“My Little Pony: Nowe Pokolenie”. Najmłodsi pokochali nową generację kucyków! [KONKURS]

W poprzedniej dekadzie “My Little Pony” to jedna z najpopularniejszych i najbardziej kultowych produkcji dla dzieci (i nie tylko!). We wrześniu na platformę Netflix wróciło nowe pokolenie kucyków i zostało bardzo ciepło przyjęte przez najmłodszych. Jest jedną z najchętniej oglądanych produkcji dla dzieci!

My Little Pony Nowe Pokolenie

Fot. mat. nadesłane

“My Little Pony: Nowe pokolenie” – Razem mogą wszystko!

Akcja produkcji odbywa się w Equestrii wiele lat po wydarzeniach znanych z poprzedniej części produkcji. Nie jest to jednak film, który bez obejrzenia pierwszej części zostaje w jakikolwiek sposób pozbawiony sensu, ale jeśli Twój maluch nie oglądał jej, to również gorąco polecamy. Będzie miał podwójną radość! “My Little Pony: Nowe pokolenie” przenosi nas do wspomnianej Equestrii, gdzie wiele się zmieniło, odkąd ostatni raz widzieliśmy Twilight i jej przyjaciółki. W opisie fabuły czytamy: “Equestria straciła swoją magię! Magia zniknęła, ponieważ zniknęła wielka przyjaźń, a ziemskie kucyki, jednorożce i pegazy żyją teraz w osobnych królestwach. Wśród mieszkańców jest jednak kucyk Sunny, który mocno wierzy, że wciąż istnieje nadzieja i szansa na połączenie ich podzielonego świata.”

Bohaterowie godni naśladowania

Bohaterowie godni naśladowania

Skąd dzieci mogą czerpać wzorce do naśladowania? Chociaż to na nas jako rodzicach spoczywa głównie obowiązek nauczenia dzieci pozytywnych zachowań, to jednak w pewnym momencie przestajemy być dla nich jedynymi wzorcami. Nasze dzieci prędzej czy

Wielka przygoda zaczyna się, gdy Sunny poznaje przyjacielskiego jednorożca Izzy. Razem podróżują do odległych krain, gdzie spotykają księżniczki pegazów – niezwykle utalentowaną Pipp oraz jej zbuntowaną siostę Zipp. W tej wielkiej przygodzie towarzyszy im także zawsze rozsądny i pomocny ziemski kucyk Hitch.

My Little Pony Nowe Pokolenie

Każdy z przyjaciół posiada wyjątkowe talenty i moce, które okażą się niezbędne, by przywrócić magię i przyjaźń w pięknym świecie kucyków. Czy małej Sunny uda się połączyć zwaśnione kucyki?  

Wersja polska – dubbing

Wersja polska posiada swój dubbing. Usłyszymy w niej Martę Burdynowicz (jako Sunny), Magdalenę Wasylik (jako Izzy), Macieja Dybowskiego (jako Hitcha), Annę Szpaczyńską (jako Pipp) oraz Ewę Prus (jako Zipp). W angielskiej wersji językowej postaciom głosów użyczają m.in. Vanessa Hudgens i James Marsden. 

 

„My Little Pony: Nowe Pokolenie” – Konkurs!

Na koniec mamy konkurs związany z najnowszą częścią “My Little Pony”. 

My Little Pony Konkurs

Zadanie konkursowe:

„Przywołaj swoje dzieciństwo! Napisz w kilku zdaniach swoje najmilsze wspomnienie z tego okresu!”

Odpowiedzi piszcie w komentarzach pod tym artykułem. Czekamy na nie do końca tego tygodnia (do 17.10.2021 włącznie). Wybierzemy 2 zwycięzców! Do wygrania zestaw gadżetów związany z produkcją: puzzle (4 obrazy w jednym opakowaniu) oraz pendrive z logo MLP.

Powodzenia!

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (20 głosów, średnia: 4,85 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. Patrycja  12 października 2021 20:01

    Moje Najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa dotyczą przedszkola! Bardzo chętnie wstawałam wcześnie rano, budziłam tatusia, który odprowadzał malutką Patusie do pobliskiego przedszkola. Oczywiście ten wspaniały człowiek- mój Tatuś, który w tamtym roku zmarł również mnie przyprowadzał. W czasie drogi do domu zawsze rozmawialiśmy o spędzonym dniu, plotkowaliśmy i snuliśmy plany na spędzenie reszty dnia 😉 Co do wspomnień przedszkolnych, to doskonale pamiętam budynek mojego przedszkola – korytarze, dywany, szatnie, sale, zabawki, stoliki i gablotki z pracami maluchów. Panowała sielska, wesoła atmosfera – wszędzie było pełno koleżanek i kolegów, Panie wychowawczynie były wymagające, ale bardzo miłe, natomiast Panie sprzątające były troskliwe, pomocne i bardzo kochane! Pamiętam zapach , jaki unosił się w salach podczas śniadań, obiadów czy podwieczorków! Mimo leżakowania, którego na początku nie lubiłam były to wspaniałe czasy, pełne cudownych przygód, odkryć, ekscytujących przedstawień i nauki! ♥♥♥

    Odpowiedz
  2. Tomasz  12 października 2021 20:21

    Jak tu wybrać jedno, skoro jest ich całe mnóstwo! Całe moje dzieciństwo to najpiękniejszy i najlepszy czas jaki może przydarzyć się człowiekowi! Całkowicie pozbawiony trosk i zmartwień, pachnący gumą balonową i smakujący lodami lulkami! Najpiękniejsze wspomnienia dzieciństwa dotyczą jednak wakacji na wsi u babci i prababci. Uwielbiam wracać myślami do tego beztroskiego czasu,ale i do ciężkiej pracy. Żniwa, zbieranie ziemniaków, pielenie grządek, wspólne gotowanie z babciami. Każdego ranka babcia serwowała inne śniadanie – lecz moim ulubionym była jajecznica ze szczypiorkiem i pajdą swojskiego chleba. Tego smaku nie zapomnę nigdy! U babci było jakoś inaczej, bardziej sielsko i wiejsko mimo że pracy był ogrom to i tak te wspomnienia są najlepsze!

    Odpowiedz
  3. Katarzyna  12 października 2021 21:08

    Kiedy Kasia była mała,
    domek na drzewie bardzo chcieć miała!
    Z trójką rodzeństwa tak długo Tatę prosiła,
    o własnym azylu na drzewie co noc śniła!
    Tata w końcu spełnił marzenie swojej córeczki,
    przywiózł gwoździe i grube deseczki,
    żawo wziął się do roboty,
    aż się koty w popłochu pochowały za płoty =D
    Dzielnie Tacie pomagaliśmy,
    sprzęt mu do góry podawaliśmy
    i zachwytem obserwowaliśmy,wzdychając ze szczęścia,
    jak powstaje domek marzeń na drzewie-wyśniony,idealny dla nas do wzięcia!
    Pamiętam jak mama już oczami wyobraźni widziała,
    i do Taty narzekała,
    jak będziemy z niego spadać na ziemię i krzywdę sobie zrobimy,
    nogi i ręce połamiemy,puszczając się liny!
    Tatko mamę uspokajał,że zabezpieczy wejście i wyjście jak najlepiej może,
    piękną drabinkę nam zrobił i linę do zdjeżdżania w dół odpychając się nogami po korze!
    Wreszcie pewnego dnia był gotowy,drewniana podłoga,ściany,a nawet dwa okienka miał,
    każdy z nas siedzieć od rana do wieczora w nim chciał <3
    Poznosiliśmy do niego z domu koce,dywanik,stoliczek,
    sztućce,talerze,kubki i z kwiatami porwaliśmy mamie kwiaty z doniczek!
    Pięknie go ozdobiliśmy,było tak przytulnie jak w domu,
    bawiliśmy się w nim,grając w gry,karty nie pozwalając wejść do niego nikomu!
    Ach to były czasy beztroskie i wesołe,
    zabawy w chowanego,ściganego, w podchody,berek,ciuciubabka,
    policjanci i złodzieje,w dom,lekarza,hula-hop kręciliśmy,
    gra w kapsle,oj było tego cała masa,gier i zabaw co nie miara,
    bawiliśmy się co nam wyobraźnia podpowiadała!
    Nie było internetu,telefonów komórkowych,za to mieliśmy siebie,
    a w naszym domku mieliśmy jak w niebie!
    Nie zapomnę potężnej burzy która przyszła nagle i spędziliśmy ją w domku chowając się pod kocem,
    jednak nas ochronił choć baliśmy się każdego grzmotu i błysku,oj było co opowiadać sąsiadom pękającym z zazdrości potem =D
    Nawet pamiętam noc nam się w nim udało nie jedną ciepłą letnią przespać po długim uproszeniu rodziców,
    co to była za przygoda,noc pełna śmiechu,mrocznych braci opowieści i naszych dziewczęcych pisków!
    To były wspaniałe czasy,beztroskie cudowne dzieciństwo,
    mamy z rodzeństwem i rodzicami co wspominać i dziękować im za to wszystko !

    Odpowiedz
  4. Marcepanowa  12 października 2021 21:08

    Ach, dzieciństwo, ile wspomnień! Najmilsze wspomnienia mam z wakacji, pamiętam ten czas, gdy zawsze mama szykowała rano śniadanie, gdy ja jeszcze spałam. Pamiętam ten moment, gdy się budziałam mama łapała mnie za rękę i biegłyśmy w piżamach na podwórko, tam siadaliśmy na kocu i słuchaliśmy jak gra natura. Jadlysmy śniadanie, które wcześniej przygotowała i po prostu cieszyłam się wspólna chwilą z mamą.

    Odpowiedz
  5. Grażyna  13 października 2021 00:18

    Moje wspomnienia z dzieciństwa są kolorowe i ciepłe. Są w nich rodzice, rodzeństwo i wspólne przygody. Najsympatyczniej wspominam okras wakacji, kiedy to całą ferajną jeździliśmy na jagody do lasu. Ileż przy tym było zabawy, śpiewu i fioletowych od jagód dziecięcych pyszczków. Rodzice zawsze mobilizowali nas do szybkiego zbierania jagód i organizowali konkurs. Nagrodą była … satysfakcja z pierwszego miejsca i tryumf nad pozostałym w tyle rodzeństwem. To była zabawna rywalizacja. Najśmieszniejszy w tym jagodobraniu był nasz transport. Jechaliśmy wozem, do którego zaprzęgnięty był nasz koń. Podczas gdy my zbieraliśmy jagody , konik przechadzał się obok nas skubiąc trawkę. Te wspomnienia brzmią jak odległa w dziejach historia, ale tak właśnie wyglądały moje wakacje sprzed 30 lat.

    Odpowiedz
  6. Inka  13 października 2021 11:50

    Mieszkałam z rodzicami i dziadkami w małym 'miasteczku’ (tak je nazywałam, choć to była wieś) przy łące z niewielkim lasem. Mój dziadek po skończonej pracy wokół zwierząt szedł na łąkę kosić trawę. Kosą. A ja szłam z nim. Siedziałam w cieniu drzew i zbierałam kwiatki. Kiedyś strasznie mi się nudziło (dziś zaliczam to do najlepszych wspomnień z dzieciństwa). I wtedy mój dziadek machnął kosą kilka razy, ale nie po trawie, ale po jakichś bocznych zaroślach. Odłożył kosę. I coś tam zaczął robić. Zgarbiony podszedł do mnie i powiedział: proszę lalka do zabawy, żeby Ci się nie nudziło. Rzeczywiście lalka miała nogi, ręce, głowę i nawet włosy z trawy, a włosy z długich igieł sosny. Była zielona, a mi to wcale nie przeszkadzało. Za to miała sukienkę zrobioną z bawełnianej chusteczki do nosa dziadka. I choć lalka nie przetrwała długo, to była wyjątkowa. Pachniała świeżo skoszoną trawą, naszym lasem i chusteczką dziadka. A ja nawet dziś pamiętam zapach tego wspomnienia. 🙂

    Odpowiedz
  7. SylwiaG  13 października 2021 14:05

    Siedzę na beżowym dywanie…, choć czuję się jak na wielkiej autostradzie. Mam w ręku malutki samochodzik, przemalowany starannie przez tatę…, choć czuję się jakbym prowadziła auto marzeń… Przede mną drogi, ulice, i wszędzie, gdzie tylko nie spojrzę, znaki drogowe- moje ulubione zabawki z dzieciństwa.
    A wszystko zaczęło się tak… Nasza grupa przedszkolna otrzymała nowe zabawki- znaki drogowe, które od razu wpadły mi w oko. Ciągnęły mnie do siebie jak magnes, i wielokrotnie rezygnowałam z kącika lalek, a wkradałam się w grono chłopców, aby uczestniczyć w małych i wielkich wyścigach samochodowych, aby przejechać miasto, i kierując się znakami, dojechać na metę:)
    Mama pracująca w przedszkolu zauważyła moją pasję i jak dziś pamiętam ten 1 czerwca i wręczony przez rodziców woreczek, a w nim właśnie ONE- znaki drogowe!
    Teraz mogłam każdą wolną chwilę pędzić drogą i sprawdzać coraz inne trasy…- czułam, że puszczam delikatne sznureczki swojej fantazji, która z wiatrem unosiła się ku cumulusom.
    Zabawka ta dawała mi poczucie wolności i niezależności… Mogłam zwiedzać, podróżować, zdawać egzaminy prawa jazdy (wówczas bezstresowo!) i czuć powiew wiatru w czerwonym kabriolecie, zapach wlewanej benzyny do baku i zmagać się z wymianą koła… Wszystko było takie fascynujące, jedyne, piękne! Wszystko było możliwe!
    Nigdy nie wstydziłam się swoich zabaw, a panująca w domu atmosfera bezpieczeństwa i miłości budowała moje poczucie wartości. Mój dom był moją ostoją i sprzyjał kreatywnym zabawom.
    Te zabawki wciąż są w moim domu, w końcu to kwintesencja mojego dzieciństwa. Są jak skrzydła dzieciństwa, bo dzięki nim wspomnienia są piękne, budujące i ciepłe.

    Odpowiedz
  8. malinowate  13 października 2021 23:42

    Najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa dotyczą swobody podczas lata spędzonego w ogródku dziadków. Wchodzenie po drzewach i jedzenie czereśni siedząc na gałęziach, a później strzelanie pestkami. Gotowanie wraz z całym kuzynostwem zupy z błota, kruszonej cegły i liści to była nieodłączna część zabawy na podwórku. A gdy tylko się ściemniało zbierało się całe osiedle i bawiliśmy się w chowanego, chowając się w krzakach, w trawie, na drzewach… Ahhh co to były za czasy ❤️

    Odpowiedz
  9. Dariax  14 października 2021 11:14

    Najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa to oczywiście wizyty u babci i dziadka a było to sporo , ponieważ to oni dużo pomagali w wychowaniu mnie. Najbardziej uwielbiałam siedzieć z moim dziadkiem w garażu , patrzeć i również pajsterkowac z nim . Wtedy brałam jakieś śrobki i malutki młoteczek , który sam mi zrobił i wbijałam do małej deseczki 🥰. Zawsze babcia musiała nas wołać kilka razy i specjalnie przychodzić do garażu aby zapędzić naszą dwójkę na obiad🤣. Dziadek potrafił specjalnie dla mnie zrobić wszystko dlatego jak tylko zobaczył , że uwielbiam śpiewać to zrobił mi długi stojący mikrofon z długiej rurki i z gałki do biegów dzieki czemu był to mój ukochany mikrofon i mogłam poczuc się jak na scenie 💗 . Mam kilka śmiesznych wspomnień a jedno to kiedy Dziadek musiał pomalować komuś auto na czerowno no i oczywiście ja zawsze bylam blisko niego . W pewnym momencie, też chciałam mu pomóc I zapytałam ” Dziadek maluj maluj ” a dziadek odpwiedzial ” tak kochanie maluj sobie ” jednak on myślał że chce coś pomalować na garażu albo na czymś innym . Jednak ja poszlam z drugiej strony auta wzięłam Zielona farbę i zaczęłam malować jedno stronę auta na właśnie zielono . Po kilku minutach dziadek przyszedł na moją część bo swoją skończył już malować na czerwono i jak zobaczyl , że maluje auto na inny kolor to zbladł jak ściana nie wiedział co ma teraz zrobić a auto miał oddać za 2godziny. Jednak on na spokojnie powiedział nic się nie stało dziadek to przemaluje kochanie 🙉🥰🤣. Do dzisiaj wspominam to z moją babcia i rodziną chociaż mojego dziadka juz nie ma z nami🥰💗. A jazda traktorem slalomem i bieganie w polu z bocianami to była najlepsza zabawa

    Odpowiedz
  10. Edzia  14 października 2021 17:22

    Piesek- maskotka o imieniu Pikuś był nieodłącznym towarzyszem mojego dzieciństwa. Jak przystało na wiernego czworonożnego przyjaciela nie opuszczał mnie nawet na krok. Jadłam z nim śniadanie, oglądałam TV, chodził ze mną do przedszkola i czekał w kurtce, aż wrócę. Nie umiałam się nim z nikim dzielić, bo jak wiadomo- to był MÓJ PIES! Kiedyś wpadłam na pomysł, aby wyprowadzić go na dwór, jak prawdziwego czworonoga. Znalazłam w domu kawałek sznurka, obwiązałam głowę maskotki i ukradkiem wymknęłam się na zewnątrz. Uczyłam go przeskakiwać przez kałuże oraz biegać. Wszystko było dobrze, do czasu aż Pikuś nie zmienił się w brudną, mokrą masę. Pobiegłam do domu i zalana łzami opowiedziałam mamie co się stało. Ona najpierw zezłościła sie na mnie, po czym postanowiła uprać pieska. Przerażona przyglądałam się tej ”akcji”. Na szczęście pluszakowi nic się nie stało, szybko wrócił do poprzedniej formy. Nie odważyłam się nigdy więcej narażać go na podobne historie. Pikuś odtąd został pieskiem wyłącznie kanapowym!

    Odpowiedz
  11. Skarb  17 października 2021 00:53

    Pamiętam, jak moja babcia własnoręcznie robiła makaron z ciasta. Zawsze podczas robienia swojskiego makaronu, podbierałam ciasto i cienkie jej kawałeczki kładłam na gorącej blasze, aby potem zjeść takie upieczone i chrupiące. Babcia widziała, ale pozwalała mi na takie zachowanie, bo wiedziała, że bardzo lubię takie pieczone i chrupkie ciasto. Moje najlepsze wspomnienia z babcią to te, które spędziłam u niej na wsi. Wtedy posiadała ona dużo zwierząt, jak indyki, kaczki, kury, świnie, gęsi, krowy i konia. Pamiętam, że jako mała dziewczynka, bardzo nie lubiłam gęsi i indyków, gdyż zawsze latały za mną i mnie szczypały. A ja biedna krzyczałam, biegałam wkoło i uciekałam przed nimi, a reszta domowników nieźle się przy tym uśmiała. Nie było mi do śmiechu, ale do płaczu. Zawsze, jak wyszłam na czerwono ubrana, to nie mogłam spokojnie przejść koło indyków, zaraz się nastroszyły i leciały na mnie. I wtedy z opresji ratowała mnie ukochana babcia, podchodziła i odganiała wszystkie zwierzęta, które mi dokuczały. Nigdy nie zostawiła mnie w potrzebie, pomagała mi na każdym kroku, abym czuła się bezpiecznie. Na podwórku zawsze czekały na mnie gęsi i indyki, choć omijałam je i tak musiały mnie uszczypnąć. Ale, kiedy była obok babcia, dumna i z uniesioną głową szłam pewnie i zdecydowanie. Miałam wspaniałą ochronę, przyjaciółkę i powierniczkę moich sekretów przy sobie.

    Odpowiedz
  12. Paulina  17 października 2021 17:22

    Najmilsze wspomnienie z dzieciństwa to pewne święta Bożego Narodzenia 😊🎄 Kiedyś, dawno temu, kiedy już wiedziało się, że Mikołaj ma pomocników w osobie dorosłych z rodziny, ale dalej w środku, tak po cichutku, wierzyło się, że do nas na pewno jednak przyjdzie osobiście to były właśnie te pamiętne święta. Rodzinka zjechała się na Wigilię. Po opłatku i kolacji, jak co roku ciotka wygłasza jedno znaczące zdanie: „a teraz dzieci proszę do pokoju, to może ktos was zaraz odwiedzi??” i my wszystkie z kuzynkami, jeszcze wcale nie dorosłymi, pełne nadziei idziemy oczekiwać w drugim pokoju. Po 5 minutach wpada cioteczka niczym burza z piorunami i krzyczy od progu: „zamknąć oczy!! Mikołaj schował prezenty nie w tej szafie co trzeba !!” I wyciąga popakowane prezenty z szafy. A my zasłaniamy oczy najmłodszej z nas, bo przecież ktoś jeszcze w tej rodzinie musi wierzyć we wciskającego się w komin grubasa w czerwonym płaszczu. W kolejnych latach i w tym roku też, chociaż spotykamy sie już dopiero w drugi dzień świąt, chociaż wszyscy mamy juz po ileś tam lat więcej, ochoczo opowiadamy sobie ze łzami w oczach ze śmiechu jak to kochana cioteczka ostatecznie pozbawiła nas złudzeń. Teraz też mamy w rodzinie kolejne młode pokolenie dla którego czerwony pan z białą brodą przychodzi do nas przez komin. Musimy być bardzo ostrożni gdzie chowamy prezenty 😈😄🎅🎅

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany