Polecamy: „Odwyk” – debiutancka powieść kryminalna Adama Widerskiego z łódzką scenerią w tle

W upalnej Łodzi panuje pozorny spokój, aż do chwili, gdy jeden z pacjentów renomowanej kliniki leczenia uzależnień pada ofiarą zabójcy. Inspektor Ryszard Walski z czwartego komisariatu rozpoczyna dochodzenie. W jego głowie piętrzą się pytania: kim jest nieuchwytny sprawca? W kogo uderzy ponownie? Dlaczego jego celem stają się ludzie uzależnieni i związani z narkotykowym półświatkiem? Wreszcie, co oznaczają symbole, które zostawia przy zwłokach? Czy to wszystko jest elementem chorej rozgrywki, jaką psychopatyczny morderca prowadzi z policją?Odpowiedzi na te zagadki czekają w jeszcze ciepłej, pachnącej drukarską farbą, debiutanckiej książce Adama Widerskiego pt. „Odwyk”!

odwyk

kolaż własny redakcji, źródło zdjęcia w tle: www.pixabay.com

Polecamy: „Odwyk” – debiutancka powieść kryminalna Adama Widerskiego z łódzką scenerią w tle

W pierwszej powieści „Odwyk” Adama Widerskiego przeplatają się zbrodnie i sekrety przeszłości, miłość i korupcyjne układy, bolesne wspomnienia i trudy policyjnej roboty. Wszystkiemu przygląda się niczym niemy świadek współczesna łódzka scenerii, daleka od urokliwych widoczków, jakie znamy z pocztówek…

Autor „Odwyku”, Adam Widerski z wykształcenia jest historykiem. Z pasji dla książek prowadzi natomiast bloga „Daj się złapać książce”, gdzie publikuje swoje recenzje i wywiady z pisarzami.

 

Jesteście ciekawe, jak zaczyna się powieść tego młodego, obiecującego autora? Zapraszamy do przeczytania jej fragmentu!

 

Prolog

 

8 października 1985 r.

Leżał skulony na starej, podartej kanapie pachnącej kurzem, potem i sproszkowaną gąbką, która wydobywała się z wnętrza mebla przez dwie spore dziury na środku poszycia. W ręku trzymał wycinek z gazety, mocno już żółtawy z powodu częstego używania, choć pismo było wydane raptem przedwczoraj. Na skrawku papieru widniały fotografie dwóch zmiażdżonych samochodów na jednej z dróg powiatowych. Pierwszy z nich leżał na dachu i przypominał zgniecioną puszkę. Drugi został wbity w przydrożne drzewo, aż do siedzenia pasażera. Nagłówek nad tekstem informował: „Pijana kobieta zabiła trzyosobową rodzinę”.

Oprócz kawałka gazety chłopiec ściskał w dłoni zdjęcie uśmiechniętej rodziny – kobiety, mężczyzny i dziecka. Cały czas na nie patrzył, a łzy spływały mu po policzkach, skapując na obicie kanapy. Od trzech dni nie był w stanie ich powstrzymać. Nic nie jadł, nic nie pił. W żadną z nocy nie zmrużył oka nawet na chwilę. Był na granicy skrajnego wyczerpania. Próbował to jakoś ukryć – na przykład chował nietknięte jedzenie, ale pracownica socjalna Miejskiego Pogotowia Opiekuńczego w Łodzi szybko to zauważyła.

– Dziecko, zjedz coś – powiedziała. – Wiem, że wiele wycierpiałeś, ale jeśli nie będziesz jadł, zasłabniesz, a w końcu umrzesz z wycieńczenia.

Chciał umrzeć. Co mu zostało z życia, które trwało zaledwie dwanaście lat? Kiedyś był szczęśliwy. Uśmiechy rodziców, rozmowy, tulenie i pocałunki, pocieszanie w smutne dni… Słowem: wielka kochająca się rodzina. A potem wszystko runęło niczym domek z kart.

– Dlaczego mnie to spotkało? Czy ja nie zasługuję na szczęście? – pytał sam siebie podczas napadów spazmatycznego płaczu.

Najgorszy – oprócz samotności – był obraz, który wracał każdej nocy, kiedy chłopiec zamykał oczy. Znów był na miejscu wypadku. Zmasakrowane ciała rodziców. Nogi i ręce ułożone w nienaturalnej pozycji, głębokie rany na kończynach, na twarzach zaschnięta krew. Chciał zobaczyć ich jeszcze później, ale nie wpuszczono go do prosektorium. Jednak udało mu się niepostrzeżenie wkraść przez tylne drzwi. Mimo że widział ich tylko kilka sekund, zanim został przyłapany i wygoniony z sali, powyższy obraz utrwalił się mocno w jego pamięci.

– Zabiję, przysięgam! – krzyknął z całych sił.

 

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (49 głosów, średnia: 4,86 z 5)
zapisuję głos...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany