Mężczyzna mojego życia – cz.4 Waszych miłosnych historii

Oto historie miłosne naszych czytelniczek – część czwarta

 

Historia Klaudii D.

Pewnego feralnego dnia,
Postanowiłam zapisac się do randkowo- internetowego konta:)
Tak naprawdę nie sądziłam, że cokolwiek zmieni to,
Ale wtedy… odezwał się On.
Napisał kilka miłych słów, bajerował mnie,
Aż w końcu na spotkanie w realu zdecydowałam się.
Idąc na randkę już troszeczkę znałam go,
Ale do końca nie wiedziałam, czy to jest TO.
Ale wystarczyło jedno spojrzenie, jeden gest
I już ramionach jego znalazłam się:)
Niby banalne, takie oczywiste zapoznanie owe,
Ale mi to jedno spotkanie odebrało mi mowę.
Nie spodziewałam się, że będę szczęśliwa z facetem z sieci,
Ale stało się zakochałam się i pragnę miec w przyszłości z nim dzieci:)
Nie wyobrażam już sobie życia bez ukochanego,
Jest moim szczęściem, natchnieniem, a w trunych chwilach wie jak podbudowac moje ego.
P.S Kocham Cię Tomek:)

Historia Aleksandry  F.

Późne popołudnie jesienią, tłok w autobusie. Stałam pod oknem zmęczona po zajęciach, słuchawki w uszach. Niewidzącym wzrokiem patrzyłam przed siebie. Przyciągnęło mnie czyjeś spojrzenie, ale początkowo chyba nawet nie zdawałam sobie z tego sprawę, więc gapiłam się na niego bezmyślnie. Dopiero po chwili się otrząsnęłam, spuściłam wzrok. Jednak zanotowałam, że to bardzo przystojny chłopak o ciemnych oczach, brwiach i pięknej cerze. Jakoś tak co przystanek kontrolowałam kącikiem oczu jego obecność. W końcu zaczął wysiadać, a moje oczy samowolnie podążyły w jego stronę i zanotowały piękny, śnieżnobiały uśmiech jaki mi posłał. To było jak jakiś grom z nieba! Resztę drogi przejechałam w dziwnym stanie uniesienia, pod nosem się uśmiechając… Minęły miesiące.
Zbliżał się Sylwester. Wraz z przyjaciółmi zdecydowaliśmy się na zabawę w ogródkach działkowych. Usiedliśmy przy stole, była nas garstka, zaraz obok siedzieli obcy ludzie. Gdy przyszliśmy usiadłam, zaczęłam się witać ze wszystkimi obok. Spojrzałam na chłopaka obok mnie. I jakby mnie poraził prąd. „Skąd ja go znam??” – to pytanie wciąż nie dawało spokoju. W trakcie imprezy zauważyłam, że i on mi się często przygląda. Po kilku godzinach zabawy, ośmieleni czasem i szampanem, zaczęliśmy rozmowę rodem od żałosnego tekstu podrywu „czy ja cię skądś nie znam?”… I od słowa do słowa doszliśmy – wtedy, jesienią w autobusie – to był on i to byłam ja. On teraz w garniturze, a nie w luźnym swetrze i cienkim płaszczyku, ja bez apaszki na włosach, za to w eleganckiej sukience. I tak się zaczęło…

Gdyby ktoś opowiedział mi taką historię to nie wiem czy bym uwierzyła, bo to trochę jak scenariusz jakiejś romantycznej komedii. A jednak! Czasem życie jest jak film !

Historia Natalii K.

Na studiach, w Krakowie miałam świetnego kolegę, z którym można było „konie kraść”. Któregoś razu, wczesną wiosną zdecydowaliśmy się na spontaniczny, jednodniowy wyjazd w góry. Wycieczka była wyjątkowo udana, jednak z racji roztopów kompletnie przemoczyłam buty. Kiedy dojechaliśmy  z powrotem do Krakowa kolega zaproponował, żebym wstąpiła do niego (mieszkał zaraz obok dworca) zanim ruszę do siebie i wymieniła chociaż skarpetki. W mieszkaniu zaś stwierdził, że w przedpokoju leżą fajne trampki (ręcznie malowane w kolorowe esy-floresy), które ktoś porzucił  i powinnam je sobie zabrać, bo moje buty nadają się tylko do odwirowania. Tak też zrobiłam, a że humor od razu mi się poprawił ruszyliśmy jeszcze „na miasto”. W jednej ze studenckich knajp spotkaliśmy jego współlokatora. Dosiedliśmy się, zostałam przedstawiona i usłyszałam: „A teraz, skoro wreszcie się poznaliśmy, i skoro masz na sobie moje ulubione buty, chyba zgodzisz się wybrać ze mną na randkę”. Na randkę owszem, wybraliśmy się już kolejnego dnia, a temat podkradzionych trampek „przełamały lody” na tyle szybko i skutecznie, że od tamtej pory jesteśmy nierozłączni. Chłopak ten teraz już jest moim mężem i ojcem moich dzieci, i z całą pewnością jest mężczyzną mojego życia.

 Historia Anny K.

Szymona poznałam przez SMS-a. Tak, tak… Napisał do mnie nieznajomy, i tak od słowa do słowa okazało się, że jesteśmy w podobnym wieku jak i z okolicznych miejscowości. Po kilku miesiącach pisania do siebie wiadomości zdecydowaliśmy się na spotkanie w realu. A obecnie jesteśmy małżeństwem.

***

A jaka jest Wasza historia? Napiszcie. Która historia Waszym zdanem zasługuje na nagrodę? Piszcie

Pozostałe historie znajdziecie pod linkami:

Prawdziwe historie: Mężczyzna mojego życia – cz.1

Prawdziwe historie: Mężczyzna mojego życia – cz.2

Prawdziwe historie: Mężczyzna mojego życia – cz.3

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (149 głosów, średnia: 4,68 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. gusia.  28 października 2014 17:17

    Mamy i 4 cz-brawo! Ja nie zdecydowałam się na udział,ale jestem pełna podziwu dla wszystkich.Od siebie dodam nieco ze swojego życia-szuka się daleko,a znajduje blisko 🙂

    Odpowiedz
  2. lilkawodna  29 października 2014 07:08

    Ja wzięłam udział w tym konkursie, ale widzę,że konkurencja jest mocna.

    Odpowiedz
  3. bbo  5 listopada 2014 20:05

    Brawo Aleksandra F. – w końcu to filmy są z życia wzięte, a nie życie z filmu 😉

    Odpowiedz
  4. marta_12  12 listopada 2014 20:29

    Historia pani Aleksandry F.jest wspaniała.

    Odpowiedz
  5. sylwiawes  26 lutego 2016 14:07

    Aleksandra F. rewelacyjna historia:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany