By dzieci nie ginęły…

W tym tygodniu media obiegła informacja o zaginięciu w górach (po słowackiej stronie) kilkuletniego  chłopca. Kilka dni wcześniej do podobnego zdarzenia doszło w polskich Tatrach. W obu wypadkach przyczyną było niedopilnowanie dzieci przez rodziców. Czy poza odpowiednią dozą odpowiedzialności i zdrowego rozsądku możemy jeszcze w jakiś sposób zabezpieczyć się przed zaginięciami dzieci?

Rodzina

Komentarza udziela Piotr Majewski, z firmy Rikaline, producenta i twórcy systemu do monitoringu i lokalizacji Gpguardian.pl

 

Bransolety z chipami

Jeżeli rodzic ma świadomość technologiczną i chce mieć kontrolę nad dziećmi – bransolety z chipami są ciekawym i co ważne wykonywalnym technicznie rozwiązaniem. Co prawda niestosowane jeszcze na polskim rynku, ale są możliwe do wdrożenia.

Całość projektu działa na zasadzie dobrowolności tzn. rodzic może zapisać się do programu i w każdej chwili z niego wypisać. Bransolety z chipami (małe odbiorniki) mogą działać na określonym terenie – np. w jakimś mieście (gdzie np. grasuje pedofil), na terenie osiedla zamkniętego albo w ośrodku wypoczynkowym. Ich działanie w skrócie polega na umiejscowieniu na konkretnym obszarze bazy czytników, które skanują teren. Technologia, którą można wykorzystać do takiego rozwiązania działa w sposób zbliżony do RFID. Wyko rzystujemy tu również łączność radiową ale o większym zasięgu. Dodatkowo system można tak skonstruować, że dowiemy się kiedy dziecko zdejmie bransoletę lub opuści wyznaczoną strefę – jeśli tak zrobi, rodzicowi włączy się alarm. Obręcz można tak skonstruować aby spełniała normę IP 67, była wodoodporna oraz odporna na uszkodzenia. Czas działania baterii urządzenia jest bardzo długi – wynosi 12 miesięcy.

 

Sygnał GSM

Inną technologią, którą można wykorzystać do bezpiecznej lokalizacji dzieci są bransolety z wmontowanym modułem GSM z kartą SIM. W kooperacji z operatorem telefonii komórkowej możemy lokalizować obiekt na identycznej zasadzie jak lokalizowanie sygnału z telefonu komórkowego. Sygnał wysyłany jest tylko na nasze żądanie. Żywotność baterii w tym wypadku wynosi maksymalnie 10 dni, później trzeba ją doładować.

 

Tracker – lokalizator GPS

Trzecią możliwością, wykorzystywaną już w Polsce do lokalizacji dzieci oraz osób starszych są tzw. trackery. Tracker to niewielki przyrząd, wielkości pudełka od zapałek z wmontowanym lokalizatorem GPS, który jest w stanie prześledzić całą trasę pokonywaną przez dziecko lub osobę starszą w czasie rzeczywistym, lub odtworzyć ją później. Ciekawą funkcją, wspomagającą nadzór jest alarm wyjścia poza strefę dozwoloną. Uruchomi się on gdy osoba opuści teren, na którym powinna się w założeniu znajdować. Urządzenie automatycznie wyśle do opiekuna informację o przekroczeniu ustalonej wcześniej granicy. Lokalizator posiada szereg przydatnych funkcji, które mogą okazać się nieocenione w momencie zagrożenia. W urządzeniu zaprogramowany jest specjalny alarm SOS, który aktywuje się dedykowanym przyciskiem. Skutkuje to wysłaniem do opiekuna wiadomości informującej o zdarzeniu, co pozwala niemal natychmiast na adekwatną reakcję. Tracker działa również jak prosty telefon komórkowy – umożliwia bezpośredni kontakt z podopiecznym. Dodatkowo urządzenie daje możliwość dyskretnego zatelefonowania (tryb cichy) pod zdefiniowane numery (max 3) i przesyłania dźwięków słyszalnych w najbliższym otoczeniu. Ta opcja również wpływa na poprawę bezpieczeństwa, ponieważ rodzic jest w stanie wywnioskować w jakiego rodzaju zagrożeniu jest jego dziecko i odpowiednio zareagować. Czas działania baterii w trakcie ciągłego monitoringu wynosi 2-3 dni, a w uśpieniu nawet do roku. Dostęp do monitoringu mamy w każdej chwili poprzez aplikację webową i telefon komórkowy.

Za fundacja Itaka: Spośród wszystkich zgłoszeń policja odnotowuje rocznie około 150 zaginięć dzieci do 7 roku życia, około 500 zaginięć dzieci w wieku 7-13 lat i około 3 500 zaginięć dzieci w wieku 13-17 lat.

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (75 głosów, średnia: 4,51 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. magda  27 sierpnia 2012 22:45

    mieszkam w usa i na codzien zastanawiamy sie z mezem, aby cos takiego naszemu malemu sprawic…..;)przydaloby sie w tym przekletym kraju….

    Odpowiedz
  2. KhaSix  11 marca 2015 19:18

    a ja mieszkam w małym miasteczku i za każdym razem, jak jedziemy do większego miasta- na zakupy, wycieczkę czy w odwiedziny, to odczuwam spory stres… Tym bardziej, że mój synek uwielbia zabawy w chowanego i choćbyś go wołała, to się nie odezwie nawet przez 15 minut…. I wtedy mi się marzy taki chociażby alarm, jak się przyczepia do kluczy, żeby nie ginęły 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany