Kobiety odsłaniały dekolt, ale ukrywały kostki. Historia mody pełna paradoksów

Odkryte ramiona i dekolt w historii mody pojawiały się znacznie wcześniej, niż mogłoby się wydawać. Co ciekawe, w niektórych epokach kobiety mogły swobodnie eksponować dekolt i ramiona, podczas gdy odsłonięcie kostki czy nogi budziło znacznie większe emocje. Zobacz, jak przez wieki zmieniały się zasady kobiecego ubioru – od sukni empire i wiktoriańskich kreacji po pin-up, bikini i miniówki.

Miniówki i krótkie szorty, wyeksponowane dekolty, odkryte ramiona, crop topy czy sukienki odsłaniające plecy. Dziś swoboda ubioru wydaje się nam czymś zupełnie naturalnym. Odkryte ramiona i dekolt w historii mody mają jednak znacznie dłuższą i bardziej zaskakującą historię, niż mogłoby się wydawać. Przez stulecia to, jaką część ciała kobieta mogła pokazać publicznie, zależało nie tylko od mody, ale także od pozycji społecznej, okazji, pory dnia i obowiązujących zasad obyczajowych. Co ciekawe, granice przyzwoitości wcale nie przebiegały tam, gdzie moglibyśmy się ich spodziewać. W XIX wieku podczas wieczornego balu kobieta mogła pojawić się w sukni z głębokim dekoltem i niemal całkowicie odkrytymi ramionami, podczas gdy pokazanie nóg było czymś znacznie bardziej kontrowersyjnym.

Odkryte ramiona i dekolt w historii mody – kobiece stroje na przestrzeni wieków

Odkryte ramiona i dekolt w historii mody – nogi już niekoniecznie

Historia kobiecego stroju pokazuje ciekawy paradoks. Biust i dekolt przez wiele epok były mocno podkreślane, nawet wtedy, gdy inne części ciała pozostawały starannie zakryte. Oczywiście nie oznacza to, że kobiety przez stulecia chodziły z bardzo głębokimi dekoltami na co dzień. Inaczej wyglądała moda dworska i wieczorowa, inaczej ubiór mieszczanek, a jeszcze inaczej strój przeznaczony do pracy. Jednak już w renesansie, a później szczególnie w XVII i XVIII wieku, suknie noszone przez kobiety wyższych warstw społecznych potrafiły mieć bardzo szerokie i nisko poprowadzone dekolty.

Ogromną rolę odgrywała przy tym bielizna modelująca sylwetkę. Historia gorsetów i ich poprzedników sięga co najmniej XVI wieku. Przez kolejne stulecia zmieniały one konstrukcję, ale ich zadanie pozostawało podobne: nadawać ciału modny w danym momencie kształt. Raz najważniejsza była bardzo wąska talia, innym razem wysoko uniesiony biust, szerokie biodra albo niemal płaska linia tułowia. W XIX wieku sam gorset nie wystarczał – pod sukniami pojawiały się także halki, krynoliny i turniury, dzięki którym kobieca sylwetka mogła przybierać wręcz architektoniczne formy.

Epoka empire: moda, która przeniosła talię pod biust

Suknia empire z wysoką talią, głębokim dekoltem i odkrytymi ramionami

Prawdziwa rewolucja nastąpiła pod koniec XVIII wieku, po rewolucji francuskiej. Ciężkie, bogato zdobione suknie ustąpiły miejsca znacznie prostszym kreacjom inspirowanym antykiem. W czasach napoleońskich modne stały się lekkie suknie o talii przesuniętej niemal bezpośrednio pod biust – właśnie od nich pochodzi znany do dziś fason empire. Szyto je często z jasnych, delikatnych tkanin, a ich pionowa linia mocno różniła się od rozbudowanych sukien wcześniejszego stulecia.

Wysoko umieszczona talia sprawiała jednocześnie, że biust stawał się jednym z najważniejszych elementów sylwetki. Dekolty bywały bardzo odważne, szczególnie w strojach wieczorowych, a odkryte ramiona dobrze wpisywały się w antyczne inspiracje epoki. Źródła z przełomu XVIII i XIX wieku wspominają nawet o sztucznych wypełnieniach biustu, w tym wykonanych z wosku. Nie była to oczywiście codzienna praktyka wszystkich kobiet, ale pokazuje, że pragnienie optycznego poprawiania proporcji sylwetki zdecydowanie nie jest wynalazkiem naszych czasów.

Wiktorianki odsłaniały ramiona, ale pilnowały kostek

Wiktoriańska suknia balowa z odkrytymi ramionami i długą spódnicą zakrywającą nogi

XIX wiek często kojarzy się dziś przede wszystkim z wyjątkową pruderią. Rzeczywistość była jednak bardziej skomplikowana. Odkryte ramiona i głęboki dekolt w modzie wieczorowej nie były wówczas niczym niezwykłym, choć strój dzienny zakrywał znacznie większą część ciała. Elegancka suknia balowa mogła eksponować szyję, ramiona i znaczną część dekoltu, podczas gdy jej dół sięgał ziemi.

Nogi przez długi czas pozostawały bowiem zupełnie inną kategorią. Ogromne spódnice wspierane krynolinami i wieloma warstwami materiału skutecznie je ukrywały. Co więcej, konstrukcja sukni wymagała nawet opanowania odpowiedniego sposobu chodzenia i siadania, aby przypadkiem nie odsłonić zbyt wiele. Z dzisiejszego punktu widzenia brzmi to niemal niewiarygodnie: kobieta mogła przyjść na bal z odsłoniętymi ramionami i głębokim dekoltem, ale widok jej nogi mógł wzbudzić znacznie większe zainteresowanie.

Lata 20. XX wieku – po raz pierwszy widać naprawdę dużo nóg

Moda lat 20. – sukienki flapper z odkrytymi ramionami i krótszą spódnicą

fot. freepik

Do jednej z największych zmian doszło po I wojnie światowej. Kobiety coraz częściej pracowały, uprawiały sport, prowadziły bardziej aktywne życie, a moda zaczęła odpowiadać na potrzebę wygody. Zniknęły ciężkie konstrukcje, sylwetka stała się prostsza, a spódnice zaczęły szybko się skracać. W latach 20. ich długość dochodziła do kolan, a w najbardziej odważnych fasonach można było zobaczyć nawet kolana – coś, co jeszcze pokolenie wcześniej trudno byłoby sobie wyobrazić.

Symbolem dekady stała się flapper girl – młoda kobieta z krótką fryzurą, prostą sukienką z obniżoną talią, odkrytymi ramionami, mocniejszym makijażem i papierosem w dłoni. Ta moda była czymś więcej niż zmianą fasonu. Pasowała do nowej kultury jazzu, tańca, klubów i coraz większej niezależności młodych kobiet. Ogromny wpływ na modę tego czasu miała także Coco Chanel, która pomagała popularyzować prostsze, wygodniejsze ubrania i sylwetkę zdecydowanie mniej skrępowaną niż w poprzednim stuleciu.

Pin-up: seksapil wraca razem z talią i krągłościami

Styl pin-up lat 40. i 50. podkreślający talię, nogi i dekolt

fot. freepik

Po chłopięcej sylwetce lat 20. moda ponownie zaczęła podkreślać kobiece kształty. Szczególną rolę odegrała kultura pin-up, która rozkwitła przede wszystkim w latach 40. i 50. XX wieku. Popularne fotografie, plakaty i ilustracje przedstawiały kobiety w strojach eksponujących nogi, talię i dekolt – często w krótkich szortach, kostiumach kąpielowych albo rozkloszowanych sukienkach. Charakterystyczne pozy, czerwone usta, fale we włosach i mocno zaznaczona figura stworzyły estetykę, która do dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli retro seksapilu.

Po II wojnie światowej moda jeszcze mocniej zwróciła się w stronę kobiecej sylwetki. W 1947 roku Christian Dior zaprezentował słynny „New Look”: bardzo wąską talię, zaakcentowany biust i biodra oraz obfitą, rozkloszowaną spódnicę. Po wojennych latach oszczędności i prostych, praktycznych ubrań była to spektakularna zmiana. Co ciekawe, spódnice Diora wcale nie były krótkie – seksapil budowano przede wszystkim poprzez proporcje sylwetki.

1946 rok: bikini wywołuje prawdziwy skandal

Kobieta w bikini – kostium kąpielowy odsłaniający ramiona, dekolt i brzuch

fot. freepik

W tym samym czasie następowała jednak zupełnie inna rewolucja. W 1946 roku we Francji pojawiło się bikini. Dwuczęściowe kostiumy kąpielowe istniały już wcześniej, ale nowy projekt odsłaniał znacznie więcej ciała, w tym pępek. Louis Réard zaprezentował swój model 5 lipca 1946 roku w paryskim Piscine Molitor. Kostium był tak śmiały jak na ówczesne standardy, że – według historii jego premiery – projektant miał problem ze znalezieniem profesjonalnej modelki gotowej go zaprezentować.

Bikini nie zostało jednak natychmiast zaakceptowane. Przez kolejne lata budziło kontrowersje i w wielu miejscach uchodziło za strój zdecydowanie zbyt odważny. Dopiero kultura plażowa lat 50. i 60., kino oraz gwiazdy pojawiające się w coraz bardziej skąpych kostiumach sprawiły, że stopniowo weszło do głównego nurtu mody. Dziś trudno uwierzyć, że odsłonięty pępek mógł kiedyś wywoływać tak wielkie emocje.

Mini – ubranie, które stało się symbolem całego pokolenia

Moda lat 60. – kobieta w krótkiej sukience mini w stylu Swinging London

Prawdziwy przełom w długości spódnic nastąpił jednak w latach 60. Nie da się wskazać jednego momentu ani jednego projektanta, który po prostu „wynalazł” mini. Spódnice skracały się stopniowo, a ważną rolę w tym procesie odegrali zarówno brytyjska projektantka Mary Quant, jak i francuski projektant André Courrèges. Quant miała jednak ogromny udział w spopularyzowaniu krótkich sukienek i spódnic wśród młodych kobiet. W połowie dekady mini stała się już jednym z symboli Swinging London.

Nie chodziło wyłącznie o pokazanie nóg. Młode pokolenie chciało wyglądać inaczej niż jego matki. Zamiast eleganckich kostiumów, gorsetów i sztywnych zasad pojawiały się proste sukienki, kolorowe rajstopy, płaskie buty i geometryczne wzory. Modelki takie jak Twiggy reprezentowały zupełnie nowy ideał urody. Moda przestawała być dyktowana wyłącznie przez wielkie paryskie domy mody – coraz częściej to ulica i młodzi ludzie podpowiadali projektantom, co jest modne.

Mini wzbudzała oczywiście kontrowersje. Im wyżej przesuwała się linia spódnicy, tym więcej pojawiało się dyskusji o tym, co kobiecie „wypada” pokazywać. Paradoksalnie właśnie ta krytyka pomogła uczynić z niej symbol przemian obyczajowych lat 60.

Hot pants, disco i coraz więcej swobody

Hot pants w modzie lat 70. – bardzo krótkie szorty i odkryte nogi

Kolejnym krokiem były ekstremalnie krótkie szorty. Mary Quant projektowała je już w drugiej połowie lat 60., natomiast prawdziwy boom na hot pants nastąpił na początku lat 70. Noszono je z wysokimi kozakami, kolorowymi rajstopami, dopasowanymi bluzkami czy krótkimi topami. Wraz z modą disco ubrania stawały się coraz bardziej błyszczące, dopasowane i świadomie prowokacyjne.

W latach 80. moda pokochała z kolei bardzo dopasowane sukienki, legginsy, body i stroje inspirowane fitnessem. Dekadę później do głosu doszły krótkie topy, sukienki typu slip dress przypominające halki oraz minimalistyczne fasony odsłaniające ciało w zupełnie inny sposób niż efektowna moda poprzedniego dziesięciolecia. Granica między tym, co dawniej należało do bielizny, stroju sportowego czy garderoby plażowej, a ubraniem noszonym publicznie coraz bardziej się zacierała.

Od gorsetu do crop topu – zmieniły się nie tylko ubrania

Historia mody pokazuje więc, że to, co uznajemy za „odważne”, zmienia się razem ze społeczeństwem. Raz największe emocje wywoływała odsłonięta kostka, innym razem kolano, pępek czy bardzo krótka spódniczka. Głęboki dekolt, który w pewnych okresach był całkowicie akceptowany podczas wieczornych przyjęć, mógł współistnieć z niezwykle restrykcyjnymi zasadami dotyczącymi innych części kobiecego ciała.

Historia odkrytych ramion i dekoltu szczególnie dobrze pokazuje, jak zmienne były granice obyczajowości. To, co w jednej epoce uchodziło za eleganckie i stosowne, w innej mogło zostać uznane za zbyt śmiałe. Co więcej, odsłonięcie konkretnej części ciała nie zawsze oznaczało automatycznie większą swobodę – kobieta mogła mieć głęboki dekolt, a jednocześnie nosić suknię szczelnie zakrywającą nogi.

Dzisiaj najważniejsza zmiana polega być może nie na tym, że pokazujemy więcej ciała, lecz na tym, że mamy znacznie większy wybór. Kobieta może założyć oversize’owy garnitur, romantyczną sukienkę maxi, głęboki dekolt, top z odkrytymi ramionami, mini, szorty albo zestaw całkowicie zakrywający sylwetkę. Seksapil nie musi oznaczać jednego konkretnego fasonu.

I chyba właśnie możliwość wyboru najlepiej pokazuje, jak długa droga dzieli współczesną garderobę od czasów, gdy o tym, czy wypada odsłonić ramiona, dekolt, kolana albo nawet kostki, decydowały bardzo sztywne reguły. Moda zawsze mówiła bowiem nie tylko o tym, co uważano za piękne. Równie dużo mówiła o wolności, pozycji kobiet i o tym, kto właściwie ma prawo decydować o ich wyglądzie.

Oceń ten artykuł:

(195 głosów, średnia: 4,43 z 5)