[WYNIKI!] Ogłaszamy konkurs: MAOAM wciąga w szkolny vibe! Osłódź sobie koniec wakacji!

1 września to data kończąca wakacje. Rozpoczęcie roku szkolnego w niektórych regionach łączy się z tradycją obdarowywania uczniów słodkościami. Dlatego też razem z marką MAOAM przygotowaliśmy dla Was konkurs, żeby osłodzić Wam ten czas!

Świat produktów MAOAM po prostu wciąga smakiem! Jest słodki, kolorowy i przede wszystkim różnorodny. Szeroki wybór produktów sprawia, że niezależnie od wieku, każdy znajdzie swój ulubiony wariant gum rozpuszczalnych MAOAM. Weź udział w naszym konkursie i wygraj box słodkości!

Jak przygotować dziecko (i siebie) do pójścia do szkoły? 7 wskazówek!

Jak przygotować dziecko (i siebie) do pójścia do szkoły? 7 wskazówek!

Już niedługo zabrzmi pierwszy dzwonek nowego roku szkolnego. Przygotowaliśmy dla Was porady, które pomogą Wam przygotować dziecko do pójścia do szkoły. Zdecydowana część porad może pomóc także starszych uczniom w powrocie do popandemicznej rzeczywistości.
 

Ogłaszamy konkurs: MAOAM wciąga w szkolny vibe!

Razem z marką MAOAM przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym do wygrania jest box słodkości. Co należy zrobić, żeby wziąć udział w konkursie? Szczegóły poniżej!

Zadanie konkursowe

  1. W komentarzu pod artykułem opisz swoje najlepsze, najbardziej kolorowe wspomnienie ze szkoły. Najciekawsze odpowiedzi nagrodzimy zapasem soczystych gum rozpuszczalnych i gadżetów od MAOAM.
  2. Na Twoją odpowiedź czekamy do 7 września br. 4 najciekawsze odpowiedzi nagrodzimy wciągającymi smakiem boksami od MAOAM z zapasem soczystych i różnorodnych gum rozpuszczalnych.

O wynikach poinformujemy Was najpóźniej do 10 września.

P.S. Na wiadomości od Zwycięzców z danymi do wysyłki nagrody będziemy czekać 14 dni po ogłoszeniu wyników!

Ubierze Cię splendi

NAGRODA: boxy MAOAM dla 4 osób!

W boksach MAOAM znajdują się:

  • Torba MAOAM, kolorowy notatnik z wciągającą grafiką, linijka i zakładka do książki MAOAM.
  • MAOAM Kracher – unikatowy produkt na rynku gum rozpuszczalnych – lekko musujące wnętrze ukryte w chrupiącej otoczce, dzięki czemu każdy pojedynczy KRACHER gwarantuje wyjątkowo intensywny smak. Do wyboru w wielu pysznych owocowych odsłonach. To oferta idealna dla poszukiwaczy niesamowitych wrażeń – super odlotowy smak gwarantowany!
  • MAOAM Maomixx – prawdziwa gratka dla fanów smaków MAOAM! W jednym opakowaniu zmiksowane zostały wszystkie ulubione produkty MAOAM – Bloxx, Pinballs, Happy Fruttis, Joystixx, Stripes oraz Stripes kwaśne. Ta kompozycja różnych smaków i kształtów to gwarancja doskonałej zabawy dla każdego. Zatem… mixuj do woli!
  • MAOAM Happy Fruttis  – kolorowa zabawa dla łasuchów w każdym wieku! Pojedyncze porcje ułatwiają dzielenie się i gwarantują ekstremalnie smaczne przeżycia. Znajdziemy wśród nich gumy rozpuszczalne w 6 owocowych wariantach. Happy Fruttis to połączenie wyjątkowych smaków i pysznej zabawy! Takiej paczce nie sposób się oprzeć!
  • MAOAM Joystixx – gumy rozpuszczalne MAOAM w nietypowym formacie XXL! Do wyboru mamy aż 6 wariantów smakowych w jednej torebce. To nowa propozycja od MAOAM dla wszystkich, którzy nie lubią ograniczeń.
  • MAOAM Pinballs  – soczyste, owocowe i… okrągłe gumy rozpuszczalne. To unikatowy produkt dostępny tylko w ofercie MAOAM. Połączenie chrupiącej otoczki z lekko musującym wnętrzem gwarantuje doskonały, rozpływający się w ustach smak.
  • MAOAM Bloxx – klasyczna guma rozpuszczalna uwielbiana od lat! Każda kostka pakowana jest osobno, dzięki czemu MAOAM Bloxx są idealne do dzielenia się. Do żucia dla małych i dużych! MAOAM Bloxx – zawsze pod ręką, zawsze smacznie, zawsze Bloxxy!
  • MAOAM Pinballs 32 g – okrągłe gumy rozpuszczalne w wygodnym i poręcznym opakowaniu, idealnym do konsumpcji poza domem.

A co jeśli…?

A może sama chcesz przygotować swoim pociechom taki box słodkości? Podpowiadamy, jakich słodyczy nie może zabraknąć! Wybierając przekąski, warto postawić na produkty, które nie brudzą rąk, łatwo się nimi podzielić i są dostępne w poręcznym opakowaniu. Doskonale pasują tu gumy rozpuszczalne takie jak MAOAM Bloxx, Happy Fruttis czy Joystixx. Pakowane są w małe, pojedyncze porcje, a każda guma zawinięta jest w osobny papierek. Występują w wielu owocowych smakach, są soczyste i kolorowe – dlatego sprawdzą się idealnie jako słodki przerywnik między lekcjami. Dodatkowo łatwo nimi poczęstować innych i świetnie nadają się do racjonalizowania. 

MAOAM ma w swojej różnorodnej ofercie także produkty, które najlepiej smakują spożywane ze swoją „paczką”. MAOAM Kracher to unikatowy produkt na rynku gum rozpuszczalnych – lekko musujące wnętrze ukryte w chrupiącej otoczce, sprawia, że każdy pojedynczy Kracher gwarantuje wyjątkowo intensywny smak. MAOAM Maomixx w jednym opakowaniu łączy wszystkie ulubione produkty MAOAM.  MAOAM Pinballs natomiast to soczyste, owocowe i… okrągłe gumy rozpuszczalne, które dostępne są w torebce lub w wygodnym wariancie impulsowym, w postaci długiego paska, idealnego do konsumpcji poza domem. Niezależnie od wybranego wariantu, MAOAM gwarantuje prawdziwą moc wrażeń i mnóstwo doskonałej zabawy!

WYNIKI!

Dziękujemy wszystkim za udział w konkursie. Nagrody zdobywają:

  • Danusia 6 września 2022 03:00 
    Gdy byłam w szkole podstawowej to w trzeciej klasie na zabój zakochałam się w chłopcu o głowę niższym Marku. Nie wiem dlaczego, ale postanowiłam mu o tym uczuciu powiedzieć pisząc liścik miłosny na lekcji języka polskiego. Po napisaniu podałam liścik mojej koleżance, która siedziała przede mną, ta następne innej dziewczynce, aż liścik znalazł się w pierwszej ławce u Marka. Niestety nauczycielka przechwyciła liścik i poprosiła autora miłosnego wyznania. Przez dłuższą chwilę nikt się nie przyznawał, aż w końcu wstałam i powiedziałam , że ja go napisałam. Pani liścik przeczytała zanosząc się śmichem i zaproponowała mi randkę nie z Markiem, tylko ze ze słownikiem ortograficznym. Treść mojego wyznania brzmiała mniej więcej – Od duszego czasu koham, cię i czy morzemy się spotkać. Pamiętam, że bardzo przeżyłam wtedy moją miłosną porażkę i ortograficzną. Niestety tamten czas nie był dla mnie miły. Marka spotkałam po wielu latach będąc na studiach. Jakże się zmienił wysoki, wysportowany mężczyzna, który od dwóch lat jest moim mężem. Dzięki niemu codziennie przeżywam cudowne, kolorowe jak motyle chwile.
  • Marika87 5 września 2022 15:41
    Pierwsze Dyskoteki w Szkole Podstawowej…
    Klasa 4, 5 i 6. (W starszych, późniejszych latach 7 i 8 wyglądało to już trochę inaczej. 😏)
    Jeszcze wówczas dzieci były „mniej odważne”. Piosenki tzw. wolne…😄 Gdy dziewczynki „podpierały” ściany dookoła sali, a chłopcy wspólnie w grupie naradzali się kto kogo poprosi do tańca. 😅 Niektóre dziewczynki niestety przeżywały rozczarowanie, inne euforię i dumę. A charakterystyczną „sztywną” pozę taneczną z tamtych lat, w parach „chwyt na odległość”, mam przed oczami do teraz. 👫
  • Eureka 6 września 2022 17:39
    Moje najbardziej kolorowe wspomnienie ? To była chyba 5 klasa podstawówki .
    Udało mi się ogarnąć szybko kolejkę w stołówce szkolnej i z koleżanką szłam zająć stolik naszej ekipie 🙂 Na mojej tacy kołysały się pulpeciki z dużą ilością pomidorowego sosu oraz szklanka a z herbatą . Zagadana , potknęłam się…. i … Cały sosik wylądował na najbardziej surowej nauczycielce od fizyki ! A jak kolorowo się zrobiło 😅 Jej biała bluzka zamieniła się w muchomora🍄 za sprawą tych sosikowych plam , a na bladej twarzy pojawiły się rumieńce . I mój wzrok nie spotkał się z wyrozumiałością z jej strony😅Miałam przerąbane do końca roku …Ale chociaż stałam się szkolna bohaterką i najważniejsze ( werble 🥁)….chłopak który bardzo mi się wtedy podobał 🤩, wreszcie mnie zauważył ( choć nie w takich okolicznościach jakie sobie wymarzyłam 😂)
    Tak, to zdecydowanie moje najbardziej kolorowe ( rzekłabym nawet „pstrokate” ) wspomnienie 😄
  • Lukasz79 9 września 2022 21:26
    Pamiętam jak dziś, teraz się z tego śmieje ale wtedy wcale nie było mi do śmiechu. Rano wstałem z lekkim katarem patrze na zegarek zaspałem, biegnę do mamy żeby szybko robiła mi kanapki, pakuje plecak, książki buty na zmianę i z stosu nieuprasowanych ubran wyciągam haftowana chusteczkę do nosa wkładam do kieszeni, kanapki do plecaka i biegne do szkoły. Spóźniłem się na lekcje polskiego,pani odpytywała z wiersza po kolei z dziennika, zdazylem tylko rozpakować sie kiedy byla moja kolej żeby wyjść na środek i recytować. Zanim zacząłem wyciągam owa chusteczkę i nagle śmiech calej klasy nawet Pani się uśmiechnęła. Zamiast chusteczki złapałem w pospiechu majtki mojej mamy. W które to przy całej klasie wytarłem bezwiednie nos.

Gratulujemy! Prosimy o wiadomość na nasz adres mailowy: redakcja@kobietamag.pl z podaniem danych do wysyłki nagrody. Na wiadomości od Zwycięzców czekamy do końca września 2022.

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (36 głosów, średnia: 4,69 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. as_sa  1 września 2022 07:16

    Powodzenia! Zarówno dla osób biorących udział jak i tych, które dzisiaj rozpoczynają rok szkolny 😉

    Odpowiedz
  2. Erna  1 września 2022 10:24

    Fajny konkurs.

    Odpowiedz
  3. Martyna  1 września 2022 18:13

    Pamiętam,gdy w93 roku szłam do pierwszej klasy podstawowej w pstrokatych rajstopach co stanowiło kontrast dla granatowej spódnicy z białą bluzka z kokardą fioletowa pod szyją.

    Odpowiedz
  4. Magdalena  1 września 2022 21:10

    Pamiętam szalone dyskoteki na ogromnej sali gimnastycznej w szkole podstawowej w latach 90tych. Co tydzień w piątek każdy czekał tylko na tańce 🙂 Tyle emocji, radości 🙂 Pierwsze miłości, przytulania 🙂 Po każdej dyskotece cała szkoła miała tematy do rozmów;) Pamiętam, że obie z przyjaciółką nie miałyśmy jeszcze chłopaków i było nam z tego powodu bardzo przykro. Na jednej z dyskotek wpadłyśmy na pomysł, że zrobimy sobie ze wszystkich żarty i będziemy udawać parę. Poszło nam łatwo ponieważ na sali było bardzo ciemno, przyjaciółką miała na sobie bluzę z kapturem i miała chłopięca figurę więc faktycznie z boku wyglądałyśmy jak zakochana tańczącą para. Oszukałysmy pół szkoły! Kiedy prawda wyszła na jaw wszyscy byli w szoku, że dali się nabrać, a my śmiałyśmy się z tej sytuacji jeszcze przez wiele lat 🙂

    Odpowiedz
  5. janka1312  1 września 2022 22:16

    uwielbiam 🙂

    Odpowiedz
  6. Emotikonka  4 września 2022 20:55

    Moje ulubione kolorowe wspomnienie z dzieciństwa to dzień kiedy w szkole każdy miał ubrać się jako postać z bajki. Pamiętam że bardzo chciałam wyglądać jak jakaś księżniczka, ale nie bardzo miałam sukienki które kolorem pasowałyby do danej bajki. Z pomocą przyszła mi mama która przerobiła swoją błękitną sukienkę tak abym mogła wyglądać niczym Królewna Śnieżka. Całości dopełnia opaska we włosach, a ja czułam naprawdę wyjątkowo. Szczególnie gdy zobaczyłam że byłam jedyną księżniczką w klasie.

    Odpowiedz
  7. Ewela9103  4 września 2022 23:13

    Perypetie szkolne.

    Możecie w to nie uwierzyć ale to nie był sen. Pewnego pięknego, słonecznego dnia z uśmiechem na twarzy ruszyłam do szkoły. Dzień ten zapowiadał się zwyczajnie, jednak taki nie był.
    Pierwsze lekcje mijały powoli, a każde 45 minut wszystkim się dłużyło. Na przerwach graliśmy w klasy, biegaliśmy po boisku bawiąc się w berka. W końcu miała odbyć się piąta lekcja, to była przyroda mój ulubiony przedmiot w szkole. Zawsze fascynowała mnie natura i związane z nią zagadnienia. Rozległ się dzwonek, ukradkiem weszliśmy do klasy. Sala była otwarta co nie zdarzało się zbyt często, nauczycielka spóźniała się więc jako uczniowie ” najgrzeczniejszej” klasy w naszej szkole wpadliśmy na wspaniały pomysł. Z drugiego końca sali usłyszałam głos Joanny:
    – Ewelina ! Mam świetny pomysł.
    – Jaki? Mów szybko!
    – Wiesz, że dzisiaj jest lekcja na którą długo czekaliśmy?
    – Wiem.
    – Słuchaj! Mieliśmy przynieść płyty z wybraną piosenką zawierającą nazwę jakiegoś stworzenia. Jaką masz?
    – „Motylem jestem” Ireny Jarockiej.
    – Doskonale! Tam na końcu sali jest wielka pusta szafa.
    – Widzę. I co teraz?
    – Wejdź do niej i podczas odsłuchu tej piosenki na słowo motylem wylecisz z szafy jak motyl.
    – Genialny pomysł, rozwinę skrzydła i pofrunę!
    – Perfekcyjny plan, wchodź.
    -Ok.
    Po kilku sekundach bez zastanowienia weszłam do tej szafy. Lekcja przebiegała spokojnie do momentu odsłuchu mojej piosenki.
    Wszyscy zadowoleni, uśmiechnięci, wiedzieli co się za chwilę wydarzy.
    Nauczycielka włożyła płytę i jak było w planach na słowo motylem wyleciałam z impetem z szafy, podnosząc ręce do góry.
    Wszystko byłoby ok gdyby nie to, że przede mną znajdowała się pusta ławka z dwoma krzesłami.
    Pofrunęłam tak, że połamałam 2 krzesła, przewróciłam ławkę i obiłam sobie ręce i kolana.
    Cała klasa zaczęła się śmiać.
    Zza biurka słyszę głos niezadowolonej nauczycielki:
    -Ewelina co Ty robisz?
    – Motylem byłam proszę Pani.
    -Marsz do Dyrektora!
    – Dobrze idę.
    Skończyło się na krótkiej rozmowie. Wiem nie było to zbyt mądre jednak do dzisiaj często wspominam ten moment. Po całym zdarzeniu do śmiechu mi nie było, jednak teraz śmieję się za każdym razem wspominając tę sytuację. To były bardzo fajne czasy. Wszystko zakończyło się szczęśliwie, a ja z moimi siniakami wróciłam do domu.
    🙂

    Odpowiedz
  8. Justi  5 września 2022 13:37

    Było to w szkole średniej na lekcjach hodowli zwierząt.
    Któregoś razu jak weszliśmy do klasy Pani Profesor sprawdziła obecność były to czasy gdzie obowiązywał papierowy dziennik.Po sprawdzeniu obecności zapraszam nr 2 do odpowiedzi. I akurat to byłam ja.No cóż szczęśliwa to ja nie byłam z tego powodu.Idąc myślę oby to nie było ułożenie dawki żywieniowej dla zwierzęcia bo to była moja pięta Achillesowa.I traf chciał,że właśnie dostałam pytanie ułóż dawkę żywieniową dla maciory wysokoprośnej z uwzględnieniem Ile białka, energii i innych składników
    By poziom żywienia loch w okresie ciąży miał znaczący wpływ na masę ciała urodzeniową prosiąt, ale również prosiąt odsadzonych. Wiadomo, że najlepiej byłoby gdyby masa odsadzanego miotu była najwyższa.
    I zaczęła się moja gehenna,ni w ząb nie umiałam tego.Pani Profesor widzę ,że się niecierpliwi już.No to mówię sobie będzie co będzie.
    Pani Profesor nie ułożę dawki bo nie umiem śle za to mam coś do powiedzenia. Więc te dawki dawki to stosują chlewnie hodowlane, a taki rolnik na wsi to da ziemniaków ,paszy różnych warzyw ,chleba czy resztek a jeszcze wypuści na pole taka świnkę by zaznała słońca.I powiem jeszcze ,że taki schabik,karkówka czy goloneczka będzie smakować wyśmienicie ,bo to będzie chów naturalny i wszyscy będą szczęśliwi nawet ta świnka ,że może pobiegać na zielonej ,soczystej trawce.Jak i również korzystać ze słońca.
    Nastała cisza Pani Profesor na mnie spojrzała ,aż mnie zmroziło i mówi.
    No Justyna fakt faktem ,że dawki nie ułożyłaś powinnaś dostać jedynkę ale wiesz co dostajesz 5 za to ,że potrafiłaś wybrnąć jakoś z tej sytuacji i za ten schabik,bo napewno jest pyszny.Dasz radę sobie dziewczyno w życiu.
    Wspominam tę historię z uśmiechem na twarzy kiedy myślami wracam do lat szkolnych.

    Odpowiedz
  9. Justyna  5 września 2022 14:08

    Pięknych wspomnień jest pełno, ale najbardziej kolorowym było przedstawienie szkolne.
    Zabawialiśmy innych w przebraniu smerfów w takt smerfnych hitów. Cieszyłam się wtedy, że nie dostałam roli Ciamajdy bo siniaki po upadkach tak szybko się nie goją 😉 .
    Zabawa była przednia, a śpiewali nie tylko „aktorzy” ale całą sala i nie było tak jak teraz; :weź taka siara”.

    Odpowiedz
  10. Marika87  5 września 2022 15:41

    Pierwsze Dyskoteki w Szkole Podstawowej…
    Klasa 4, 5 i 6. (W starszych, późniejszych latach 7 i 8 wyglądało to już trochę inaczej. 😏)
    Jeszcze wówczas dzieci były „mniej odważne”. Piosenki tzw. wolne…😄 Gdy dziewczynki „podpierały” ściany dookoła sali, a chłopcy wspólnie w grupie naradzali się kto kogo poprosi do tańca. 😅 Niektóre dziewczynki niestety przeżywały rozczarowanie, inne euforię i dumę. A charakterystyczną „sztywną” pozę taneczną z tamtych lat, w parach „chwyt na odległość”, mam przed oczami do teraz. 👫

    Odpowiedz
  11. Karmelowa  5 września 2022 16:16

    Moje najmilsze wspomnienie to, gdy wzięłam udział w szkolnym konkursie „Mini Playback Show”😉Pamiętam, że bardzo się stresowałam już przed pierwszą próbą, czy dam radę z wymyślonym przeze mnie układem tanecznym.Okazało się, że niepotrzebnie, ponieważ mój występ bardzo spodobał się nauczycielce, która była zachwycona jak naturalnie mi to wyszło😉Pytała czy znam tak dobrze język angielski, a ja zwyczajnie nauczyłam się piosenki ze słuchu „po swojemu”😀Tym sposobem nabrałam pewności siebie oraz wiatru w żagle podczas prawdziwego już występu.
    Mój występ spodobał się również jury, które przyznało mi drugie miejsce😉Był to podwójny sukces, ponieważ ja podczas występu występowałam jako solowa wokalistka, a inni np w duetach💪

    Odpowiedz
  12. Mmarita  5 września 2022 18:00

    Moje najlepsze wspomnienie szkolne to nasze klasowe pierwsze i ostatnie wagary 😉 przez całą szkołę średnią nigdy nigdy całą klasa nie byliśmy na wagarach bo wykazywały się dwie osoby. Dopiero w klasie maturalnej (mając 19 lat) wszyscy dali się namówić i poszliśmy. Skończyli się to wezwaniem wszystkich rodziców do szkoły i zagrożenie brakiem dopuszczenie do matury z j.angielskiego. Rodzice po zebraniu tylko suszyli nam głowy ,że dorośli ludzie a taka głupotę zrobiliśmy . Na szczęście wszystko dobrze się skończyło 😉 Mature wszyscy zdali 😉

    Odpowiedz
  13. Skarb  5 września 2022 19:11

    Z przyjaciółką poznałyśmy się w szkole podstawowej, ale nie tak od razu polubiłyśmy się i zaprzyjaźniły. Na początku znałyśmy się, ale nie miałyśmy dobrego kontaktu ze sobą, ona miała swoją psiapsiółkę, ja swoją. Aż do momentu wyjazdu na wycieczkę szkolną w starszej klasie. Wtedy zaczęły się na niej nasze wieczorne pogaduszki, wymiana zdań, nawet tematy znalazły się do rozmów, a nigdy ich nie było przecież.
    Znalazłyśmy „wspólny język”, zainteresowania, hobby. Tak wiele nas połączyło, a pozory były inne. Od powrotu z wycieczki stałyśmy się najlepszymi przyjaciółkami.
    I tak zostało przez wszystkie lata, mimo, że zmieniała się szkoła średnia, studia każda z nas wybrała inne, potem wyjazd do innego miasta, to nasza przyjaźń przetrwała próbę czasu. Do dziś dzwonimy do siebie, rozmawiamy, spotykamy się przy każdej okazji, bo łączą nas lata wspomnień, przeżyć, przygód, niespełnionych miłości, wspólnych problemów i radości.

    Odpowiedz
  14. Juta18  5 września 2022 20:54

    Nigdy nie zapomnę jak Pan od polskiego smalił cholewki do naszej wychowawczyni – Pani Asi. Dosłownie na naszych oczach rodziła się miłość 🙂 Podczas Walentynek wysyłał jej kartki szkolną pocztą walentynkową, na Dzień Kobiet posyłał nas do pobliskiej kwiaciarni po bukiet dla naszej Pani, często na lekcji języka polskiego zabierał całą naszą klasę i szliśmy w odwiedziny do klasy Pani Asi. Pan Zenon w ogóle się nie krępował i nie ukrywał swoich uczuć, a my mu z całej siły kibicowaliśmy. I udało się – pod koniec roku szkolnego nasi ulubieni nauczyciele byli już parą ❤️

    Odpowiedz
  15. ewalub  5 września 2022 21:36

    Bajecznie kolorowy był pewien dzień dziecka, kiedy to wychowawczyni mojej klasy postanowiła wypełnić klasę kolorowymi balonami 🙂 Trzeba przyznać, że miała pani fantazję i chęci, co było bardzo miłe. My byliśmy wtedy już w drugiej klasie gimnazjum, a więc uważaliśmy się za dorosłych, a jednak taki prezent bardzo nas ucieszył. No i zamiast matematyki była wesoła kolorowa zabawa.

    Odpowiedz
  16. Sylwia  5 września 2022 22:38

    Wspomnienie dla jednych z pewnością śmieszne ale dla mnie raczej mało sympatyczne… Chociaż jak tak sobie o tym pomyśle to beke mam do dzisiaj… No więc było tak. Długa przerwa, 5 „mądrych” 10-latków, pomysł mój ale reszta zaakceptowała. Bawimy się w chowanego. Mój plan był doskonały: chowam się w szafie w klasie, między mapami. Wchodzę do środka i nagle BOOOM! przewróciła się moja kryjówka… huk na całą szkołę, wszyscy przybiegli obejrzeć jak Pani polonistka i Dyrektor wyciągają mnie z pod szafy. Od śmiechu do dzisiaj mi w uszach szumi, a i bez dywanika się nie obeszło. Mamusia również dostała zaproszenie do szkoły na rozmowę. Suma sumarum jest co wspominać, a minęły już 23 lata🙂

    Odpowiedz
  17. Mainka  5 września 2022 23:35

    U mnie w szkole było dużo śmiechu, pamietam jak raz z przyjaciółką chciałyśmy zwrócić na siebie uwagę chłopaka co jej się podobał. Akurat grał z kolegami w piłkę wiec stwierdziłyśmy ze się przejdziemy, uśmiechniemy i tyle(delikatny podryw) . Tak tez się stało tylko ze po wszytkim się okazało ze przyjaciółka między jedynkami miała spory kawałek jedzenie 😂 Przez 2 tyg go unikałyśmy.

    Odpowiedz
  18. Ciastko  6 września 2022 00:12

    Najsympatyczniej wspominam szkolne festyny w podstawówce. Występy taneczne, szkolny kabaret, sportowe turnieje, konkursy, stoiska, tyle się tam działo! Pamiętam, że za 5 złotych można było kupić bilet, który dzielił się na 3 części: jedna to była porcja grochówki, druga – szklanka kompotu i trzecia, najważniejsza: los na loterii, która odbywała się na końcu festynu, taka wisienka na torcie. Oczywiście każdy marzył o nagrodzie głównej – górskim rowerze, takim z mnóstwem przerzutek, uchwytem na bidon no i dzwonkiem, a jakże! Najpierw oczywiście losowano inne nagrody, w kolejności od najmniej wartościowej aż po ten wyśniony rower. Jednego roku zostałam nawet wylosowana! Niestety jako pierwsza, wygrałam, uwaga uwaga… popielniczkę!! Super prezent dla dziewczynki z czwartej klasy podstawówki 😀

    Odpowiedz
  19. Martyna K  6 września 2022 00:45

    Moim najlepszym i zabawnym wspomnieniem ze szkoły jest gdy chodzilam mniej więcej do drugiej lub trzeciej klasy szkoly podstawowej,do domu miałam blisko prosta droga,po lekcjach wracam machając workiem coś mi tek cudownie leciutko ,mama akurat byla w ogródku pyta mnie gdzie plecak ,ja ogladając sie przez ramię dopiero dopatrzyłam sie,że nie mam plecaka,ze starszym bratem podeszlismy do szkoły ,plecak stał pod klasą,do dziś jak mama opowiada wszyscy sie z tego śmiejemy.

    Odpowiedz
  20. Danusia  6 września 2022 03:00

    Gdy byłam w szkole podstawowej to w trzeciej klasie na zabój zakochałam się w chłopcu o głowę niższym Marku. Nie wiem dlaczego, ale postanowiłam mu o tym uczuciu powiedzieć pisząc liścik miłosny na lekcji języka polskiego. Po napisaniu podałam liścik mojej koleżance, która siedziała przede mną, ta następne innej dziewczynce, aż liścik znalazł się w pierwszej ławce u Marka. Niestety nauczycielka przechwyciła liścik i poprosiła autora miłosnego wyznania. Przez dłuższą chwilę nikt się nie przyznawał, aż w końcu wstałam i powiedziałam , że ja go napisałam. Pani liścik przeczytała zanosząc się śmichem i zaproponowała mi randkę nie z Markiem, tylko ze ze słownikiem ortograficznym. Treść mojego wyznania brzmiała mniej więcej – Od duszego czasu koham, cię i czy morzemy się spotkać. Pamiętam, że bardzo przeżyłam wtedy moją miłosną porażkę i ortograficzną. Niestety tamten czas nie był dla mnie miły. Marka spotkałam po wielu latach będąc na studiach. Jakże się zmienił wysoki, wysportowany mężczyzna, który od dwóch lat jest moim mężem. Dzięki niemu codziennie przeżywam cudowne, kolorowe jak motyle chwile.
    .

    Odpowiedz
  21. JustynaP  6 września 2022 14:09

    Wspomnienia ze szkoły podstawowej są wspaniałe!! Kochana pani❤️która jest wychowawcą mojego synka👍koledzy i koleżanki z którymi prawie nigdy się nie kłóciliśmy i cieszyliśmy nawet z małych rzeczy👍Guma balonowa przyklejana pod każdym krzesłem 😉, oranżada wypita w pośpiechu podczas przerwy i granie w gumę na korytarzu do upadłego 😍👍Guma Maomam to był owocowy Rarytas w latach 90tych! Moja ulubiona Pomarańczowa 😋😋😋😋Mam nadzieję że mój syn tez.bedzie wspominał dobrze szkole i miał dobre wspomnienia👍❤️Cudnie byłoby wygrać zapas waszych wspaniałych soczystych gum!😍😍😍I podzielić się nimi z całą klasą!!!😍😍😍😍👍❤️🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🙏🙏🙏

    Odpowiedz
  22. maburekk  6 września 2022 15:17

    Moje najzabawniejsze i najbardziej kolorowe wspomnienie ze szkoły pochodzi z czasów liceum. Geografia – była to pierwsza lekcja tego dnia. Jeden z kolegów przyszedł owego dnia spóźniony i już po paru minutach podniósł rękę:
    – Panie psorze, mogę wyjść do toalety?
    – Nie, Adaś, dopiero przyszedłeś.
    Kolega coś mruknął i siedział niezadowolony. Lekcja trwała dalej. Po chwili ponowił wysyłki:
    – Panie psorze, mogę do toalety?
    – Nie.
    – Ale ja muszę, nie wytrzymam.
    Po czym nauczyciel nachylił się przy jednej z szaf pełnych map, globusów i innych tym podobnych i – ku uciesze całej klasy – wyciągnął z niej dziecięcy, czerwony nocnik.
    – Proszę, Adaś, rób, jak musisz.
    Jak na hasło, wszyscy ryknęliśmy śmiechem, sama prawie spadłam z krzesła. Reszta lekcji minęła już w rozluźnionej atmosferze, bo nikt w pełni nie odzyskał powagi, a koledze nagle odechciało się wychodzenia do łazienki.
    Skąd w klasie wziął się nocnik, pozostało słodką tajemnicą geografa…

    Odpowiedz
  23. Eureka  6 września 2022 17:39

    Moje najbardziej kolorowe wspomnienie ? To była chyba 5 klasa podstawówki .
    Udało mi się ogarnąć szybko kolejkę w stołówce szkolnej i z koleżanką szłam zająć stolik naszej ekipie 🙂 Na mojej tacy kołysały się pulpeciki z dużą ilością pomidorowego sosu oraz szklanka a z herbatą . Zagadana , potknęłam się…. i … Cały sosik wylądował na najbardziej surowej nauczycielce od fizyki ! A jak kolorowo się zrobiło 😅 Jej biała bluzka zamieniła się w muchomora🍄 za sprawą tych sosikowych plam , a na bladej twarzy pojawiły się rumieńce . I mój wzrok nie spotkał się z wyrozumiałością z jej strony😅Miałam przerąbane do końca roku …Ale chociaż stałam się szkolna bohaterką i najważniejsze ( werble 🥁)….chłopak który bardzo mi się wtedy podobał 🤩, wreszcie mnie zauważył ( choć nie w takich okolicznościach jakie sobie wymarzyłam 😂)
    Tak, to zdecydowanie moje najbardziej kolorowe ( rzekłabym nawet „pstrokate” ) wspomnienie 😄

    Odpowiedz
  24. Nati  6 września 2022 17:56

    Do tej pory wspominam drogę do szkoły pewnego słonecznego dnia. Jak zwykle szłam na piechotę, spacerkiem, bo szkoła znajdowała się dość blisko mojego domu. Jak zwykle minęłam sąsiada, który robił poranny obchód podwórka, powiedziałam „dzień dobry”, on oczywiście odpowiedział, ale nie zagadał jak to miał w zwyczaju, tylko dziwnie się na mnie patrzył. Pomyślałam: „co jest?”, ale jak gdyby nic kontynuowałam drogę do szkoły. Weszłam do szatni, żeby przebrać buty, ściągnęłam plecak i patrzę, a tu plecak odsunięty i wszystkie książki ledwo w nim „siedzą”. Od razu zrozumiałam, dlaczego sąsiad się dziwnie patrzył, a ja sama dziwiłam się, że nie pogubiłam książek po drodze 😀

    Odpowiedz
  25. AgaSz  6 września 2022 18:59

    Najbardziej kolorowe zawsze były szkolne wycieczki…:)
    Jednak największym sentymentem darzę wizytę w Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju – bowiem to właśnie tam po raz pierwszy odkrywałam tę „magię”, która zmienia potężne drzewa w wiotkie kartki papieru. Po prostu MAGIC! 😀
    Książki fascynowały mnie od zawsze – jako dziecko chciałam więc zrozumieć i zobaczyć na własne oczy, jak powstaje papier – bowiem jakoś nie mieściło się to w mojej małej, roztrzepanej „makówce”… 🙂 Wizyta w Dusznickim Muzeum Papiernictwa – to nie lada gratka dla każdego „książkoholika” – można bowiem dowiedzieć się wiele na temat historii papieru oraz poznać ciekawostki ponad czterystu letniego młyna, który zboża nie miele. Dodatkową atrakcją dla zwiedzających jest okazja samodzielnego, ręcznego wyczerpania swojej własnej kartki papieru – z czego oczywiście ochoczo skorzystałam! 😀
    Zobaczyć, dotknąć, posmakować, okrasić zabawną anegdotą – takie wycieczki rozpalają wyobraźnię i zapadają w pamięć lepiej niż stosy szkolnych podręczników!
    Po dziś dzień, trzymając w rękach drukowaną książkę – wracam myślami właśnie do tej niesamowitej, Dusznickiej przygody i mojej własnoręcznie wyczerpanej karteluchy…:)

    Odpowiedz
  26. Agnieszka  6 września 2022 20:53

    Moje wspomnienie dotyczy Dnia Kobiet, które obchodziliśmy w liceum. Tego dnia nasi koledzy przegotowali dla nas wyjątkową niespodziankę. Z pomocą swoich mam uzbierali spore ilości kosmetyków do makijażu oraz trochę kobiecych ciuszków. Tak przygotowani przyszli do szkoły i na godzinie wychowawczej wypakowali swoje skarby. Szkolna klasa przerodziła się w wielki salon piękności! Koledzy pozwolili nam pomalować ich chłopięce buzie i przebrać za koleżanki. Śmiechu było co niemiara! Nie codziennie chłopcy mieli do siebie tyle dystansu, żeby śmiać się z samych siebie. Co jeden to miał zabawniejszy makijaż. Salwy śmiechu wybuchały jak oglądali siebie na wzajem. Nasza wychowawczyni pogratulowała im przede wszystkim wyjątkowego pomysłu i sprawienia, że ten dzień zapadł nam wszystkim głęboko w pamięci. Na pamiątkę tego dnia porobiliśmy sobie dużo zdjęć, które bawią do dziś.

    Odpowiedz
  27. Danusia  6 września 2022 21:37

    Gdy zostałam w 8 klasie przewodniczącą szkoły wszyscy chłopcy zaczęli na mnie zwracać nagle uwagę i właśnie wtedy co dzień znajdywałam na swym miejscu w klasie drobne słodycze a były to gumy rozpuszczalne MAOAM. To były najmilsze i najbardziej miłe 10 miesięcy w moim szkolnym życiu. Czułam się jak królewna o której względy wszyscy zabiegają a do tego te smakołyki… co rano nie mogłam się doczekać następnej słodkiej niespodzianki.

    Odpowiedz
  28. MirkaWu  6 września 2022 21:41

    To był dzień, który zaczął się w czerwonym autobusie, potem były wszystkie kolory lukru, a na końcu – herbaciana czerń… Ale po kolei. 😀

    Koniec lat 60. XX wieku. Byłam w III albo IV klasie. Pojechaliśmy na wycieczkę do Torunia – pierwszą taką dorosłą wycieczkę. W programie oczywiście fabryka pierników. Nakupiliśmy ich, a potem pani powiedziała nam, że to są pierniki ozdobne, nie do jedzenia. Ściemniała, powiedziała tak, żebyśmy nie pożarli wszystkiego w autobusie i dowieźli pamiątki rodzicom, no ale ja się tak przejęłam, że nikomu w domu nie dałam nawet uszczknąć kawałka. Pierniki schły sobie dostojnie na regale. 😀

    Wtedy też pierwszy raz miałam do czynienia z herbatą w tytce! Na obiedzie podano nam szklanki z ekspresówką – i siedzieliśmy jak takie cielaczki, bo nikt nie wiedział, że to trzeba wyjąć. Herbata zrobiła się czarna jak smoła – niemal nie do picia! Tacy byliśmy niecywilizowani wtedy! 😀

    Ech, barwne były te szkolne lata – choć niby w ponuro-szarej rzeczywistości PRL. 🙂

    Odpowiedz
  29. Tess  7 września 2022 00:37

    Zawsze ubierałam się kolorowo,bo w szkole byłam barwna dziewczyną.🙂Zawsze radosna,uśmiechnięta pełna pomysłów.Pewnego razu lekcje prowadziła w zastępstwie inna nauczycielka.Prosiła do odpowiedzi uczniów po imieniu.Sppjrzała na mnie i powiedziała : a teraz poproszę dziewczynkę w pięknej niebieskiej sukience .Ach,jaka byłam dumna i zadowolona że Pani tak mnie nazwała.Bo zauważyła również,że mam śliczną różowa kokardę i czerwone buty Jakoś dziwne były te kolory ale mnie się podobały.I odtąd nazwano mnie kolorowanką 😀Całą lekcję bawiliśmy się kolorami ,wymyślali zestawienie ubrań,by kolory pasowały do siebie.Taka to była barwna i kolorowa lekcja pełna radości i śmiechu.🙂Pani również była kolorowo nastawiona do nas.Nawet oceny były kolorowe.Wsxystkie w barwach pozytywnych🙂Szkolne,wesołe kolory.

    Odpowiedz
  30. Aneta  7 września 2022 05:31

    Najlepiej ze Szkoły Podstawowej wspominam panią wychowawczynie. Była moją siostrą. Ale była naprawdę najlepsza. Uczyła mnie w klasie pierwszej, drugiej i trzeciej przez trzy lata. Były to trzy najlepsze lata w szkole jakie wspominam. Zawsze była uśmiechnięta osobą. Mogliśmy porozmawiać, Po prostu zapytać. Dużo wycieczek, spacerów. Chciałabym żeby teraz byli tacy nauczyciele. Z łagodnym podejściem do ucznia. Nigdy nie zapomnę Kazimiery mojej wychowawczyni.

    Odpowiedz
  31. Melodrama  7 września 2022 06:20

    Chyba moim najciekawszym wspomnieniem ze szkoły, było oglądanie gołębi w formalinie w szkole średniej. Stoją tam już z ponad 30 lat! Tego nie da się zapomnieć.

    Odpowiedz
  32. Monika  7 września 2022 07:20

    Tak te dawne lata i tyle wspomnień. Pamiętam bieganie na przerwie do szkolnego sklepiku po napoje w folii, cukierki i gumy na sztuki, oranżady w proszku itp. Ale to, co też kojarzy mi się trochę z Maoam to kolorowe gumki do ścierania;) Były one takie urocze w kształcie owoców i jeszcze jak pachniały. Takie małe rzeczy a jak cieszyły.

    Odpowiedz
  33. Jolkaaa  7 września 2022 09:43

    Szkoła Podstawowa w Brzozowie, koło Chełmna (miasto zakochanych). Rok 1995. Startowałam na przewodniczącą szkoły. Chodziłam na przerwie i odwiedzałam młodszych kolegów i namawiałam ich aby głosowali na mnie bo ja im zrobię WSZYSTKIE WOLNE PONIEDZIAŁKI! Wygrała! Głosowali na mnie prawie wszyscy. Jednak zaraz po zwycięstwie przyszło rozczarowanie kolegów, że jednak tych poniedziałków nie załatwię. Do końca roku w zamian przynosiłam im i właśnie gumy MAOAM. Musiałam ich udobruchać bo te wolne poniedziałki potraktowali serio!!

    Odpowiedz
  34. Agnieszka P.  7 września 2022 21:52

    Moje kolorowe wspomnienie ze szkoły? Mam to cały czas w pamięci, kiedy raz na jakiś czas były obchodzone w murach szkoły wydarzenia, imprezy, posiadające swój charakterystyczny klimat. Zawsze w listopadzie w naszej szkole podstawowej były organizowane Andrzejki!!! Czekało się na nie z niecierpliwością po lekcjach, gdyż korytarze szkoły i sala gimnastyczna były tematycznie udekorowane, wokół stały powycinane dynie, czapki czarodziejów przebieraliśmy się mrocznie zapraszając wszystkich do wspólnej zabawy. Na Sali gimnastycznej odbywała się dyskoteka szkolna, było to coś wyjątkowego i rozrywkowego dla dzieci i młodzieży w latach 90. Grała muzyka, tańczyliśmy w kółeczku wymieniając się nawzajem w parach. Pamiętam do dziś jak przez głośniki leciały piosenki wykonawców takich jak Stachursky, Doda, Kate Ryan, Danzel, Tatu, czy utwór Numa numa jej 😉. Andrzejkowe wróżby przygotowane zawsze były w salach lekcyjnych i podczas nich można było poznać swoje przeznaczenie, swojego przyszłego ukochanego lub najbliższe, ciekawe, tajemnicze wydarzenie w życiu. Wbijaliśmy szpilki do serduszek z papieru technicznego gdzie z tyłu wypisywane były imiona chłopców i dziewczynek. Interesujące było również stanowisko z kartami, monetami ich konkretne ułożenie nabierało znaczenia, a Panie odlewały wosk, który nabierał różne kształty i zgadywało się je na ścianie, gdzie był rzucony cień. Wszystko było ładnie przystrojone, ciemne i przy blasku palących się świec wyglądało cudownie. Na świetlicy szkolnej można było skorzystać z przekąsek na ciepło i zimno w trakcie zabawy. Pamiętam jak były zbierane wśród uczniów różne urządzenia aby to sprawnie zorganizować, gdyż kiedyś nie było tak bogatego wyposażenia w szkołach. Przynosiliśmy frytkownice, opiekacze do tostów, gofrownice i nasze mamy stały za ladą przyrządzając pyszne i cieplutkie frytki, tosty, gofry. Przygotowane również były słodkie niespodzianki – ciasta podawane na serwetkach. W szatni szkolnej była taka atrakcja jak loteria fantowa do której zbieraliśmy wspólnie przed imprezą tzw. fanty – były to przedmioty takie jak książki, maskotki, gry planszowe, puzzle, klocki i wiele innych, przeważnie coś co już nie używaliśmy ale także coś co nie było w opłakanym stanie i każdy mógł się wymienić akcesoriami zabawkowymi, a pieniążki symboliczne bo dokładnie za los płaciliśmy 4-5 zł przekazywała szkoła na cele charytatywne. Śmiechom ani tańcom nie było końca, właśnie na takich wydarzeniach można było się oswoić ze starszymi rocznikami, zapoznać więcej znajomych i być może komuś pierwszy raz do kogoś zabiło serduszko!!!

    Odpowiedz
  35. Nietoperzwkapeluszu  7 września 2022 23:13

    Gdy wspominam najlepsze chwile w szkole, przypominam sobie nie tylko podstawówkę czy liceum ekonomiczne…

    Miałam to szczęście, że do szkoły wróciłam też jako praktykantka. Studiowałam polonistykę – specjalizacja edytorska, ale postanowiłam na wszelki wypadek zdobyć też uprawnienia pedagogiczne. Zyskałam w ten sposób szansę odwiedzenia starych kątów – podstawówki, mojego ukochanego technikum, a do tego – nowości: gimnazjum, na które mój rocznik się nie załapał. 😃

    I najlepsze dni w szkole wspominam właśnie przez pryzmat tych belferskich powrotów – już po drugiej stronie mocy.

    Pamiętam więc osobliwe uczucie wkraczania do zakazanej strefy – pokoju nauczycielskiego. Przyjemne zmęczenie setkami rozmów z dzieciakami („a ma pani pieska?” – pytanie, które słyszałam chyba najczęściej na dyżurach w korytarzu :D), ale i satysfakcję z tego, że na lekcjach udawało się rozruszać klasę, początkowo nieufną wobec nowej twarzy za biurkiem.

    Pamiętam ogrom pracy i przygotowań do lekcji. Małe sukcesy i małe porażki, które usiłowałam zrozumieć. Uczenie się cierpliwości, próby ogarnięcia rozumem prawodawstwa szkolnego i absurdalnych pomysłów rządzących co do podstawy programowej (choć były to czasy przedczarnkowe, na szczęście)…

    Pamiętam, że radość na dźwięk dzwonka kończącego lekcję dzieliłam z uczniami – nie dlatego, że miałam dość zajęć z nimi, ale dlatego, że to po prostu taki odruch. 😃 Chyba z lat młodzieńczych.

    I pamiętam, jak miłe było poznawanie grona nauczycieli – sporo z nich uczyło mnie wcześniej – od tej bardziej prywatnej strony. 🙂

    Myślę o tych doświadczeniach również w kontekście tego, co teraz często mówi się o pracownikach szkół: że to nieroby, bo edukacja zdalna spadła na barki rodziców. Że mają za dużo wakacji, że pracują po kilkanaście godzin w tygodniu, a mają pretensje o wysokość wynagrodzeń… Fakt, ten, kto nigdy nie trafił na praktyki lub do pracy w szkole, ten może nie rozumieć, jak wymagające to zajęcie.

    Ja mimo wszystko cieszę się, że mogłam tych pierwszych dni w szkołach doświadczać z dwóch stron – jako uczennica i jako praktykantka. Choć – pewnie na szczęście – poszłam inną życiową drogą, sporo mnie to nauczyło: nie tylko tej podręcznikowej wiedzy. 🙂

    I to właśnie moje najlepsze, najbarwniejsze szkolne wspomnienia! 🙂

    Akceptuję regulamin.

    Odpowiedz
  36. Maria  7 września 2022 23:39

    Moje najbardziej kolorowe wspomnienie dotyczy przebieranek. Było to albo z okazji dnia chłopaka albo pierwszego dnia wiosny. Już teraz nie pamiętam czy to był pomysł tylko mojej klasy czy zadanie dla całej szkoły. Chodziło o to by dziewczyny przebrały się za chłopaków a chłopacy za dziewczyny. 🤣 Tak więc dziewczyny zamieniły, RÓŻOWY KOLOR, kwiatki i BROKATY na dresy, WYPŁOWIAŁE t-shirty i odzież sportową. A panowie przechadzali się w większości z torebkami (ciekawe skąd mieli? 🤔)choć znalazło się kilku śmiałków którzy zgodzili się pomalować paznokcie na
    CZERWONO lub ubrali sukienki! 👗 👏😁 BRAWA za odwagę, poczucie humoru i dystans do siebie.

    Odpowiedz
  37. Lukasz79  9 września 2022 21:26

    Pamiętam jak dziś, teraz się z tego śmieje ale wtedy wcale nie było mi do śmiechu. Rano wstałem z lekkim katarem patrze na zegarek zaspałem, biegnę do mamy żeby szybko robiła mi kanapki, pakuje plecak, książki buty na zmianę i z stosu nieuprasowanych ubran wyciągam haftowana chusteczkę do nosa wkładam do kieszeni, kanapki do plecaka i biegne do szkoły. Spóźniłem się na lekcje polskiego,pani odpytywała z wiersza po kolei z dziennika, zdazylem tylko rozpakować sie kiedy byla moja kolej żeby wyjść na środek i recytować. Zanim zacząłem wyciągam owa chusteczkę i nagle śmiech calej klasy nawet Pani się uśmiechnęła. Zamiast chusteczki złapałem w pospiechu majtki mojej mamy. W które to przy całej klasie wytarłem bezwiednie nos.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany