Kąpiele leśne – forma relaksu, której warto spróbować w nowym roku!

Współcześni psycholodzy nie ustają w poszukiwaniu nowych technik relaksacyjnych, które pozwolą nam choć na chwilę oderwać się od zgiełku codzienności i zapomnieć o kompulsywnych odruchach, takich jak sprawdzanie telefonu, skrzynki mailowej czy nieustanne odświeżanie profili na portalach społecznościowych, nie mówiąc już o dręczących nas, poważnych problemach. Okazuje się jednak, że najlepsze formy odpoczynku są znane ludzkości od zarania dziejów. A jedną z nich jest… spacer po lesie. Wyjaśniamy, jak wpływa na nasze samopoczucie i dlaczego warto powtarzać go jak najczęściej!

Kąpiele leśne to termin, który narodził się w Japonii. Nic dziwnego, to przecież tam zdarzają się najczęstsze zgony z przepracowania, a pasażerów metra „upycha się” według specjalnego systemu. Jednak i my, pomimo bliskości i godnej pozazdroszczenia rozległości rodzimych leśnych powierzchni coraz rzadziej udajemy się na spacery wśród zieleni. Z tęsknoty hodujemy lasy w słoikach, a wystarczyłoby spędzić dwie godziny wśród sędziwych drzew, by o 50% ograniczyć ryzyko nowotworów! Podpowiadamy, jak czerpać garściami z leśnej skarbnicy, która każdego dnia zaprasza Was w swoje gościnne progi!

kąpiele leśne

www.pixabay.com

Kąpiele leśne – forma relaksu, której warto spróbować w nowym roku!

Większość z nas dobrze wie, czym jest technostres. Nawet, jeśli do końca sobie tego nie uświadamiamy, odczuwamy przecież napięcie mięśni szyi, zmęczenie oczu, frustrację i drażliwość, popychającą do internetowego hejtu. Niekiedy dochodzi do tego nawet bezsenność, stałe uczucie wewnętrznego niepokoju i napady trudnej do uzasadnienia irytacji. Nie zdajemy sobie natomiast sprawy, że lekarstwo mamy na wyciągnięcie ręki i to zupełnie za darmo.

Kąpiele leśne, czyli dokładniej mówiąc, zanurzenie się w przestrzeni lasu wszystkimi zmysłami obniża poziom kortyzolu i adrenaliny, a także ciśnienie i stężenie cukru we krwi. Co więcej, potęguje produkcję tzw. Natural Killers, czyli białek zwalczających nowotwory. Wystarczy wąchać drzewa i olejki eteryczne unoszące się nad leśnym runem, patrzeć na sączące się przez liście delikatne promienie słońca i słuchać kojącego świergotu ptaków. 

www.pixabay.com

Ściółka leśna zawiera substancję znaną jako Mycobacterium vaccae, która w naturalny sposób poprawia naszą odporność i działa jak naturalny antydepresant. Oglądanie wzorów żyłek tworzących strukturę liścia zgodnie z badaniami obniża poziom stresu aż o 60% i wydłuża sen o 15%. Wdychanie olejków zawartych w leśnym powietrzu po dwóch godzinach pozwala nam zaś poprawić pamięć aż o 20%. 

 

Jakie lecznicze substancje znajdziemy w leśnym powietrzu?

Alfa-pinen

O świeżym, sosnowym aromacie. Jest najpowszechniej występującym w naturze organicznym związkiem skutecznie inhalującym układ oddechowy.

 

Beta-pinen

Charakteryzuje się ziołowym zapachem, podobnym do bazylii lub koperku. Znosi stany lękowe i depresyjne

 

Kamfen

O terpentynowym, żywicznym aromacie. W naturalny sposób obniża poziom hormonów stresu i pomaga odzyskać wewnętrzny spokój oraz racjonalne myślenie.

 

D-Limonen

Ma delikatny cytrynowy zapach. Obniża ciśnienie krwi, poprawia nastrój i poprawia jakość snu. Zwiększa także odporność, chroniąc przed przeziębieniem i chorobami zakaźnymi.

 

Gdy znów zrobi się ciepło, przejdź się boso po mchu…

www.pixabay.com

Często słyszy się o zbawiennym wpływie chodzenia boso po trawie czy mchu. Oczywiście w bezpiecznym miejscu, gdzie nie nadepniemy na żmiję zygzakowatą ani ostro zakończone szyszki. My również polecamy Wam tę formę relaksu. Stawiając całe stopy na ziemi, „uziemiamy” się, czyli wyrównujemy ładunki elektrostatyczne w naszym ciele. Dodatkowo, spacer po nierównej powierzchni pełnej naturalnych elementów to doskonały masaż skóry stóp, a – dzięki umieszczonym na nich receptorom – także relaks dla całego ciała i pozytywna stymulacja wewnętrznych narządów!

 

Czy dopiszecie regularne kąpiele leśne do noworocznych postanowień?

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (51 głosów, średnia: 4,71 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. Tara  28 grudnia 2018 08:25

    Kiedyś, to się nazywało spacer 😉

    Odpowiedz
  2. agasam9  28 grudnia 2018 20:36

    zatęskniłam za wiosną 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany