Mężczyzna mojego życia – cz.3

Oto historie miłosne naszych czytelniczek – część trzecia

Radu Florin Unsplash.com

 

 

 

Historia Kingi B.

Mężczyznę swojego życia poznałam na weselu Jego brata. Kolega nie miał z kim iść na wesele kuzyna, dlatego poprosił mnie, już całkiem zrezygnowany, że ktoś z nim pójdzie. Ja uwielbiam takie imprezy, ten klimat, szczęście dwojga ludzi ślubujących sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Gdy przyjechaliśmy pod kościół odrazu zobaczyłam Mateusza, wiedzialam że coś z tego musi być. Na weselu okaząło się, że siedzimy koło siebie (wg. mnie kolejny znak). Podczas wesela ukradkiem spoglądaliśmy w swoją stronę, wymienialiśmy coraz dłuższe spojrzenia. Mateusz coraz częściej prosił mnie do tańca. Nad ranem wymieniliśmy się numerami telefonów, przepisaliśmy cały czas aż do poprawin. Poprawiny upłynęły w lekkim skrępowaniu bo przecież kolega z którym byłam to jego kuzyn. Następnego dnia zadzwonił i zaprosił mnie na spacer i tak się właśnie zaczęło.

 

Historia Sylwii K.

On rzucony w wojsku ona rzuca innego. Z nadzieją patrzą w nowy rok. Są w jednym mieście, ona na studiach on w wojsku, mieszkają miasta obok ale jeszcze o tym nie wiedzą. Początek lutego to jej urodziny. Spędza je u siebie z rodzicami i siostrą. On ma przepustkę i jedzie w swoje strony. W autobusie on poznaje jej brata. Brat reklamę robi, cuda opowiada. Randkę planuje. Jemu opowiada, że wymarzona. Ona czeka i myśli. On duma czy iść. Jedyną datą, która sprzyja im obu jest 14 luty, święto zakochanych. Ona robi się na bóstwo. Jemu służba wypada. Nie daję za wygraną. Zamienia co się da i idzie na spotkanie. Z różą i kolegą, ona z bratem. I….

Wieczór jest ich. Nie zauważają brata ani kolegi. Trzymają się za ręce i pierwszy raz całują. Tańczą w dyskotece do rana. Sami. Nikt ich nie obchodzi. On zostawia tam cały żołd. Odprowadza ją nad ranem do akademika. Idą godzinę. Ależ krótka ona była. Drugiego dnia ona gotuje mu zupę. On przynosi rafaello. I garść drobniaków. Chłopaków strzygł i zaprasza na lody. Idą na długi spacer. Rozmawiają jakby znali się od lat.. Ona po trzech dniach wyznaje mu miłość. On po sześciu dniach oświadcza się! Pisze to na nieskasowanym bilecie kolejowym. Jadą do niego. Ona nie wierzy. Prowadzi ją do księdza, że prawda to. Ksiądz szaleje, bez słowa jak ona.

Informują rodziców. Są pełni obaw ale dają przyzwolenie. Zresztą i bez niego zrobiliby to. Dziś to wiedzą. Zaręczają się w Wielkanoc. Razem wybierają pierścionek. Skromny bo ona takie lubi. Ślub planują na czerwiec. Nie ma nic wolnego. Załamani. Pierwszy wolny termin to ostatni wrzesień. Nie biorą, czekają na 14 luty, święto zakochanych.Biorą. Sami zajmują się wszystkim. Rodzice pomagają finansowo. Nie mają jeszcze samochodu. Zaproszenia rozwożą autobusami. Gdzie nie dojeżdżają wysyłają pocztą. Zbliża się luty. Kamerzysta ma wypadek. Nie ma innego. Ale dla nich przychodzi. W kołnierzu upamiętnia wszystko. Dzień przed… Wszystko gotowe. Pada śnieg. Jadą stroić salę z kuzynami. Tysiąc balonów. Koleżanka pożycza z pracy pompkę. Wiążą je i wieszają. On prosi by przesunąć go na drabinie bo już się nawchodził i nie chce mu się. Kuzyn niefortunnie łapie i przesuwa. On spada. Na balony. Jakże się cieszą, że tam były. Połamany by w kościele stał.

14 luty od rana cudne słońce ale mroźno, zaskakuje wszystkich. W swoich domach ubierają się i myślą. Czy to jest to? Czy nie za szybko? Nie mają wątpliwości. Rodzice ich błogosławią. Goście potem szczęścia życzą. Ona w kościele płacze wzruszona. Z tego wszystkiego wierności nie ślubuje. Jadą na salę. Szampan, szkło na szczęście i pierwszy małżeński pocałunek. Pierwszy taniec, zdjęcia, kroją tort. Bawią się wspaniale, są szczęśliwi.  Dedykacje, rzucanie welonu i muszki i jadą. Jadą już razem do jednego domu. Jej i rodziców.

14 luty Walentynki przypominają mi o najpiękniejszym dniu w moim życiu. Dniu,w którym nie tylko poznałam chłopaka,ale również dniu, w którym mój mąż udowodnił mi, że mnie
kocha, szanuje i rozumie moje pragnienia. Czy mogłoby mnie spotkać coś piękniejszego i bardziej romantycznego?! Ach…Jestem szczęśliwa!

Historia Agnieszki  S.

Ja moją drugą połówkę upatrzyłam sobie jeszcze w podstawówce. Mimo, że nie znaliśmy się bliżej, często na przerwach obserwowałam ślicznego, szczupłego blondynka. Często też widywałam go poza szkołą, bo mieszkał kilka ulic dalej niż ta, na której stał mój dom. I tak minęła podstawówka, liceum, studia, ja spotykałam się z różnymi chłopakami, a jego spotykałam na spacerach z jakimiś dziewczynami, ciągle mi się podobał i ciągle wodziłam za nim wzrokiem. Aż pewnego razu jadąc rowerem nie zauważyłam dziury w jezdni i wyłożyłam się jak długa przed obiektem moich westchnień. Marcin podbiegł do mnie pomógł mi wstać, podniósł mój rower i odprowadził mnie do domu. Tego samego dnia wieczorem wpadł zapytać o moje samopoczucie. I tak zaczął przychodzić coraz częściej i częściej, nie mogliśmy się nagadać. Po niedługim czasie zaprosiłam go na wesele mojego kuzyna i wtedy wszystko się zaczęło…

Historia Anny D.

Mężczyznę swojego życia poznałam … w internecie. Pewnego walentynkowego dnia nieznajomy  napisał do mnie wiadomość a w niej wiersz:

„Otwieram dziś myśli, niech płyną z nich miłości nutki,

a lawina czułości wnet odrzuci smutki.

Niech serce roztopią oziębłe, lodowe

tak, by do kochania było już gotowe.

Niech miłość z niego płynie jak lawa gorącym strumieniem,

płonącym, cudnym uniesieniem.

A oczy radosne, śmiejące by były,

by łzami nieszczęścia nigdy się nie skrzyły.

Niech radość pogrąży złe chwile zwątpienia,

obudzi do życia najskrytsze pragnienia.

Wystarczy Kochanie jedno Twoje spojrzenie,

by spełnić najskrytsze moje marzenie.

Tak bardzo kocham Cię mój Aniele,

dlatego nie pozwól czekać mi zbyt wiele,

bo od dawna za Tobą szaleję

i spędzimy razem życie, mam taką nadzieję.”

Postanowiłam odpisać i w ten sposób rozpoczęła się nasza znajomość, przez miesiąc w formie wirtualnej poprzez wymianę maili aż przyszedł czas na spotkanie w realu. Po kilku spotkaniach już wiedzieliśmy że jesteśmy sobie przeznaczeni. Po dwóch latach znajomości oświadczył się mnie a od ponad dwóch lat jesteśmy szczęśliwym małżeństwem a w styczniu przyjdzie na świat nasze pierwsze dziecko – córeczka.
„Twój uśmiech, dotyk i cała dusza,
wszystko, co w Tobie ciągle mnie wzrusza.
Tęsknota i pragnienie spełnienia,
jesteś i świat mój się zmienia.
Znowu są barwy, smak i muzyka,
i czas nieustannie nam tak pomyka.”
Historia Magdaleny B.
Mojego męża poznałam (mało oryginalnie) przez internet, na jednym z portali randkowych- mniej więcej 11 lat temu 😉 Oboje zapisaliśmy się tam nie licząc na to, że po drugiej stronie łącza może być ktoś wyjątkowy. Byłam młoda i chyba atrakcyjna, bo w krótkim czasie zostałam wręcz zasypana wiadomościami z milionem komplementów, propozycjami spotkań itp.
Wśród tych wszystkich informacji była jedna, chyba najkrótsza, która brzmiała tylko: „też nie lubię wątróbki”. Była to odpowiedź na mój opis, gdzie w kwestionariuszu na pytanie czego nie lubię odpowiedziałam, że właśnie wątróbki.
Wśród setek maili odpisałam tylko na tą jedną wiadomość, bo wydała mi bardzo obiecująca 😉
Jak powszechnie wiadomo- przez żołądek do serca 😉 Pobraliśmy się w ubiegłym roku. Dziś nadal bardzo się kochamy….. i wciąż nie jadamy wątróbki;-)
Pozostałe historie znajdziecie pod linkami:

Prawdziwe historie: Mężczyzna mojego życia – cz.1

Prawdziwe historie: Mężczyzna mojego życia – cz.2

 

 

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (159 głosów, średnia: 4,72 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. lilkawodna  23 października 2014 05:18

    Kolejne piękne historie.

    Odpowiedz
  2. bbo  26 października 2014 19:36

    Więc nawet wątróbka idzie w parze z miłością 😀

    Odpowiedz
  3. gusia.  27 października 2014 09:10

    Fajna ta miłość z wątróbką .

    Odpowiedz
  4. marta_12  12 listopada 2014 20:29

    Pani Sylwia cos wspaniałego.

    Odpowiedz
  5. efffciaa  16 marca 2016 14:31

    Każda miłość ma swoją historię 🙂 Niektóre są śmieszne , inne ciekawe , niespotykane , a jeszcze inne smutne – miło jest poczytać o szczęśliwych ludziach 🙂

    Odpowiedz
    • efffciaa  6 października 2016 09:44

      Swoją drogą życie każdemu z nas pisze bardzo ciekawą historię . Podziwiam was dziewczyny , że w tak piękny sposób potraficie opisać to szczęście , które was spotkało .

      Odpowiedz
  6. amina  1 czerwca 2016 22:07

    eh te historie

    Odpowiedz
  7. Hidari11  2 listopada 2016 06:30

    Nie wiedziałam, że w internecie jednak można poznać kogoś na poważnie. Gratuluję znalezienia drugiej połówki i życzę wszystkim paniom, autorkom historii, bezkonfliktowych związków trwających w uczuciu dożywotnio.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany