Dlaczego niektórzy mogą jeść więcej i nie utyć?

Czy masz w swoim otoczeniu osobę, która bezkarnie zajada się pizzą, podczas gdy Ty masz wrażenie, że tyjesz od samego patrzenia na sałatę? To nie kwestia „wrodzonych supermocy” ani niesprawiedliwości losu. Najnowsze badania naukowe dowodzą, że klucz do szczupłej sylwetki tkwi w jednym, zaskakującym mechanizmie, który większość z nas całkowicie ignoruje.

Dowiedz się, dlaczego niektórzy jedzą i nie tyją i w jaki sposób aktywując NEAT (termogenezę niezwiązaną z ćwiczeniami), możesz błyskawicznie podkręcić metabolizm – bez liczenia każdej kalorii i wylewania siódmych potów na siłowni.

Na świecie żyją ludzie, którzy mogą zjeść hamburgera z frytkami, popić go słodkim napojem, zagryźć deserem i nigdy nie przybrać ani grama na wadze. W tym samym czasie inni skrupulatnie liczą każdy liść sałaty, piją wyłącznie wodę i unikają słodyczy, a wskazówka wagi i tak uparcie idzie w górę. Dlaczego ludzkie organizmy reagują tak skrajnie różnie na te same porcje kalorii? Odpowiedź nie tkwi w „magicznych genach”, ale w mechanizmie, który możesz kontrolować każdego dnia.

Spontaniczny ruch w ciągu dnia to klucz do szybkiego metabolizmu

fot. freepik

Czym jest NEAT i dlaczego decyduje o Twojej wadze?

Za ten niesprawiedliwy podział ról w świecie DIETY odpowiada skrót, który warto zapamiętać: NEAT (ang. Non-exercise Activity Thermogenesis), czyli termogeneza niezwiązana z ćwiczeniami fizycznymi.

Tłumacząc to z języka naukowego na ludzki: podczas gdy jedna osoba siedzi nieruchomo przy biurku i odbiera telefony, inna w trakcie tej samej rozmowy nerwowo chodzi po pokoju, gestykuluje i wierci się na krześle. NEAT obejmuje każdy rodzaj aktywności, która nie jest zaplanowanym treningiem. To sprzątanie mieszkania, wchodzenie po schodach, stanie przy kuchence podczas gotowania obiadu, a nawet zwykłe utrzymywanie postawy ciała.

Co mówią badania American Council on Exercise?

Najnowsze analizy przeprowadzone przez American Council on Exercise pokazują, że świadome zwiększenie spontanicznej aktywności może przynieść spektakularne efekty. Okazuje się, że dbając o ciągły ruch w ciągu dnia, jesteśmy w stanie podkręcić swój metabolizm nawet o 50%. W praktyce oznacza to spalenie setek dodatkowych kalorii bez wylewania siódmych potów na bieżni. Dla osoby o przeciętnym zapotrzebowaniu energetycznym, wysoki wskaźnik NEAT może oznaczać utratę wagi bez konieczności wprowadzania drastycznych restrykcji kalorycznych.

Masa mięśniowa a podkręcenie metabolizmu

Drugim filarem sukcesu osób, które „mogą jeść wszystko”, jest wysoki poziom tkanki mięśniowej. Mięśnie są tkanką aktywną metabolicznie.W miarę jak rozwijamy masę mięśniową, nasze spalanie kalorii rośnie automatycznie – nawet wtedy, gdy leżymy na kanapie. Mięśnie potrzebują znacznie więcej energii do utrzymania niż tkanka tłuszczowa. Połączenie odpowiedniej masy mięśniowej z wysokim wskaźnikiem NEAT tworzy maszynę do spalania kalorii, której nie straszny jest okazyjny cheat meal.

Proste triki na zwiększenie NEAT bez wychodzenia na siłownię

Zwiększenie spontanicznej aktywności nie wymaga rewolucji w kalendarzu ani kupowania karnetu do klubu fitness. Chodzi o drobne, codzienne nawyki, które sumują się w ogromny deficyt energetyczny.

Jak w prosty sposób oszukać leniwy metabolizm?

  • Rozmawiaj przez telefon na stojąco lub spacerując po pokoju.
  • Zrezygnuj z windy i wybieraj schody – to najprostszy sposób na aktywację pośladków i nóg.
  • Podczas siedzenia przed komputerem wykonuj mikroruchy: tupaniem stopą lub naprzemienne napinanie łydek.
  • Jeśli masz możliwość, zamień tradycyjne biurko na model regulowany, umożliwiający pracę stojącą.

Te zalecenia są uniwersalne. Powinny wdrożyć je zarówno osoby naturalnie szczupłe, jak i te, które czują, że tyją od samego patrzenia na jedzenie. Ruch to nie kara za zjedzone kalorie, ale naturalne paliwo dla Twojego zdrowia.

Konsultacja merytoryczna: mgr Joanna Wysocka (Dietetyk kliniczny) | Opublikowano:

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (138 głosów, średnia: 4,44 z 5)
loading... zapisuję głos...