Fragment bestsellerowej trylogii Driven

Dzisiaj mamy dla Was fragment bestsellerowej trylogii Driven .  Fragment pochodzi z pierwszego tomu o tym samym tytule.

W skład trylogii wchodzą:

I Tom – Driven. Namiętność silniejsza niż ból 

II  Tom – Fueled. Napędzani pożądaniem

III Tom – Crashed. W zderzeniu z miłością – premiera w maju 2015.

Czytajcie uważnie, bo niedługo w związku z premierą III tomu będziemy mieć dla Was niespodzianki!

Driven


Fragment bestsellerowej trylogii Driven :

Driven_okładka— Chciałbym ci kogoś przedstawić. Ta kobieta jest siłą napędową wszystkiego, co dzisiaj oglądasz — Teddy odwraca się do mnie i kładzie rękę na dole moich pleców. — Rylee Thomas, to jest…

— Już się poznaliśmy — przerywam mu cukierkowym tonem i uśmiecham się słodko. Teddy patrzy na mnie dziwnie, bo rzadko bywam nieszczera. — W każdym razie dziękuję, że nas sobie przedstawiłeś — kontynuuję, gdy przenoszę wzrok z Teddy’ego na Donavana i wyciągam do niego rękę, jakby był tylko jednym z wielu potencjalnych ofiarodawców.

Teddy odrywa spojrzenie ode mnie i mojego nietypowego zachowania i kieruje uwagę z powrotem na Pana Aroganta.

— Dobrze się bawisz?

— Niezmiernie — odpowiada z rozmysłem i zwalnia zbyt długi uścisk mojej ręki. Powstrzymuję szydercze prychnięcie. Jakże mógłby się dobrze nie bawić? Arogancki sukinsyn. Może powinnam wejść na scenę i przeprowadzić szybką sondę wśród kobiet, aby sprawdzić, do której jeszcze się dzisiaj nie dobierał.

— Udało ci się zdobyć coś do jedzenia? Rylee przekonała jednego z najbardziej rozchwytywanych hollywoodzkich szefów kuchni, aby wsparł nas swoim cateringiem — wyjaśnia Teddy. Zawsze stara się być dobrym gospodarzem.

Donavan spogląda na mnie, a w jego oczach pojawia się błysk wesołości.

— Miałem okazję popróbować co nieco, gdy spacerowałem za kulisami. — Wciągam powietrze, wyłapując jego aluzję, zanim przeniesie wzrok na Teddy’ego. — To było dość nieoczekiwane, lecz znakomite — mruczy. — Dziękuję.

Teddy patrzy na mnie z zaciekawieniem, ale ktoś woła jego imię, więc wymawia się:

— Jeśli mogę was przeprosić, jestem potrzebny na chwilę gdzieś indziej. — Odwraca się do Donavana. — Świetnie cię znowu widzieć. Dzięki, że przyszedłeś.

Zgodnie kiwamy głowami z aprobatą i Teddy odchodzi. Wykrzywiam twarz i odwracam się na szpilkach od Donavana, aby także odejść. Chcę wymazać z tego wieczoru jego osobę i wspomnienia z jego udziałem.

Jego dłoń błyskawicznie zamyka się wokół mojego nagiego ramienia i przyciąga mnie tak, że tyłkiem dotykam jego twardego ciała. Na chwilę przestaję oddychać. Rozglądam się, ale na szczęście wszyscy są tak zaabsorbowani swoimi konwersacjami, że nie zwracają na nas uwagi.

Czuję podbródek Donavana ocierający się o moje ramię oraz jego usta blisko mojego ucha.

— Czemu jesteś taka wkurzona, panno Thomas? — wyraźny chłód jego głosu daje mi do zrozumienia, że nie jest facetem, z którym można pogrywać. — Czy to dlatego, że nie potrafisz porzucić swojego inteligenckiego zachowania i przyznać, że wbrew temu, co każe ci głowa, ciało pragnie jeszcze zakosztować tej rebelii rodem ze złych dzielnic? — warczy protekcjonalnie do mojego ucha. — A może jesteś tak wyćwiczona w oziębłości, że nigdy nie pozwalasz sobie na to, czego pragniesz? Czego potrzebujesz? Co czujesz?

Obruszam się i bezskutecznie próbuję uwolnić ramię z jego solidnego chwytu. Co za wilk w przebraniu owieczki. Zamieram, gdy inna para przechodzi obok. Uważnie nas obserwują, starając się rozgryźć sytuację między nami. Donavan uwalnia moje ramię i zaczyna je pocierać, co wygląda jak dotyk kochanka. Mimo mojej wściekłości, a może właśnie z powodu niej jego palce wyzwalają miriady doznań wszędzie, gdzie mnie dotkną, i pozostawiają za sobą gęsią skórkę.

Znowu czuję jego oddech na swoim policzku.

— To bardzo podniecające, Rylee, widzieć twoją wrażliwość na mój dotyk. Bardzo upajające — szepcze, przejeżdżając palcem wzdłuż mojego nagiego ramienia. — Wiesz, że chcesz sprawdzić, dlaczego twoje ciało tak na mnie reaguje. Myślisz, że nie widzę, jak rozbierasz mnie oczami, i że nie czułem, jaką przyjemność sprawia ci zagłębianie się we mnie ustami?

Wstrzymuję oddech, gdy kładzie mi dłoń na brzuchu i przyciska mnie mocno do siebie, abym poczuła w dole pleców dowód jego podniecenia.

Mimo gniewu ekscytuje mnie świadomość, że potrafię wywołać w nim taką reakcję. No ale on przypuszczalnie reaguje w taki sposób na bardzo wiele kobiet, które bez wątpienia regularnie rzucają się do jego stóp.

— Masz szczęście, że nie zaciągnąłem cię z powrotem do tej komórki, w której cię znalazłem, żeby wziąć to, co oferowałaś. I żeby sprawić, że zaczęłabyś krzyczeć moje imię. — Delikatnie gryzie mnie w ucho, a ja muszę stłumić niepohamowany jęk pożądania, który niemal wyrywa mi się z gardła. — Żeby cię zerżnąć i wyrzucić ze swojego życia. A potem ruszyć dalej — kończy.

Nikt nigdy do mnie tak nie mówił — nawet nie przeszło mi przez głowę, że mogłabym komuś na to pozwolić — lecz jego słowa i pasja, z jaką mówi, nieoczekiwanie mnie podniecają.

Jestem zła na swoje ciało za nieproszoną reakcję na tego pompatycznego mężczyznę. Najwyraźniej jest świadom kontroli, jaką może mieć nad kobiecym ciałem, i niestety w tej chwili jest to moje ciało.

Odwracam się do niego powoli i mrużę oczy. Mój głos jest zimny jak lód.

— Zarozumiały z ciebie chłopczyk, co? To bez wątpienia twoja typowa strategia: zerżnąć i porzucić? — Donavan otwiera szeroko oczy, zaskoczony moją wulgarnością. A może po prostu jest zdziwiony, że tak szybko go rozpracowałam. Wytrzymuję jego wzrok, a moje ciało wibruje z gniewu. — Ile kobiet próbowałeś uwieść dziś wieczorem? — unoszę brwi z obrzydzeniem, gdy przez jego twarz przemyka cień poczucia winy. — Co? Nie wiedziałeś, że przypadkiem widziałam cię z twoją pierwszą zdobyczą tego wieczoru w małej wnęce za kulisami? — Donavan robi jeszcze większe oczy. Kontynuuję, ciesząc się z zaskoczenia malującego się na jego twarzy. — Zagrała z tobą twoimi regułami i zostawiła cię, żebyś pragnął więcej? To dlatego czułeś bolesną potrzebę udowodnienia sobie swojej męskości — bo nie potrafiłeś jej zaspokoić? I dlatego musiałeś rzucić się na przerażoną i zatrzaśniętą w komórce kobietę, żeby ją wykorzystać? No serio, na ilu kobietach wykorzystałeś dziś swoje bzdurne wyuczone teksty? Na ilu próbowałeś zostawić swój ślad?

— Zazdrosna, co, złotko? — unosi brwi, a na jego twarzy pojawia się arogancki uśmiech. — Zawsze możemy dokończyć to, co zaczęliśmy, i zostawisz na mnie taki ślad, jaki chcesz.

Łagodnie odpycham się dłonią od jego klatki piersiowej, odsuwając go od siebie. Z przyjemnością starłabym ten uśmieszek z jego twarzy. I w ten sposób zostawiłabym na nim ślad.

— Sorry, szkoda mi czasu na takich szowinistycznych palantów jak ty. Idź, poszukaj kogoś…

— Uważaj, Rylee — ostrzega, chwytając mnie za nadgarstek. Wygląda w każdym calu tak groźnie, jak sugerują słowa. — Nie lubię, gdy się mnie obraża.

Próbuję wyrwać nadgarstek, lecz on nie puszcza. Dla ludzi z zewnątrz wygląda to tak, jakbym z sympatii położyła mu dłoń na sercu. Nie czują obezwładniającej siły jego uchwytu.

— To posłuchaj tego — odszczekuję, zmęczona tą grą i moimi sprzecznymi emocjami. Gniew zapuszcza we mnie korzenie. — Pragniesz mnie dlatego, że jestem pierwszą kobietą, która odmówiła twojej pięknej buzi i proszącemu się o rżnięcie ciału. Jesteś tak przyzwyczajony do tego, że każda klęka u twych stóp, dwuznaczność zamierzona, że dostrzegasz wyzwanie w kimś odpornym na twój urok i nie wiesz, jak powinieneś zareagować.

Chociaż wzrusza nonszalancko ramionami, dostrzegam skrywane rozdrażnienie, gdy uwalnia mój nadgarstek.

— Gdy podoba mi się to, co widzę, sięgam po to — stwierdza bez poczucia winy.

Potrząsam głową i przewracam oczami.

— Nie, ty musisz sobie udowodnić, że możesz mieć każdą dziewczynę, która pojawi się na twojej drodze. Twoje ego ucierpiało. Rozumiem cię — mówię protekcjonalnie, klepiąc go po ramieniu. — Nie wysilaj się, As, ja nie gram w tę grę.

Unosi brew, a na jego ustach pojawia się cień uśmiechu. Przez chwilę mi się przypatruje i widzę w jego zaciśniętej szczęce drgający mięsień.

— Wyjaśnijmy sobie coś. — Pochyla się do mnie i zatrzymuje kilka centymetrów od moich ust, a błysk w jego oczach ostrzega mnie, że posunęłam się za daleko. — Jeśli zechcę cię mieć, mogę i będę cię mieć, niezależnie od czasu i miejsca, kochana.

Prycham w skrajnie daleki od wdzięku sposób, zdumiona jego zuchwałością. Jednocześnie próbuję zignorować fakt, że na samą myśl o tym przyspiesza mi puls.

— Nie licz na to — szydzę, próbując uniknąć powrotu do przeszłości.

Błyskawicznie znowu chwyta mnie za ramię i przyciąga do siebie. Staję tak blisko, że widzę jego puls na linii pod szczęką. Czuję, jak materiał jego smokingu dotyka mojego ramienia, gdy jego pierś podnosi się i opada. Patrzę w dół, na jego dłoń na moim ramieniu, a potem posyłam mu ostrzegawcze spojrzenie, lecz on mnie nie puszcza. Nachyla twarz w stronę mojej twarzy tak, że czuję jego oddech na swoim policzku. Odchylam głowę do góry w jego stronę, lecz sama nie wiem, czy podnosząc podbródek, chcę wyrazić swój opór, czy przygotować się na pocałunek.

— Na twoje szczęście, Rylee, mam skłonność do hazardu — mówi dźwięcznym szeptem. — I faktycznie lubię od czasu do czasu dobre wyzwanie — dodaje prowokacyjnie, a w kącikach jego ust błąka się niegrzeczny uśmieszek. Puszcza mnie, lecz przeciąga leniwie palcem w dół ramienia. Delikatne skrobanie jego palca na mojej odsłoniętej skórze przyprawia mnie o ciarki na plecach.

— Dlatego załóżmy się — przerywa i kiwa głową do przechodzącego znajomego, przywołując mnie tym do rzeczywistości, gdyż zapomniałam już, że jesteśmy w pomieszczeniu pełnym ludzi.

— Czyżby twoja mama nie nauczyła cię, że gdy dama mówi „nie”, to ma na myśli „nie”, As? — unoszę brew i patrzę na niego z pogardą.

Jego przymilny uśmiech wraca z pełną mocą, gdy potakuje w odpowiedzi i stwierdza:

— Nauczyła mnie też, że jeśli czegoś chcę, mam się nie poddawać, dopóki tego nie zdobędę.

Świetnie, właśnie zyskałam prześladowcę. Przystojnego, seksownego i strasznie wkurzającego prześladowcę.

Wyciąga dłoń i zaczyna się bawić luźnym kosmykiem moich włosów z boku szyi. Próbuję zachować obojętność mimo przemożnego pragnienia, by zamknąć oczy i dać się pochłonąć doznawaniu delikatnego dotyku jego palców na mojej skórze. Jego uśmieszek mówi mi, że dokładnie wie, jak na mnie działa.

— To jak, Rylee, zakład?

Przechodzi mnie dreszcz, gdy słyszę tę propozycję. Albo po prostu on tak na mnie działa.

— To idiotyczne…

— Zakładamy się, że do końca wieczoru — przerywa mi, podnosząc dłoń — będę miał z tobą randkę.

Wybucham głośnym śmiechem i oddalam się od niego o krok.

— Nie masz żadnych szans, As!

Bierze długi łyk drinka i patrzy na mnie ostrożnie.

— To czego się boisz? Że nie będziesz mogła mi się oprzeć? — błyska szerokim uśmiechem, gdy przewracam oczami. — No to się zgódź. Co masz do stracenia?

— Czyli ty będziesz miał ze mną randkę i twoje ego zostanie uleczone — wzruszam ramionami obojętnie, gdyż nie interesuje mnie ta rywalizacja. — A co ja będę z tego miała?

— Jeśli wygrasz…

— Masz na myśli: jeśli uda mi się oprzeć się twojemu oszałamiającemu urokowi — ripostuję sarkastycznie.

— OK, pozwól, że wyrażę to inaczej. Jeśli do końca wieczoru uda ci się oprzeć mojemu oszałamiającemu urokowi, to złożę datek. — Pstryka palcami w powietrzu, sugerując brak związku z tematem. — Powiedzmy, dwadzieścia tysięcy dolarów na twoją sprawę.

Łapię oddech i patrzę na niego zdezorientowana, bo na to akurat mogę się zgodzić. Wiem, że nie ma takiej możliwości, żebym uległa temu aroganckiemu dupkowi i jego fascynującym sztuczkom.

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (102 głosów, średnia: 4,49 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. Gocha  27 marca 2015 07:38

    Zapowiada się interesująco (choć nie lubię narracji w pierwszej osobie). Mam tylko nadzieję, że nie jest to obiecująca pozycja, która po I tomie straci na swej ciekawości tak jak 50 twarzy Greya – Grey w II i III tomie był już nudny, cały czas to samo…

    Odpowiedz
  2. Kmakolagwa  27 marca 2015 08:18

    Fajna zapowiedź.

    Odpowiedz
  3. lilkawodna  27 marca 2015 09:40

    Interesująca zapowiedź. Miłośniczki 50 twarzy Greya będą zachwycone.

    Odpowiedz
  4. martucha180  27 marca 2015 10:18

    Przedstawiony fragment jest w miarę intrygujący. Ciekawe, jak akcja dalej się rozwija…

    Odpowiedz
  5. szoszeni  27 marca 2015 12:10

    Już wiem, że to nie jest seria dla mnie.

    Odpowiedz
  6. bbo  27 marca 2015 12:13

    To ostatnio modne 😀 Książki, filmy… Dawne Harlequiny odchodzą do lamusa?

    Odpowiedz
  7. malinowaja  17 kwietnia 2015 20:10

    Świetne 🙂

    Odpowiedz
  8. xtina120  23 maja 2016 22:46

    Hmm myslę, że zainteresowałaby mnie ta powieść.

    Odpowiedz
  9. sylwiawes  10 czerwca 2016 21:54

    Interesująca propozycja 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany