Etykiety spożywcze – jak je rozszyfrować?

Bogactwo produktów żywnościowych, atrakcyjność opakowań i siła technik marketingowych  sprawiają, że zakupy artykułów spożywczych to czynność równie przyjemna co wymagająca orientacji i umiejętności rozróżnienia żywności według własnych potrzeb i preferencji. Wybierając określone produkty kierujemy się najczęściej przyzwyczajeniem do sprawdzonych i lubianych marek, atrakcyjną ceną oraz coraz częściej wiedzą na temat zasad zdrowego żywienia. Niestety zaledwie jedna trzecia konsumentów interesuje się treścią etykiety – zaznacza Anna Sanicka, dietetyk LightBox.

zakupy

Być może ignorowanie części komunikatów to wynik przesycenia informacją skierowaną do konsumenta. Brak czasu powoduje, że z reguły nie zwracamy uwagi lub tylko na krótką chwilę zatrzymujemy wzrok na mikroskopijnych informacjach dotyczących składu i nie do końca rozumiemy jej treść. Tak najczęściej wygląda „czytanie” etykiet. Czy jest to dla nas źródło pełnej informacji o produkcie, zabezpieczające przed spożyciem żywności o nieznanym składzie czy nieodpowiedniej świeżości? Z całą pewnością tak.

Świadomy wybór

Dla współczesnego konsumenta czytanie etykiet to warunek świadomego wyboru. To nauka i kształtowanie prawidłowych nawyków żywieniowych poprzez kontrolę energii pochodzącej z cukru i tłuszczu w codziennej diecie, natomiast dla osób z cukrzycą, celiakią, nietolerancją czy alergią to konieczność – to jak czytanie ulotki leku.

Obowiązujące przepisy w postaci Rozporządzenia (WE) nr 1169/2011 z dnia 25.10.2011 r. w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności porządkują i rozszerzają wcześniejsze regulacje między innymi właśnie w zakresie etykietowania produktów.

Na co powinniśmy zwrócić uwagę czytając etykietę?

Pomocny okazać się może wykaz szczegółowych informacji, których podanie przez producenta jest obowiązkowe na mocy obowiązującego rozporządzenia. Z zastrzeżeniem określonych w rozporządzeniu wyjątków, na opakowaniach lub etykietach produktów spożywczych powinny znajdować się następujące dane:

  1. Nazwa żywności

Obowiązkiem producenta jest opisanie produktu w sposób jasny, czytelny i łatwy do zrozumienia, a zapis określający minimalną wielkość czcionki na 1,2 mm (w przypadku małych produktów 0,9 mm) zapewnia większą czytelność etykiet. Możliwe jest stosowanie nazwy zwyczajowej lub opisowej. Występuje również „nazwa przewidziana w przepisach”, czego przykładem może być oliwa z oliwek, przetwory mleczne, miód czy czekolada, dla których istnieją dodatkowe definicje i wymagania. Przykładem produktów opatrzonych zwyczajowymi nazwami są majonez, musztarda lub kajzerka. W przypadku przetworów mięsnych najczęściej występują nazwy opisowe z uwagi na duży stopień rozdrobnienia surowca i obecność dodatków smakowych. Jednak nazwa powinna być tak skonstruowana, aby konsument mógł rozpoznać rzeczywisty charakter wybieranej wędliny. Używanie zdrobnień czy figlarnych nazw typu frykasik jest dopuszczalne, ale dodatkowo należy opisać charakter produktu tak, aby nie wprowadzać konsumenta w błąd.

W przypadku użycia białka do produkcji produktów mięsnych i rybnych producent  powinien umieścić w nazwie wyrobu informację o obecności białek w wyrobie oraz ich pochodzeniu, np. „kotlet z dorsza z dodatkiem białka wieprzowego”.

  1. Wykaz składników;

Lista składników znajdujących się w produkcie to informacja przyprawiająca o lekki zawrót głowy nie tylko przeciętnego konsumenta, ale również żywieniowców. Obowiązek ten nie obejmuje produktów jednoskładnikowych (np. cukru czy kaszy gryczanej) oraz produktów o powierzchni mniejszej niż 10 cm² . Listę wszystkich surowców powinien zaczynać składnik występujący w największej ilości, następnie substancje dodatkowe: konserwanty, przeciwutleniacze, regulatory kwasowości, emulgatory, substancje zagęszczające, barwniki, aromaty, substancje słodzące, witaminy i sole mineralne w żywności fortyfikowanej.

  1. Wszelkie składniki lub substancje pomocnicze w przetwórstwie powodujące alergie lub reakcje nietolerancji

Przepisy narzucają obowiązek specjalnego znakowania alergenu na etykiecie w sposób odróżniający się czcionką lub podkreśleniem od pozostałych składników występujących w produkcie żywnościowym. W przypadku bardzo małych opakowań producent nie musi umieszczać listy składników, ale musi podać nazwę alergenu.

  1. Ilość netto żywności

 10 sposobów na udane zakupy

  1. Data minimalnej trwałości lub termin przydatności do spożycia

Jest to informacja, której najczęściej szukamy na etykiecie. Przepisy dopuszczają umieszczenie jej w dowolnym miejscu produktu. Po upłynięciu terminu przydatności do spożycia środek spożywczy jest uznawany za niebezpieczny.

  1. Wszelkie specjalne warunki przechowywania lub warunki użycia

Przykładowo może to dotyczyć temperatury przechowywania czy unikania ekspozycji na słońce i informacji typu „przechowywać w suchym i chłodnym miejscu”, „nie zamrażać”.

  1. Nazwa lub firma i adres podmiotu działającego na rynku spożywczym
  1. Kraj lub miejsce pochodzenia

Miejsce pochodzenia produktu może mieć duże znaczenie dla decyzji zakupowych konsumentów, dlatego etykieta musi informować skąd pochodzi produkt.

  1. Instrukcja użycia, w przypadku, gdy w razie braku takiej instrukcji odpowiednie użycie danego środka spożywczego byłoby utrudnione

Jest wymagana np. w przypadku produktów w proszku wymagających obróbki przed spożyciem.

  1. W odniesieniu do napojów o zawartości alkoholu większej niż 1,2 % objętościowo, rzeczywista zawartość objętościowa alkoholu
  1. Informacja o wartości odżywczej

To jedna z cenniejszych wiadomości, którą znajdujemy na opakowaniu. Mimo że obowiązek w tym zakresie obejmie wszystkich producentów żywności dopiero w grudniu 2016 r., wielu z nich już teraz znakuje swoje wyroby wartością odżywczą podając ilości składników w jednostkach wagowych lub w przeliczeniu na tzw. porcję Wskazanego Dziennego Spożycia (ang. Guideline Daily Amount, GDA). Dotyczy to zawartości tłuszczu, kwasów tłuszczowych nasyconych, węglowodanów, cukrów, białka i soli. Dodatkowo, ale już dobrowolnie będzie można zamieszczać informacje nt. poziomu kwasów tłuszczowych jednonienasyconych i wielonienasyconych, alkoholi wielowodorotlenowych, skrobi, błonnika, witamin i składników mineralnych.

Obecnie do podawania wartości odżywczej w oparciu o Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 16.09.2010 r. zobowiązani są producenci produktów spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, np. dla małych dzieci i sportowców. Z kolei w oparciu o Rozporządzenie (WE) Nr 41/2009 z dnia 20.01.2009 r. wartością odżywczą znakowane są środki spożywcze dla osób na diecie bezglutenowej.

Producenci artykułów mlecznych są zobowiązani odrębnymi przepisami unijnymi do częściowego znakowania ich wartością odżywczą poprzez podanie informacji o zawartości tłuszczu. W pozostałych przypadkach umieszczanie informacji o wartości odżywczej obowiązuje producentów, którzy podają na etykiecie oświadczenie żywieniowe, które stwierdza, sugeruje lub daje do zrozumienia, że dana żywność ma szczególne właściwości odżywcze: np. jogurt o zwiększonej zawartości wapnia.

 

Czy warto czytać etykiety?

Właściwa identyfikacja środka spożywczego za pomocą etykiety to przede wszystkim dbanie o własne bezpieczeństwo i ochronę zdrowia, a dla osób o szczególnych wymogach dietetycznych bardzo ważna „deklaracja” żywieniowa pozwalająca wyróżnić produkt od innych podobnych.

Wyrobienie nawyku czytania etykiet i umiejętność ich analizowania pozwala na wybranie żywności o właściwej wartości odżywczej i w znaczący sposób wpływa na zmianę nawyków żywieniowych, co w obliczu epidemii nadwagi i otyłości ma ogromne znaczenie. Taka rozwaga w podejmowaniu decyzji czyni nas świadomych swoich wyborów i pomaga kontrolować codzienną dietę.

***

Informacje o autorze:

Anna_Sanicka

Anna Sanicka, dietetyk LightBox

Anna Sanicka, dietetyk LightBox. Absolwentka Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego – Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji, kierunek Technologia Żywności i Żywienie Człowieka. Ukończyła studia podyplomowe w Instytucie Żywności i Żywienia na kierunku Poradnictwo dietetyczne postępy w żywieniu człowieka. Współpracuje z Ogólnopolskim Centrum Dietetycznym Instytutu Żywności i Żywienia. Posiada doświadczenie w leczeniu żywieniowym osób z chorobami układu pokarmowego (tj. choroby trzustki, wątroby, zespół jelita nadwrażliwego, nieswoiste choroby zapalne jelit, nietolerancje pokarmowe), chorobami żywieniowo-zależnymi (otyłość, cukrzyca typu II, zaburzenia lipidowe, nadciśnienie) i osób z zaburzeniami odżywiania.

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (122 głosów, średnia: 4,79 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. gusia.  18 lutego 2016 09:40

    Jedne metki są bogatsze ,drugie ubogie.

    Odpowiedz
  2. Ewcia  18 lutego 2016 09:46

    Dla mnie na etykiecie najważniejsza jest data przydatności do spożycia. Następnie skład. Przeważnie to człowiek się spieszy i nie zwraca uwagi na skład chemiczny, raczej tylko na termin przydatności. Jak kupuję masło to sprawdzam zawartość tłuszczu (82%) i termin ! Byle nie zwariować 😀

    Odpowiedz
  3. agata20  18 lutego 2016 09:55

    Ja czytam etykiety już od dawna, na żywności i kosmetykach.

    Odpowiedz
  4. martucha180  18 lutego 2016 10:28

    A takim maczkiem są drukowane niektóre etykiety, że naprawdę trudno je odczytać, szczególnie osobom, które mają wadę wzroku. Czcionka 4 czy 5 to lekkie przegięcie.

    Odpowiedz
  5. dakotka  18 lutego 2016 11:08

    artykół bardzo przydatny. czasami gubią nas nasze przyzwyczajenia, a wielu udzi nadal nie ma pojęcia co tak naprawdę konsumuje.no i ta ilość netto, czyli ile faktycznie produktu nam zostanie po odsączeniu, rozmrożeniu itd

    Odpowiedz
  6. bbo  18 lutego 2016 11:45

    Nie jest to łatwa sprawa. Najlepiej gdyby w sklepie „wyguglował” sobie poszczególne składniki produktów, oznaczenia itp. Z czasem można się tego nauczyć, ale dla mnie póki co to wyższa szkoła jazdy.

    Odpowiedz
  7. Anna  18 lutego 2016 14:31

    No na pewno warto czytać etykiety, ale czasem człowiek po prostu nie ma czasu.. a czasem innego wyboru. Chemia jest w większośći produktów. A często produkty bio są po prostu nieosiągalne cenowo, na codzienne zakupy.

    Odpowiedz
  8. Aneta  18 lutego 2016 15:10

    Myślę, że teraz już coraz częściej zwracamy uwagę na to, co jest napisane na etykiecie danego produktu, jesteśmy bardziej świadomi ekologicznie i żywieniowo.

    Odpowiedz
  9. martus2833  18 lutego 2016 17:37

    Na szczęście jest Kasia Bosacka i jej program. Producenci żywności i kosmetyków nieźle się gimnastykują, żeby sprzedać swój produkt jako „ten najlepszy”.
    Od dawna czytam etykiety; nie tylko te z przodu gdzie napisane jest: „bio”, „eko” „0%”. Zawsze sprawdzam skład i oczywiście datę ważności. Dla mnie ważne jest, ile danego składnika zawiera produkt. Parówki z cielęciną ( 12% cielęciny) albo maska z olejem arganowym (33 miejsce w liście INCI) to nie dla mnie…

    Odpowiedz
    • scrabble  22 lutego 2016 09:38

      Ja też zawsze oglądam 🙂 Wiele się z niego nauczyłam i teraz czytam etykiety bardzo dokładnie. Najlepsze jak okazuje się, że np. pasztet zawiera niewiele % mięsa… brak słów. Reszta to jakieś wypełniacze.

      Odpowiedz
      • martus2833  22 lutego 2016 11:05

        Dokładnie. Albo jedzenie jedzeniopodobne: seropodobny ser, masło będące tłuszczem do smarowania, kostki topione imitujące serek topiony…Masakra!

        Odpowiedz
  10. macierzanka  18 lutego 2016 17:48

    Rzeczywiście trzeba dokładnie czytać etykiety.Ja najczęściej sprawdzam tylko datę przydatności do spożycia.Ostatnio kupiłam owocową herbatkę,na której była informacja nie wskazane dla osób z nadciśnieniem.,więc nie mogłam jej pić.

    Odpowiedz
    • magda6915  20 lutego 2016 15:08

      ja również sprawdzam datę przydatności, zwłaszcza gdy kupuję nabiał, bo kiedyś niestety nie sprawdziłam i kupiłam jogurt z miesięcznym przeterminowaniem, zwracam też uwagę na ilość cukru w danych produktach, oraz czy skład jest prosty czy przesadnie długi

      Odpowiedz
  11. Żanett  18 lutego 2016 19:46

    Ja również zwracam szczególną uwagę na datę przydatności do spożycia. To pierwszy krok, który robię jeszcze w sklepie. Niestety najczęściej skład czytam już w domu, ale za to na przyszłość wiem, że danych produktów ponownie nie kupie.

    Odpowiedz
  12. nungal  20 lutego 2016 19:12

    Dla mnie data przydatności ma marginalne znaczenie, bo kupuję produkty na 2-3 dni w przód. Nigdy nie robię zapasów i nie chomikuję żarcia po półkach w domu, dzięki czemu jem świeżo, znacznie mądrzej, taniej i nic mi się nie przeterminuje ani nie zepsuje. Za to składy są dla mnie kluczowe – odkąd robię ostrą selekcję produktów w sklepach wyglądam i czuję się o niebo lepiej. Jedzenie to nasze paliwo, a na byle jakim daleko nie zajedziemy.

    Odpowiedz
  13. lilkawodna  20 lutego 2016 20:25

    Ja także w sklepie głównie zwracam uwagę na datę ważności. I zawartość tłuszczu w masle. Dopiero w domu na spokojnie patrzę na skład poszczególnych produktów. I przyznam, że wielu z nich bym nie kupiła gdybym w sklepie kupione produkty obejrzała dokładniej.

    Odpowiedz
  14. mama_kazala  21 lutego 2016 18:13

    ja tam czytam już od paru lat, na początku zajmuje więcej czasu, ale potem już wiadomo co wybrać i leci szybciej…czasem tylko przerażenie mnie dopada jak widzę listę skladników na prostym białym chlebie, a sama chleb robię to wiem, że starcza mąka i woda 🙁

    Odpowiedz
  15. IwonaLFC  21 lutego 2016 21:05

    Nie wyobrażam sobie pójścia na zakupy i nie czytania składów. Sprawdzam nawet te które kupuję regularnie. Producenci często lubią zmieniać coś w recepturze . czytanie etykiet nie zajmuje zbyt wiele czasu a może uchronić przed złymi konsekwencjami zdrowotnymi 🙂

    Odpowiedz
  16. Ewelina  22 lutego 2016 09:25

    Staram się zawsze czytać etykiety produktów, kiedyś przysparzało mi to wiele problemów, bo nie wiem wiedziałam co jest co. Teraz jest już mi łatwiej. Szczególna uwagę zwracam oczywiście na datę przydatności produktu. Kilka razy zdarzyło mi się znaleźć na sklepowej półce coś po terminie..

    Odpowiedz
  17. blogujemytestujemy  23 lutego 2016 15:38

    Ja również staram się zawsze czytać skład produktu,ale nie wszystko się rozumie.Niestety mamy coraz więcej żywności i niestety coraz więcej w niej chemii,konserwantów,sztucznych barwników,które nie są łaskawe dla naszego zdrowia

    Odpowiedz
  18. Agata Ciecka  25 lutego 2016 12:18

    A potem z 15 minutowych zakupów mamy godzinny wypad 😀

    Odpowiedz
  19. Patriszia  3 kwietnia 2016 23:36

    Przyznaję że rzadko czytam etykiety. Co najwyżej sprawdzam je później w domu. Jedyną rzeczą jaką sprawdzam w sklepie jest data ważności.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany