Polecamy: „Do ostatnich dni”Julie Yip-Williams – zapiski z życia, choroby i tego, co przychodzi później

Do polskich księgarń wchodzi dziś książka wydawnictwa Muza, która ma moc zmieniania perspektywy, z jakiej patrzymy na swoje życie. Po jej przeczytaniu wielu odbiorców z pewnością bardziej doceni to, co ma. „Do ostatnich dni” jest historią Julie Yip-Williams, której zawikłanych losów nie wymyśliłby żaden pisarz. I choć śmierć upomniała się o nią za wcześnie, Julie pozostawiła po sobie tekst pełen nadziei.

Polecamy: „Do ostatnich dni” Julie Yip-Williams – zapiski z życia, choroby i tego, co przychodzi później

Julie przyszła na świat 6 stycznia 1976 roku w Wietnamie. Pół roku wcześniej doszło do upadku Sajgonu, co dla mieszkańców oznaczało koniec wojny. Gdy się urodziła, Julie ważyła nieco powyżej trzech kilogramów. Było to sporo, jak na wietnamskie standardy, jednak nie aż tak dużo, by zagrażało to życiu jej samej bądź matki podczas porodu. Wydawałoby się, że nie zachwieje szczęściem młodych rodziców. Niestety okazało się, że dziewczynka jest niewidoma.

Kiedy Julie miała zaledwie dwa miesiące, rodzice – na rozkaz babki ze strony ojca – zabrali ją do zielarza w Da Nang. W zamian za sztabki złota ten miał uśmiercić dziewczynkę. Odmówił, co dla jej babki było nieakceptowalne. Stanowiła wszak dla rodziny ciężar i powód do wstydu. Nikt nie chciałby mieć takiej żony. Poza tym babka wierzyła, że pozbycie się dziecka będzie aktem litości – w końcu ukróceni jej żałosną egzystencję.

Kiedy mała Julie skończyła dwa latka jej rodzina podjęła decyzję o ucieczce z Wietnamu. Zapakowani do rozklekotanej łodzi, wraz z trzystoma innymi uchodźcami, dotarli do Hongkongu. Rok później dzięki datkom Kościoła Katolickiego emigrowali do Ameryki, gdzie chirurg UCLA zoperował Julie sprawiając, że częściowo odzyskała wzrok.

Od tego momentu jej życie wreszcie zaczęło się układać. Dzięki ciężkiej pracy rodziców poszła na studia. Dostała się na Harvard, gdzie ukończyła studia prawnicze. Robiła karierę w jednej z najlepiej prosperujących na świecie kancelarii prawnych. Została żoną przystojnego, błyskotliwego mężczyzny oraz matką dwóch pięknych córek. I wtedy usłyszała diagnozę: nowotwór jelita grubego, IV stadium.

 

Jak  sama pisze: Życie nie jest sprawiedliwe. Jesteśmy naiwni, jeśli oczekujemy sprawiedliwości, szczególnie w kontekście życia i śmierci, w sprawach wykraczających poza normy prawne, nie mieszczących się w ramach inżynierii, na które człowiek nie ma wpływu, a które pozostają jedynie w rękach Boga lub są kwestią szczęścia albo innej nieznanej, niepojętej mocy.

Właśnie dlatego postanowiła pisać i przygotować nas na to, co dzieje się gdy na zawsze tracimy ukochaną osobę. Aby opisać jak wygląda życie ze świadomością rychłej śmierci. Ale też poradzić co robić, by przeżyć jak najdłużej. Julie przeżyła z rakiem pięć lat. „Do ostatnich dni”  jest zapisem jej niezwykłej historii.

Jak wyznaje Julie: Przez wszystkie lata od diagnozy doznałam miłości i współczucia, o jakich mi się nie śniło. Byłam świadkiem lub doświadczyłam osobiście ludzkiej opieki najwyższej rangi, która nauczyła mnie skromności i bycia lepszą. Poznałam smak śmiertelnego strachu, pokonałam go i odnalazłam w sobie odwagę. Ślepota i rak nauczyły mnie tak wiele, że nie umiem wszystkich nauk tutaj wyszczególnić. Mam jednak nadzieję, że po przeczytaniu moich słów, zrozumiecie, że zmiany na lepsze są możliwe i że cierpienie ma swój sens. Wartość ludzkiego życia mierzona jest nie przeżytymi latami, ale tym, na ile odebraliśmy od życia naukę, na ile podjęliśmy wszelkie jego trudne aspekty. Gdyby to zależało ode mnie, chciałabym z Wami zostać dłużej. Jeśli moja śmierć może Was czegoś nauczyć, jeśli zaakceptujecie moje wyzwanie bycia lepszymi ludźmi dzięki mojej śmierci, moja dusza będzie się radować i zazna spokoju.

Chcę, aby ​​moja książka przekazywała prawdę nie tylko o doświadczeniu raka, ale ogólnie o ludzkim doświadczeniu, żeby ludzie mogli odnaleźć w niej siebie. Chcę też, by przez to zdali sobie sprawę, że nigdy nie byli i nigdy nie będą sami w swoim cierpieniu… Chcę, aby w bogatych, pogmatwanych i zawiłych szczegółach mojego życia znaleźli prawdę i mądrość, które wzmocnią i pocieszą ich w radościach i smutkach, śmiechu i łzach.

Zachęcamy do lektury!

 

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (25 głosów, średnia: 4,36 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. macierzanka  2 października 2019 09:21

    Bardzo mnie ta książka zainteresowała,myślę,że warto przeczytać.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany