Ciekawostki o filmach świątecznych. Dlaczego je tak lubimy?

Lubicie świąteczne filmy? A jak… kto nie lubi produkcji „Kevin sam w domu” albo „To właśnie miłość”?! Specjalnie dla Was przygotowałyśmy kilka ciekawostek o gwiazdkowych hitach kinowych i telewizyjnych.

Jakie filmy najchętniej oglądamy w Święta? Dlaczego tak chętnie do nich wracamy? Która produkcja trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa jako najbardziej dochodowa komedia familijna? Ile godzin trwała charakteryzacja Jima Carreya do roli Grincha? Który z aktorów grających w filmie „To właśnie miłość” bawił się na planie tak dobrze, że nie chciał honorarium za dzień pracy? Jaki krajowy film gwiazdkowy uplasował się w pierwszej 10 najpopularniejszych polskich produkcji po 1989 r.? Odpowiadamy na te i wiele innych pytań. Oto ciekawostki o filmach świątecznych!

Ciekawostki o filmach świątecznych

pixabay.com

TOP 5: Najlepsze filmy na Święta Bożego Narodzenia!

TOP 5: Najlepsze filmy na Święta Bożego Narodzenia!

Filmów, których tradycję oglądania mamy w czasie Świąt Bożego Narodzenia można wymieniać bez liku. Z pewnością każdy ma własne tytuły. Nie muszą mieć świątecznej tematyki, każda z nas z pewnością pamięta takie filmy, które co

Ciekawostki o filmach świątecznych: 6 h przed telewizorem w ciągu dnia

Podobno w 2016 roku statystyczny Polak w okresie świątecznym oglądał telewizję przez około 6 godzin w ciągu dnia. Największą popularnością cieszyły się programy informacyjne, seriale obyczajowe, transmisje skoków narciarskich i… filmy świąteczne! Co sprawia, że produkcje gwiazdkowe cieszą się taką popularnością? Jakie filmy na Święta lubimy najbardziej oglądać?

Dlaczego lubimy świąteczne filmy?

Wraz z przyjściem Świąt, nadchodzi maraton gwiazdkowych hitów radiowych, piosenek świątecznych i produkcji kinowych oraz telewizyjnych. W ramówkach stacji pojawiają się produkcje, które oglądaliśmy setki razy. Mówimy, że nie będziemy włączać szklanego ekranu, ale i tak wspólne biesiadowanie zazwyczaj kończy się oglądaniem „Kevina samego w domu” lub innego, popularnego hitu. Mimo, że twierdzimy, iż wiele tych filmów dawno się nam przejadło, są symbolem gwiazdkowego kiczu, ostatecznie siadamy wraz z rodziną, by znów śmiać się lub wzruszać przy kolejnej emisji produkcji. Dlaczego?

Mówi się, że to kwestia stylu świętowania. W Polsce bardzo ważne są rytuały, powtarzalność. Suto zastawiony stół, wspólne słuchanie kolęd, rozmowy, ewentualnie pasterka i… odpoczynek, którego najczęściej zażywamy przed telewizorem. Popularne filmy gwiazdkowe wkradły się do naszych świątecznych przyzwyczajeń, stając się elementem, bez którego Boże Narodzenie nie byłoby pełne. Wystarczy spojrzeć na fenomen filmu „Kevin sam w domu”. Po raz pierwszy obraz został wyemitowany w okresie świątecznym w 1995 roku przez Polsat i stał się obowiązkową częścią gwiazdkowej ramówki stacji. Kiedy w 2010 roku filmu zabrakło w ramówce, okazało się jak bardzo przyzwyczajeni jesteśmy do pewnych rytuałów. W Internecie zawrzało i zorganizowano petycję do władz stacji z prośbą o przywrócenie kultowego tytułu. Aż 46 tysięcy osób dołączyło do facebookowej grupy „Polsat zabił święta – w tym roku Kevina nie będzie”. Protest okazał się skuteczny i gwiazdkowy hit od tamtej pory znów gości w gwiazdkowej ramówce stacji. Co jeszcze, prócz umiłowania tradycji oraz rytuałów, sprawia, że lubimy świąteczne filmy?

Nie bez wpływu jest na pewno atmosfera tych produkcji. Przyjemna muzyka, uśmiechnięci aktorzy, miłe gesty… wszystko to sprawia, że to bardzo optymistyczne filmy. Do tego świąteczne hity (nawet gdy to komedie) często dotyczą ważnych dla nas tematów: miłości, przyjaźni, relacji rodzinnych, przemijania… i przypominają, że w Boże Narodzenie wszystko się może zdarzyć, bo to czas magiczny. W filmach pojawiają się motywy m.in. walki dobra ze złem, przebaczenia, siły miłości i przemiany wewnętrznej. Zazwyczaj produkcje kończą się happy endem. Budzą śmiech, radość, ale niekiedy też wzruszenie oraz refleksję. To wszystko sprawia, że co roku chętnie znów siadamy do oglądania tych samych historii. Jakie z nich są najpopularniejsze? Co warto o nich wiedzieć? Poniżej przedstawiamy ciekawostki o filmach świątecznych. Tego na pewno nie wiecie o gwiazdkowych hitach!

Świąteczne swetry Stranger Things – przypomnij sobie Święta z dzieciństwa!

Świąteczne swetry Stranger Things – przypomnij sobie Święta z dzieciństwa!

Serial "Stranger Things" nieoczekiwanie stał się jedną z najpopularniejszych produkcji tego sezonu. Nieco surrealistyczna, choć bardzo przemyślana i zaskakująca pod względem fabularnej konstrukcji, opowieść o dzieciach z małego miasteczkach, które są świadkami paranormalnych zdarzeń dla wielu z nas stała się rodzajem powrotu do dzieciństwa. Jeśli i Wy należycie do fanek fantastycznej serii i chciałybyście, by jej magia towarzyszyła Wam aż do Bożego Narodzenia, koniecznie zobaczcie świąteczne swetry Stranger Things i wybierzcie swój własny model!

Ciekawostki o filmach świątecznych: najpopularniejsze hity

Specjalnie dla Was zebrałyśmy ciekawostki o filmach świątecznych, którymi na pewno zaskoczycie bliskich oraz przyjaciół.

„Kevin sam w domu”

Film o sympatycznym chłopcu, który zmaga się z niezbyt inteligentnymi złodziejami zadebiutował na ekranach kin w listopadzie 1990 roku. Podbił serca publiczności do tego stopnia, że np. w Polsce emituje się go co roku pod ponad 20 lat! Trafił też do Księgi Rekordów Guinnessa jako najbardziej dochodowa komedia familijna. Zarobił na świecie ponad 500 milionów dolarów!!!

Co ciekawe, mimo świątecznej atmosfery, film nie był kręcony zimą! Zdjęcia powstawały od lutego do maja, a twórcy musieli użyć sztucznego śniegu. By dodać produkcji gwiazdkowego charakteru w każdej scenie użyto kolorów kojarzących się z Bożym Narodzeniem – czerwieni i zieleni.Warto także dodać, że film chwalono za ścieżkę dźwiękową. Jednym z najbardziej znanych utworów świątecznych użytych w filmie jest „Carol of the Bell”, czyli angielska wersja staroukraińskiej kolędy „Szczedryk”.

Joe Pesci i Daniel Stern, którzy wcielali się w rolę złodziei, mieli okazję wcześniej współpracować ze sobą na planie I’m Dancing as Fast as I Can”. Podobnie prywatnie są przyjaciółmi.

Kolejną ciekawostką jest plakat promujący film. Inspiracją dla „krzyczącej” miny Macaulaya Culkina był znany obraz Edwarda Muncha „Krzyk”.

„To właśnie miłość”

Produkcja, to kolejny po „Kevinie”, telewizyjny hit świąteczny. Przepisem na sukces produkcji okazało się 10 historii o różnych aspektach miłości. Każda z nich rozgrywa się oczywiście w okresie Bożego Narodzenia.  Co ciekawe w brytyjskiej i amerykańskiej telewizji film wyświetlany jest w wersji o 20% krótszej, pomijane są sceny z planu produkcji filmu dla dorosłych.

Mało kto wie, że formuła filmu początkowo miała wyglądać zupełnie inaczej. Miały to być 2 produkcje, jedna o premierze Wielkiej Brytanii, druga – o niespełnionym pisarzu.

Scenarzysta Richard Curtis zdecydował się jednak połączyć te pomysły i… dopisać 12 kolejnych. Z 14 wykreowanych opowieści wykorzystano jednak tylko 10. W kinowej wersji filmu nie znalazły się historie m.in. dziewczyny na wózku inwalidzkim oraz młodego chłopaka piszącego piosenkę dla dziewczyny, którą nieskutecznie próbuje zdobyć.

Kolejną ciekawostką jest to, że słynna scena tańca Hugh Granta mogła nie pojawić się w filmie. Aktor uważał bowiem, że takie zachowanie nie przystoi premierowi Wielkiej Brytanii, w którego rolę się wcielał. Nie chciał tańczyć tak bardzo, że przekładał nakręcenie tego ujęcia aż do ostatniego dnia zdjęciowego. Na jego prośbę zmieniono również utwór, do którego miał wykonać choreograficzny popis. Ostatecznie aktor nie tylko zatańczył, ale też zaśpiewał!

Podobno aktor Kris Marshall zwrócił swoje honorarium za dzień, w którym kręcono scenę z trzema rozbierającymi go dziewczynami. Jak później tłumaczył, bawił się tego dnia tak dobrze (w sumie „rozbieraną scenę” powtarzano 21 razy), że postanowił zwrócić czek ze swoja gażą.

Co ciekawe film okazał się tak uniwersalny, że przeniesiono go do wielu innych krajów i kultur. Najpierw swoją wersję nakręcili Hindusi pod tytułem „Wszystko dla miłości”, później Polacy – „Listy do M.”, następnie Japończycy – „Wszystko zaczęło się, gdy poznałem ciebie”.

„Grinch: Świąt nie będzie”

 Produkcja powstała na podstawie książki dla dzieci dr Seuss. W oryginalnej, pierwszej bajce Grinch był czarno-białą postacią o różowych oczach. Reżyser Chuck Jones zadecydował jednak, że w jego filmie animowanym stwór, którego od kilkunastu lat znamy ze szklanego ekranu, powinien być zielony.

Początkowo o rolę Grincha starali się m.in. Eddie Murphy i Jack Nicholson. Ostatecznie jednak bohater przypadł Jimmy’emu Carrey’owi. Co ciekawe charakteryzacja aktora zajmowała aż 3 godziny każdego dnia. Jim czuł się tak źle w swojej zielonej, lateksowej skórze, że poprosił o pomoc… Navy SEAL. Żołnierze nauczyli Carreya kilku sztuczek z podręcznika „jak przetrwać tortury”, które okazały się niezwykle przydatne.

Podobno Anthony Hopkins, który jest narratorem w filmie, nagrał całą narrację w zaledwie jeden dzień.

Ciekawostki o filmach świątecznych: najpopularniejsze hity c.d.

„Holiday”

Scenariusz do filmu stworzono z myślą o głównych aktorach – Kate Winslet, Cameron Diaz, Jack’u Black’u oraz Jude Law. Sprawiło to, że odgrywane postacie do nich bardzo pasują.

Podobno kiedy kręcono zdjęcia w hrabstwie Surrey, w którym mieścił się wiejski domek Iris, trzy razy spadł prawdziwy śnieg. Szczęście dopisało ekipie filmowej, która wcześniej zamówiła jednak maszynę do jego produkowania. Ciekawostką jest też to, że Cameron Diaz twierdzi, iż „Holiday” jest jednym z najbardziej wyczerpujących fizycznie filmów, w jakich grała.

Strona internetowa, dzięki której Amanda i Iris zamieniły się na jakiś czas domami, rzeczywiście istnieje. Portal jest dostępny dla każdego.  

Co ciekawe, pierwszego wieczoru w Surrey Amanda ogląda program „Mała Brytania”, który uwielbia Jude Law. Podobno aktor nalegał, aby jego fragment został użyty w filmie. Sam wybrał skecz, który został pokazany.

„Listy do M.”

Pierwsza część popularniej opowieści miała premierę w 2011 roku. Film obejrzało prawie 3 miliony widzów, dzięki czemu produkcja uplasowała się w pierwszej 10 najpopularniejszych polskich produkcji po 1989 roku. Co ciekawe to drugi, po „Titanicu”, najdłużej wyświetlany w polskich kinach obraz.

Dużą popularnością cieszą się piosenki z produkcji, szczególnie „What The World Needs Now” w wykonaniu Anny Karwan i „Someone” zaśpiewane przez Sound’n’Grace. Kolejną ciekawostkę jest to, że 3 części historii wyreżyserowało 3 różnych twórców. Pierwszą Mitja Okoron, drugą Maciej Dejczer, a trzecią – Tomasz Konecki.

Popularność filmu sprawiła, że powstały 2 kontynuacje. Trzecia część miała swoją premierę w listopadzie tego roku. W czasie weekendu po premierze film zobaczyło aż 800 tysięcy widzów, żadna z poprzednich części nie miała aż tak dobrego otwarcia!

Ciekawostki o filmach świątecznych

mat. prasowe HRS

Znacie jakieś inne ciekawostki o filmach świątecznych? Macie ulubioną produkcję, którą oglądacie co roku?

Jarmarki bożonarodzeniowe w Europie

Jarmarki bożonarodzeniowe w Europie

Świąteczne dekoracje, sznury gwiazdkowych światełek, aromat smakołyków i zapach grzanego wina – brzmi zachęcająco, prawda?

W artykule wykorzystano m.in. materiały prasowe HRS.

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (172 głosów, średnia: 4,09 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. Ewcia  22 grudnia 2017 13:47

    Jak dla mnie to Listy do M 🙂 Świetny film z dużą dawką humoru, takiego naszego polskiego 🙂 bawię się przy nim wyśmienicie – i chyba o to chodzi 🙂

    Odpowiedz
    • martucha180  22 grudnia 2017 14:23

      I wpisany w naszą polską rzeczywistość.

      Odpowiedz
  2. ewka  22 grudnia 2017 19:23

    Uwielbiam „Holiday” i mogę to oglądać na okrągło. Jeśli chodzi o „Listy do M.” to widziałam tylko jedynkę i jakoś mnie nie bawi.

    Odpowiedz
  3. Aneta  3 stycznia 2018 16:28

    „Grincha” i „Holiday” jeszcze nigdy nie oglądałam 😉

    Odpowiedz
    • Jaworka  7 stycznia 2018 13:48

      Też nie oglądałam a tak w ogóle to w święta nie mam czasu oglądać filmów przeważnie albo się jest w gościach albo goście u mnie a wtedy wolimy rozmowy jak oglądanie filmów

      Odpowiedz
      • Aneta  8 stycznia 2018 10:20

        Dokładnie, u mnie to samo 🙂

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany