliśmy się cały czas bardzo w sobie zakochani. Nie mogliśmy bez siebie żyć. Prawie codziennie pytał czy będę kiedyś jego żoną (na początku byłam oburzona ale potem… jak słyszałam to kolejny pięćsetny raz czułam się wyjątkowa, bardzo kochana i zaczęłam wierzyć, że tak będzie) Zapewniał mnie o swojej miłości. Wiedział, że mnie krzywdzi ale również nie mógł sobie wyobrazić, że mógłby mnie stracić. Byłam i jestem jego jedyną miłością. Wiedziałam, że powinnam się z tego wyzwolić ale nie umiałam. Żyłam miłością i żyję ciągle. Bardzo nieszczęśliwą miłością. Niestety on to urwał, ponieważ stwierdził, ze nie chce, żeby jego żona zrobiła mi krzywdę i że on nie chce robić mi krzywdy. Że nie weźmie rozwodu, bo nie chce, żeby dzieci się w szkole śmiały z jego syna, że nie jest na to gotowy nawet jeśli żona mu powtarza, że nie chce go widzieć. Po wyjeździe dostał depresji. Nie byłam w stanie mu pomóc. On też jest bardzo nieszczęśliwy i wiem, że mnie kocha, że mu mnie bardzo brakuje. Ma wyrzuty sumienia względem syna. Jest wyniszczony. I cóż. Powiecie, że jestem naiwna, że jestem Ku*** i powiecie jeszcze mnóstwo innych złych rzeczy a ja po prostu jestem bardzo nieszczęśliwa. Nie powinnam oczekiwać rozwodu. Nie powinnam nikomu niszczyć życia. Nikomu odbierać ojca, rodziny. Z jednej strony mam ogromne wyrzuty sumienia a z drugiej bardzo za nim tęsknię i kompletnie nie mogę sobie poradzić z samotnością i bólem i ostatkiem sił marzę, żeby ten koszmar się skończył i oczywiście marzę o nim choć wiem, że to chore. To co opowiedziałam to wielki skrót i nie wiem czy dobrze zrozumiecie moją historię. Zresztą… nikt chyba nie jest w stanie tego zrozumieć.

    Odpowiedz
    • Dejawu  13 listopada 2021 07:40

      Ja Cię doskonale rozumiem. Mimo pewnych różnic nasze historie są niemal identyczne. Tyle, że mi udało się uwolnić po 9 straconych latach… 😥

      Odpowiedz
  12. skrabi  11 października 2015 16:16

    Potępiać za swoje czyny możemy tylko sami siebie. Nikt nigdy nie był na naszym miejscu. Nikt nigdy nie przeżył dokładnie tego, co my, w sposób, jak my.
    Skoro on zdradza żonę – to ma ku temu powód. To nie kochanka niszczy ich małżeństwo. Oni sami to robią. Kochanka jest dla niego muzą, złudzeniem, które pozwala mu uciec od rzeczywistości. I musi się ona liczyć z tym, że coś jednak trzyma go w tej rzeczywistości. Coś lub ktoś. I że złudzenia czasem się ulatniają, a rzeczywistość pozostaje.

    Odpowiedz
  13. Agnieszka  11 grudnia 2016 20:57

    Nie chciałabym być Ta druga, jak również nie chciałabym aby mój partner również miał tą drugą. Dla mnie facet żonaty jest poza zasięgiem. Nigdy nie pchalabym się w tako związek.

    Odpowiedz
  14. Eurydyka  1 stycznia 2019 21:56

    Zawsze myślałam, że NIGDY nie weszłabym w coś takiego. NIGDY. Aż utknęłam w beznadziejnym, nieszczęśliwym małżeństwie, z mężem który nie zwracał na mnie uwagi, nie chciał ze mną żadnej bliskości i traktował jak współlokatorkę. Czułam się przy nim jak nikt. I wtedy zjawił się ON. Poznałam go mniej więcej w tym samym czasie co męża, ale nasze drogi rozeszły się. Teraz wrócił. Wypełnił wszystkie moje braki ale… jest żonaty. Ja w trakcie rozwodu. On się nie rozwiedzie teraz – dopiero jak dziecko skończy podstawowkę. A potem pewnie średnią, a potem jak napisze maturę… wiem, że nie odejdzie od żony. Nawet bym nie chciała, żeby robił to z mojego powodu. Wiem, że muszę to skończyć, ale czuję się jak narkomanka, ktora musi wziąć jeszcze tę ostatnią działkę i obiecuje sobie że to ostatni raz. Chcę to skończyć póki tylko ja będę z tego powodu wyć. Tłumaczę sobie, że nie ma za kim tęsknić, przecież zdradza i ma pewnie miliard innych wad, ale… wpadłam po uszy. Kocham go, a wiem że nie powinnam. Wiem, że muszę zostawić to za sobą.

    Odpowiedz
    • Agata310  3 stycznia 2021 16:21

      Jestem ogromne ciekawa czy ci się to udało Jestem teraz w takiej samej sytuacji wiem że to nie ma przyszłości ale potrzebuję go jak powietrza dziennie powtarzam sobie że muszę to skończyć ale nie potrafię

      Odpowiedz
      • Mała  23 lutego 2021 17:57

        Agata310 – też jestem w takiej sytuacji i choć oczywiście on zapewnia, jak bardzo jestem dla niego wyjątkowa, niestety coraz częściej mam wrażenie, że to jest totalny banał, prosta, stereotypowa historia małżonka znudzonego zajętą dzieckiem żoną, któremu wygodnie jest mieć ciepły obiad w domu na stole i czekającą, stęsknioną i spragnioną każdego dotyku kochankę na boku. 'Mój’ żonaty mężczyzna powtarza mi, że jest… mój 😉 ale jednocześnie kategorycznie odmawia odejścia od żony… Zbieram siły na to, żeby odejść od niego i Tobie radzę to samo. Nie chciałam robić radykalnego cięcia, bo obecnie mnie na to nie stać (psychicznie). Ta relacja, poza oczywistą frustracją i negatywnymi emocjami, daje mi też dużo radości, dawno tak się nie czułam, jak z nim i bardzo to doceniam. Ale przyjdzie taki dzień, że zbiorę siły i to skończę, czego i Tobie życzę.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany