Maska sposobem na lifting bez skalpela? Ekspertka ocenia internetowy trend
Eliminują zmarszczki i podwójny podbródek, poprawiają kontur twarzy, likwidują obrzęki, usprawniają przepływ krwi i detoksykację, ponadto pomagają wymodelować linię żuchwy, no i zapobiegają chrapaniu. A co najważniejsze: wszystko to bez jednego nacięcia skalpela czy nakłucia igłą. Mowa o maskach liftingujących, które szturmem zdobywają popularność w mediach społecznościowych. Ile w tym prawdy, a ile marketingu – tłumaczy dentystka.

fot. freepik
Czym są maski liftingujące lub z angielskiego: chin strap (pasek podbródkowy), które zdobyły rozgłos jako nieinwazyjne remedium na zmieniającą się z wiekiem twarz? Najczęściej mają postać taśmy z elastycznego materiału w kolorze skóry (nude) z drobnymi wycięciami po obu stronach na uszy. Zakładane są na głowę, obejmują podbródek aż do czubka głowy. Niektóre modele mają możliwość regulacji za sprawą taśm na rzepy, inne są wyposażone w gąbczaste wstawki z miękkiego materiału (hydrożel, włóknina) dla większego komfortu, jeszcze inne posiadają dodatkowe taśmy poprawiające stabilizację lub rozbudowaną część twarzową dla wzmocnienia efektu. Koszty: kilkanaście do kilkudziesięciu złotych.
W medycynie od lat
Podobne rozwiązania stosuje się od lat w chirurgii plastycznej, medycynie estetycznej i w… stomatologii. Jednak ich działanie jest zupełnie inne.
– Po różnego rodzaju operacjach w obrębie twarzy i szyi, takich jak lifting, liposukcja, rekonstrukcje pourazowe, otoplastyka (plastyka uszu), a także po zabiegach z wykorzystaniem implantów, na przykład przy wszczepianiu implantów podbródka czy kości policzkowych, stosuje się specjalne opaski kompresyjne. Mają one za zadanie ograniczać obrzęki i krwiaki, stabilizować tkanki w nowym położeniu oraz ułatwiać proces gojenia. Dzięki nim skóra lepiej przylega, a efekty zabiegu utrwalają się i wyglądają naturalnie – opisuje lek. dent. Ewa Szram z Centrum Medicover Stomatologia Brama Portowa w Szczecinie i dodaje: – Również podobną na pierwszy rzut oka opaskę, nazywaną procą bródkową, wykorzystuje się, chociaż coraz rzadziej, do terapii przodozgryzu. Posiada ona niewielką podpórkę pod brodę mocowaną rozdzielającym się na dwa pasma paskiem okalającym czubek głowy, stąd nazwa „proca”.
Ich zastosowanie w medycynie jest uzależnione od wykonania wcześniej konkretnych zabiegów i zapewnienia prawidłowego przebiegu leczenia po nich. Są też stosowane przez ściśle określony czas. Nie funkcjonowały jako odrębne metody leczenia.
Obecnie maski liftingujące, chin strap i ich odmiany w wersji kosmetycznej, to w dużej mierze trend zaczerpnięty z azjatyckiej pielęgnacji, zwłaszcza z Korei i Japonii, gdzie popularnością cieszy się tzw. efekt V-line, czyli smukła, trójkątna twarz z wyraźnie zaznaczoną linią wąskiej żuchwy oraz brody. Na tamtejszym rynku opaski liftingujące weszły do codziennej rutyny pielęgnacyjnej, obok maseczek czy rollerów do masażu. Za oceanem i w Europie zachwalane są jako „rzeźbiące” twarz, poprawiające jej kontur i zapobiegające porannym obrzękom.
Nietrwały efekt
Starzenie twarzy z upływem lat to znacznie bardziej złożony proces niż tylko pojawienie się kilku zmarszczek. Starzenie się jest zjawiskiem wielowymiarowym, które zachodzi na wielu poziomach, od głębokich struktur aż po samą powierzchnię skóry. Obejmuje nawet kości i uzębienie. Pokrycie się wieku metrykalnego z tym, co można dostrzec w lustrze, to też przede wszystkim wypadkowa genetyki i czynników środowiskowych.
– U kobiet jeszcze przed trzydziestką spada produkcja kolagenu i elastyny, do tego dochodzą zmiany wywołane promieniowaniem UV, czy, co także ważne, starciem zębów lub ich brakami. Wpływa to między innymi na pojawienie się zmarszczek nazywanych zmarszczkami marionetkowymi. W wyniku różnych procesów przemieszcza się także tkanka tłuszczowa, tworząc „chomiki” i pogłębiając bruzdy nosowo-wargowe oraz powiększając bródkę. Z tego opisu wynika już, że są to zmiany na wielu poziomach: hormonalnym, fizjologicznym, struktury tkanek i tak dalej. Co to oznacza? Że zakładanie maski liftingującej choćby na całą noc na niewiele się zda – wyjaśnia lekarz.
Maska musiałaby być zakładana na każdą noc i to przez dekady. Stosowana doraźnie daje ograniczony i nietrwały efekt. Jej głównym zadaniem jest zapobieganie obrzękom, co może sprawdzić się w pojedynczych sytuacjach. Co gorsza, z jej stosowania wynikają pewne zagrożenia. Jakie?
– Kwestią dyskusyjną jest wygoda takiego rozwiązania, czy przespanie całej nocy w dość ciasno zapiętej na całej głowie taśmie będzie w ogóle możliwe. Z medycznego punktu widzenia trzeba jednak zwrócić uwagę na kilka kwestii. Po pierwsze, jakość i wykonanie. Na rynku pojawia się wiele takich masek, są wykonane w większości z tworzyw sztucznych, jak poliamid i elastan, nie ma tutaj medycznego standardu, mogą obcierać, powodować podrażnienia czy problemy skórne. Po drugie, ucisk taśmy na żuchwę może powodować nasilenie lub indukcję problemów ze stawami skroniowo-żuchwowymi, skutkujących bólem głowy, przeskakiwaniem w żuchwie, a nawet ścieraniem się zębów – przestrzega lek. dent. Ewa Szram.
Maski podbródkowe zalecane są niekiedy jako metoda przeciwdziałania chrapaniu.
– Intencjonalne blokowanie jednej z dróg pobierania powietrza, jak w przypadku mouthtapingu, a teraz także w wyniku stosowania maski liftingującej, nie jest korzystne i nie przynosi żadnych pozytywnych skutków. Chrapanie powinno się leczyć u laryngologa, a także konsultować z dentystą, ponieważ niektóre wady zgryzu mogą do niego predysponować. W gabinecie możemy zalecić szynę na zęby wysuwającą żuchwę, co udrażnia trakt oddechowy, a tym samym: niweluje chrapanie. To jednak problem, na który może wpłynąć wiele czynników – wyjaśnia ekspertka.
Maskę liftingującą, zupełnie tak jak bieliznę, należy też prać, by utrzymać jej świeżość i uniknąć rozwoju inwazyjnych bakterii. Trwałość maski, tempo zużycia czy długość utrzymywania się jej właściwości nie są określane przez producentów i różnią się w zależności od modelu oraz sposobu użytkowania.
Owal od ręki
Starzenie się to naturalny i nieunikniony proces, jednak jego tempo i przebieg są silnie uzależnione od wielu czynników, nie tylko genetycznych. Oprócz wewnętrznych mechanizmów, takich jak spadek produkcji kolagenu czy zanik tkanki tłuszczowej, na wygląd skóry i twarzy ogromny wpływ ma styl życia: od diety przez poziom stresu po regularną ekspozycję na słońce, która jest główną przyczyną tzw. fotostarzenia, ale także nałogi: nikotyna jest wrogiem nr 2 młodej skóry, zaraz po promieniowaniu ultrafioletowym – podkreślają specjaliści.
– Trudno wskazać domowe metody, które mogą poprawić od ręki owal twarzy czy stan skóry. To przede wszystkim nawyki i długość ich trwania. Musimy wziąć pod uwagę odpowiednią dietę, nakładanie preparatów z SPF nawet zimą, kontrolowanie chorób przewlekłych, dbanie o uzupełnianie braków zębowych już od jednego zęba, bo zęby stanowią niejako rusztowanie dla twarzy. Pomocniczo w medycynie estetycznej stosuje się zabiegi z zastosowaniem kwasu hialuronowego, nici, ultradźwięków i cały szereg procedur mających wspomóc odzyskanie jędrności, pobudzenie wytwarzania kolagenu oraz dostarczenie substancji odżywczych w głąb skóry – opisuje lek. dent. Ewa Szram.
