Dogonić rówieśników

Dysleksja, dysgrafia, dysortografia, wady wymowy, słuchu czy zła koordynacja wzrokowo-ruchowa – to zaburzenia, z którymi zmaga się coraz więcej dzieci w wieku szkolnym. Mają one kłopot z zaliczeniem podstawowych przedmiotów, a błędna diagnoza i brak terapii sprawia, że wiele z nich do końca życia boryka się z tymi problemami. Dlatego, jeśli dostrzegasz nieprawidłowości w rozwoju u swojego dziecka – nie zwlekaj, działaj! Słabe stopnie i problemy w szkole mimo regularnej nauki w domu, mogą być zwiastunem zaburzeń rozwojowych u naszego dziecka. Wpływ na nie ma wiele czynników. Często rodzice nie zdają  sobie sprawy z tego, że dziecko na przykład nie dosłyszy lub ma problemy z koordynacją ruchową. Dlatego, jeśli Twój malec mimo dużego nakładu pracy przynosi ze szkoły dwóje, a nie piątki, warto zasięgnąć rady specjalisty.

Dogonic rowiesnikow

 

Obserwuj od małego

Każde dziecko rozwija się w swoim tempie. Niektóre szybciej, inne później zaczynają mówić lub chodzić. Dlatego samym rodzicom trudno jest dostrzec, kiedy zachowanie dziecka jest jeszcze normą, a kiedy należy zacząć się martwić i zwrócić o pomoc do specjalisty. Większość dzieci w ciągu swojego pierwszego roku życia bardzo szybko się rozwija. Najpierw zaczynają rozpoznawać bliskich i otoczenie, gaworzą, samodzielnie się podnoszą, raczkują. Jednak trudno wyznaczyć ścisłą granicę, kiedy dokładnie te wszystkie czynności powinny się rozpocząć. – Rodzicom łatwo przegapić moment, kiedy powinien interweniować specjalista, zdiagnozować dziecko i zalecić odpowiednią terapię – mówi dr Justyna Leszka z poznańskiego Centrum Rehabilitacyjno-Medycznego Integra-Med. – Dlatego lepiej zgodnie z przysłowiem „dmuchać na zimne” i w razie jakichkolwiek niepokojących oznak informować o nich lekarza – dodaje. Nieleczone zaburzenia z wczesnego dzieciństwa mogą wpływać na całe dorosłe życie, dlatego szczególnie ważne jest, aby jak najszybciej zdiagnozować dolegliwości i poddać malucha odpowiedniej terapii.

 

Nie taki straszny specjalista

Neurolog, psycholog, laryngolog, fizjoterapeuta, audiolog, logopeda – nazwy tych specjalistów na pierwszy rzut oka mogą nas przerażać. Jednak konsultacja z tymi lekarzami nie musi oznaczać wcale, że nasze dziecko cierpi na poważną chorobę. Aby wykluczyć lub potwierdzić przyczynę zaburzeń potrzebna jest wielospecjalistyczna diagnoza. Rodzice nie zdają sobie często sprawy z tego, że dysgrafia, dysleksja czy jąkanie to neurologiczne odchylenia rozwoju. Jednak kłopoty z pisaniem czy mówieniem mogą być też spowodowane na przykład problemami ze słuchem czy wzrokiem, dlatego warto zapytać o opinie kilku lekarzy. – Podstawą leczenia jest odpowiednie, prawidłowe i szybkie rozpoznaniemówi dr Justyna Leszka z poznańskiego Centrum Rehabilitacyjno-Medycznego Integra-Med. – W Poznaniu z myślą zarówno o dorosłych jak i dzieciach, w trzeci weekend maja bezpłatnie udostępniamy nasza placówkę wszystkim osobom, które zainteresowane są tematem problemów rozwojowych. Podczas Drzwi Otwartych zarówno rodzice, jak i dzieci, będą mieli okazję się przebadać, zasięgnąć opinii i skorzystać z konsultacji szeregu lekarzy specjalistów – dodaje.

To rodzice najlepiej znają swojego dziecko. Codziennie wspólnie spędzają z nim czas. Dlatego to oni jako pierwsi często zauważają, że maluch ma problemy z chodzeniem, pisaniem czy czytaniem. Jeśli zauważą niepokojące objawy nie powinni zwlekać i jak najszybciej zasięgnąć porady specjalistów. Na szczęście coraz więcej rodziców bierze sprawy w swoje ręce i widząc, że z ich pociechą dzieje się „coś nie tak” udaje się do lekarza. Docieka odpowiedzi. Szuka specjalistów i odpowiednich terapii, pamiętając o tym, że im wcześniej zauważone zaburzenia zostaną leczone, tym szybciej ich maluch zacznie rozwijać się normalnym trybem.

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (82 głosów, średnia: 4,23 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. marttoolla  11 maja 2012 15:35

    Dla mnie to szopki- szczególnie na maturach gdzie masowo zalicza się lewe papierki o takich „chorobach”. za moich czasów jak ktoś robił byki i nie umiał czytać to był głupi i tyle- bez żadnego tłumaczenia. Teraz jeszcze tablety czy komputery w szkołach- słowniki, kalkulatory. Technika => rozumiem, ale rzucić takiego później na głęboką wodę to 2+2 będzie survivalem.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany