Pamiętasz kredki Crayola? Teraz znów możesz ich używać! Crayola tworzy kosmetyki!

Kredki Crayola to obok kultowych kredek Bambino kwintesencja naszego dzieciństwa. Choć prawdopodobnie nigdy nie wyrysowałyśmy ich do końca, doskonale pamiętamy, jak przyjemnie było zapełniać nimi przestrzeń kolorowanek. Jeżeli tak jak my marzycie czasem o machinie czasu, która przeniesie Was do krainy beztroskiego dzieciństwa, na pewno spodoba Wam się pomysł marki Crayola, by wyprodukować… kredki do makijażu oczu! Oczywiście w słynnych, żółto-zielonych opakowaniach z papieru!

Moda na lata 90. trwa! Dopiero co pokazywaliśmy Wam t-shirty z nadrukami inspirowanymi epoką gumy Turbo, coca-coli i magnetofonowych kaset, a już mamy kolejną „nostalgiczną nowość” i to z dziedziny kosmetyki! Marka Crayola znana z produkcji kredek świecowych dla dzieci postanowiła poszerzyć grono swoich odbiorców, wypuszczając w porozumieniu ze sklepem Asos… kolekcję kolorowych kosmetyków do makijażu! Pierwszy plan zajmują oczywiście kredki Crayola – tym razem wegańskie i przeznaczone do malowania oczu. Linia zawiera jednak także rozświetlacze o kremowej konsystencji w charakterystycznych sztyftach, paletkę z błyszczykami w zwariowanych odcieniach, pędzle do nakładania pudru i cieni z zabawnymi, kolorowymi końcówkami, a nawet turkusowy cień do powiek. Zobaczcie same!

kredki Crayola

kolaż własny redakcji, źródło zdjęć: www.asos.com

Pamiętasz kredki Crayola? Teraz znów możesz ich używać! Crayola tworzy kosmetyki!

Kolekcja Crayoli to kolejny zbiór z serii pięknych obiektów pożądania, które mogą wpędzić nas w finansowe kłopoty. Przypomina fenomen produktów ze sklepu Flying Tiger – zabawne i kolorowe, o fascynującym designie sprawiają, że nie możemy oderwać od nich wzroku i dłoni, a portfel sam wyskakuje nam z torebki. Ostatnio gdy grupa specjalistów od psychologii zakupowej starała się dociec, gdzie tkwi źródło zachwytu nad ładnymi gadżetami i kosmetykami w oryginalnych opakowaniach, których w rzeczywistości wcale nie potrzebujemy (a mimo to pragniemy je posiadać), doszli do wniosku, że w tym marzeniu odzywa się poczucie niedosytu, które odczuwamy praktycznie od lat 80. i 90. I oto – jakby w odpowiedzi – na półkach sklepów ląduje produkt rodem z lat 90., tylko w „ulepszonej”, „dorosłej” postaci. W nowym kształcie, opakowanym w znajome kolorowe kartoniki, zachwyca podwójnie! 

 

 

Kredki Crayola do makijażu oczu można zakupić w komplecie (po trzy kolory) lub na sztuki umieszczone w osobnych, cienkich kartonikach. Co ciekawe ich odcienie do złudzenia przypominają barwy kredek do kolorowania – znajdziemy wśród nich intensywną żółć, słodki róż, nasyconą czerwień czy blady błękit. Oczywiście wielbicielki klasyki mogą wybrać bardziej stonowane barwy oscylujące pomiędzy bielami i szarościami a czernią. 

Ceny wahają się między 9 a 18 funtami. To chyba jednak niezbyt wygórowana cena za powrót do dzieciństwa! Jak sądzicie?

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (69 głosów, średnia: 4,80 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. zdolnabestia  9 czerwca 2018 14:45

    Ja takich kredek nie pamiętam. Raczej Bambino i takie zwykłe ołówkowe 12 kolorów w żółtym tekturowym opakowaniu z misiem uszatkiem. Wśród tych 12 kolorów był biały i ta kredka była zwykle bezużyteczna 😉

    Odpowiedz
  2. vipala  9 czerwca 2018 18:28

    Dostałam kiedyś od wujka z Ameryki. Chyba ich była setka! Przeżywałam prawdziwe męki, który odcień różu lub zieleni wybrać. Niestety, moja młodsza siostra skutecznie je wykończyła…

    Odpowiedz
  3. marta_12  10 czerwca 2018 16:02

    Słynne świecówki z szkoły podstawowej, ech, to były czasy… Teraz po latach bardzo lubię kosmetyki w sztyfcie czy w kredce, zwłaszcza cienie do powiek.

    Odpowiedz
  4. A. czy  10 czerwca 2018 20:21

    Ciekawy pomysł, na pewno bardzo oryginalny XD

    Odpowiedz
  5. Alluska12  12 czerwca 2018 05:57

    Bardzo fajny design kosmetyków, jest to coś innego ale nie przesadzonego i nadal są to praktyczne opakowania 🙂 nie jestem fanką szalonych kolorów w makijażu ale pomysł bardzo mi się podoba 🙂

    Odpowiedz
  6. Agnesja  13 czerwca 2018 17:35

    Jako dziecko nigdy nie lubiłam tych świecowych kredek, jakoś źle mi się nimi malowało. Wersja dla dorosłych wygląda ładnie, mogłabym postawić na półce takie kredki, ale raczej rzadko się maluję więc nie używałabym 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany