Jak dziecko poznaje świat?

Niektórzy rodzice rozmawiają z dziećmi jak z dorosłymi. To podejście przekłada się też na organizowanie im życia – bez taryfy ulgowej w postaci przedmiotów ułatwiających funkcjonowanie. Czy to dobry sposób na wychowanie szczęśliwego człowieka? 

jak-dziecko-poznaje-swiat

Zwracanie się do dziecka jak do dorosłego, czyli m. in. mówienie bez zdrobnień i seplenienia, rozmawianie z nim jak z kimś, kto wszystko rozumie, tylko nie potrafi tego zakomunikować, to skrajność. Jeśli jednak taki sposób komunikowania się z nim jest zakłada stawianie pewnych granic, może przynieść dziecku i rodzinie wiele niewymiernych korzyści.

Z szacunkiem do dziecka

Partnerskie podejście, słuchanie, zwracanie uwagi na jego potrzeby czy pytanie go o zdanie to coraz powszechniejsze zjawisko wśród polskich rodziców. To traktowanie dziecka jak człowieka.

– Jeśli słuchamy co dziecko ma do powiedzenia, to dajemy mu sygnał, że jest ważne i wartościowe. Takie podejście pozwala na budowanie więzi poprzez zaufanie, to również budowanie dobrej, opartej na poczuciu bezpieczeństwa relacji na przyszłość. Ogromną zaletą tego podejścia jest też to, że dziecko uczy się w ten sposób wyrażać swoje zdanie i nazywać emocje – mówi Patrycja Walenczak, psycholog i autorka programów szkoleniowych dla rodziców i opiekunów dziecięcych.

Dodaje, że istnieje też druga strona takiego podejścia, gdy zabrniemy w to zbyt daleko i uznamy, że dziecko to nasz partner i będziemy go obciążać własnymi emocjami. Wtedy robimy mu krzywdę, bo nie uwzględniamy jego poziomu rozwojowego. Możemy komunikować się z dzieckiem jak z równorzędnym partnerem, ale ono nigdy nim nie będzie, bo nie ma takich możliwości emocjonalnych, mentalnych ani doświadczeń jakie ma dorosły

Mali dorośli w świecie olbrzymów

Niektórzy rodzice idą o krok dalej w traktowaniu dzieci jak dorosłych – nie chcą, aby ich pociechy korzystały z udogodnień, takich jak kubki czy talerzyki zrobione specjalnie dla dzieci. Niektórzy twierdzą, że skoro sami ich nie mieli, to ich dziecko poradzi sobie bez nich, inni mówią, że nie są potrzebne, bo opóźniają rozwój.

Żeby zrozumieć jak czują się dzieci w świecie dorosłych, może pomóc wyobrażenie sobie, że nagle przyszło nam żyć w świecie olbrzymów. Próbujemy na przykład wdrapać się na krzesło, sięgnąć do umywalki w łazience, czy jeść zbyt wielką dla nas łyżką. Dziecko spotyka się z takimi problemami co chwila. Odmawianie mu korzystania z pomocnych akcesoriów nie ułatwia mu rozwoju. Każdy rok w jego życiu uczy go funkcjonowania w świecie, pomaga rozwijać ważne umiejętności poznawcze, motoryczne czy społeczne. Wszelkie udogodnienia w wykonywaniu codziennych czynności pozwalają mu na wejście w świat dorosłych w łagodniejszy sposób.

– Pamiętajmy, że dziecko ma swój świat i nie zawsze nasze pomysły na jego życie w tym świecie mogą być dla niego dobre. Z relacji mam dzielących się wrażeniami choćby na naszym profilu na Facebooku, wiem, że lekkie sztućce do nauki jedzenia czy kolorowe talerzyki z naszej serii Easy Learning sprawiają, że maluchy chętniej uczą się sztuki jedzenia – mówi Alicja Szmigiel, ekspert Baby Land, firmy zajmującej się dystrybucją artykułów dla dzieci. – Trzymanie tych sztućców jest wygodne bo mają one odpowiednie proporcje, kształt łyżeczki dopasowany jest do wielkości i kształtu buzi dziecka, a talerzyki mają pochylne krawędzie, dzięki którym łatwiej nabiera się jedzenie. Antypoślizgowe uchwyty i podstawa sprawiają, że talerz stabilnie trzyma się podłoża. Dodatkowo kolory i estetyka wykonania przyciągają uwagę dzieci, podobnie jak wygląd przyrządzonego posiłku – dodaje.

Zdaniem psychologa, Patrycji Walenczak, dopasowane narzędzia świata dorosłych do możliwości motorycznych dziecka to ich duży atut, choćby ze względu na niewykształconą w pełni u małych dzieci koordynację rąk. Poza tym, dzięki temu, że akcesoria te wpływają na zmysły, rośnie motywacja do uczenia się codziennych czynności. Kolory i motywy, które występują na tych przedmiotach zachęcają go do większej aktywności. Jedyne zagrożenie, które może płynąć z nadużywania artykułów dla dzieci to niedopasowanie ich do wieku rozwojowego.

Dzieciństwo jest dla dzieci

Stała obserwacja, zauważanie wszystkich etapów rozwoju dziecka i zdrowy rozsądek rodzica to najlepsza gwarancja na to, że wychowamy szczęśliwego, otwartego na świat człowieka. Aby jednak tak się stało, musi ono doświadczyć dzieciństwa na swój własny sposób – patrząc na nie oczami dziecka. Dorośli mają tylko pomagać, sprawiać, aby otoczenie było dla dziecka przyjazne, a komunikaty, które ono otrzymuje, dostosowane do jego wieku.

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (132 głosów, średnia: 4,50 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. bbo  11 grudnia 2014 12:03

    Ktoś powiedział bardzo mądre słowa: pozwólmy dzieciom być dziećmi!

    Odpowiedz
  2. lilkawodna  11 grudnia 2014 12:12

    Zgadzam się z bbo. Tym bardziej,że zauważam wśród swoich znajomych, robienie ze swoich dzieci starszych niż są w rzeczywistości.

    Odpowiedz
  3. martucha180  11 grudnia 2014 18:05

    Dziecko szczęśliwe, to dziecko… brudne. tak też poznaje świat.

    Odpowiedz
  4. truskawka89  19 grudnia 2014 13:16

    święta racja nie ograniczajmy swoich dzieci

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany