Bell – marka, która łączy pokolenia – zdradzamy tajemnice definiowania kobiecego piękna

Tą publikacją rozpoczynamy nasz mini cykl rozmów „Uroda łączy pokolenia” na temat kobiecego piękna, który przeprowadzamy z córkami i matkami. Cykl ten powstaje pod patronatem marki Bell, z którą już od ponad 30 lat Polki różnych pokoleń podkreślają swoją urodę.

Dzisiaj spotykamy się w gospodarstwie pszczelarskim prowadzonym od kilku pokoleń przez rodzinę Pani Marty i jej córki Oli.

KM: Pani Marto, spotykamy się zimą, kiedy pasieka praktycznie nie wymaga Państwa codziennej uwagi i macie Panie trochę więcej czasu dla siebie. Czy mam rację?

Mama Marta: Tak, zima to czas naszego urlopu – to okres, który możemy spożytkować tylko dla siebie. W okresie zimy szczególną uwagę poświęcam pielęgnacji cery i skóry. Zawsze staram się używać kosmetyków o kompleksowym działaniu – jeśli chodzi o makijaż. Zwracam uwagę na to, by nie tylko malowały, ale i pielęgnowały cerę. Często także wyjeżdżamy podczas zimowych miesięcy na wakacje.
Dodatkowo w czasie wolnym zajmuję się także swoim hobby – wytwarzaniem woskowych świec o fantazyjnych kształtach, którymi potem obdarowuję całą rodzinę i przyjaciół.

KM: Skoro mowa o wosku pszczelim – jest on idealnym preparatem na bazie którego powstają kosmetyki. I tutaj dochodzimy do celu naszej miłej rozmowy przy herbacie słodzonej oczywiście miodem. Jak dbacie Panie o swoją urodę? Czy zajęcie mamy, jakim jest pszczelarstwo miało wpływ na Wasz sposób pielęgnacji?

Mama Marta: Z pewnością dostęp do tak wspaniałego specyfiku jakim jest miód nie pozostało bez wpływu na sposób pielęgnacji czy makijażu. Na przykład od swojej mamy – czyli babci Oli – przejęłam cudowny przepis na spierzchnięte usta. Jest to mieszanka naturalnego wosku pszczelego z odrobiną oliwy. Zostawiamy ją na kilka minut na spierzchniętych ustach. Po kilku takich aplikacjach naskórek jest doskonale zregenerowany. Ponadto moja mama zawsze mi radziła, aby nakładać na usta na ok 15 minut zwykły miód. Potem oczywiście można po prostu zlizać tę porcję. Dzięki temu usta stają się bardziej jędrne a naskórek odżywiony.

Córka Ola: Będąc w domu korzystam z receptur mojej mamy, ale gdy jestem na uczelni nie mam wystarczająco dużo czasu na robienie kosmetyków DIY. W tym czasie używam gotowych produktów jak olejek albo scrub do ust w pomadce. Usta po ich zastosowaniu są idealnie gładkie i tworzą doskonałą bazę – na przykład do nałożenia matowych pomadek, w których się ostatnio zakochałam.

KM: Czy dbacie Panie o urodę tylko za pomocą domowych kosmetyków?

Mama Marta: Oczywiście, że nie! Wyznam, że jestem zwolenniczką polskich kosmetyków. Wybierając kosmetyk nie kieruję się ceną, ale pochodzeniem. Zakup polskich produktów wspiera bowiem ojczystą gospodarkę. Często też poszukuję w składzie wosku pszczelego.

Córka Ola: Podkradałam kosmetyki mamie i babci – od dzieciństwa wiem że niektóre kosmetyki są sprawdzone i jednocześnie cenowo przystępne dlatego też chętnie po nie sięgam. A jednocześnie ich jakość i trwałość mnie zadowala.

Mama Marta: Mieszkając na wsi zwracam dużą uwagę na dostępność kosmetyków. Bardzo podoba mi się możliwość wybrania kosmetyku podczas codziennych zakupów, które robię w pobliskiej Biedronce. Najważniejsze dla mnie jest to, że ten sklep znajduje się tylko kilka kilometrów ode mnie – nie muszę jeździć daleko do miasta, aby kupić sobie szminkę czy tusz do rzęs.
Podczas tych codziennych zakupów zawsze mogę sobie kupić coś modnego – jakiś mały prezent dla samej siebie.

Córka Ola: Przyznam się, że dużo zakupów robię w internecie, ale kosmetyki wolę kupować w sklepie, mam wtedy możliwość dobrać kolory i potestować konsystencje. Najfajniej jest robić to właśnie z mamą: wspólnie dobieramy sobie nowy lakier do paznokci czy próbujemy nowe kolory konturówek. I to robimy razem – mama często mi doradza i podpowiada swoje sprawdzone makijażowe triki, a ja wyjaśniam mamie co jest trendy.

KM: Jakie były Wasze pierwsze wspólne makijażowe doświadczenia?

Mama Marta: To było wspólne malowanie sobie paznokci. Zawsze sięgałam po naturalne kolory i klasyczne czerwienie – dopiero córka pokazała mi, że szarości i jak Ola na to mówi „nudziaki” na paznokciach mogą wyglądać wspaniale. Pokazała mi także top coaty. To one utrwalają teraz mój manicure albo dodają brokatowego blasku paznokciom.

KM: Czy są jakieś kosmetyki albo makijażowe triki które poleciła Pani córka?

Mama Marta: O, tak – trochę się od niej nauczyłam! Przede wszystkim córka uświadomiła mi, że nie muszę robić u kosmetyczki co miesiąc henny na brwi. Wystarczy, że użyję do tego jeden z zestawów do modelowania oczu i brwi – właśnie marki Bell, który jest dla mnie wygodniejszy niż pożyczony od córki wosk do brwi w kredce. Osiągnięty efekt jest o wiele bardziej naturalny.
Drugim kosmetykiem, który przejęłam od córki to bazy do twarzy. Pokazała mi, że nie używamy tylko podkładu i pudru, ale na początek bazę. Dzięki temu moja skóra jest bardziej aksamitna w dotyku, a makijaż jest o wiele trwalszy.
Trzecim – prawdziwym objawieniem było dla mnie malowanie konturówką do oczu – od dołu przestrzeni między rzęsami na górnej powiece. Udało mi się osiągnąć już ten efekt, że moja kreska nie wychodzi poza rzęsy, które wyglądają na bardzo gęste lub na wewnętrzną krawędź powieki.

Córka Ola: Mamo, to się nazywa tightlining!

KM: Olu, a czego Ty nauczyłaś się od Mamy? Jaki był najciekawszy trik, którym zadziwiłaś koleżanki?

Córka Ola: Mama nauczyła mnie, aby stosować konturówkę do ust. Zawsze wydawała mi się zupełnie niepotrzebnym kosmetykiem, od dziecka dziwiłam się, po co mama ją używa. Jak podrosłam, mama uświadomiła mi, jak przy pomocy konturówki mogę lekko skorygować kształt usta a nawet je optycznie powiększyć. Cała tajemnica polega na tym, by najpierw pomalować usta pomadką, a dopiero na to użyć konturówki. Od tej pory usta mają perfekcyjny kształt a konturówka jest zawsze w mojej kosmetyczce.
Drugim kosmetycznym trikiem, a właściwie nauką było zaprzestanie „pompowania” pojemniczka z mascarą. Mama nauczyła mnie, że w ten sposób wpompowywałam do pojemniczka powietrze, przez co tusz szybciej wysychał i zbijał się w grudki a efekt na oku nie był zadowalający.

KM: Widzę, że obie panie uczą się wzajemnie od siebie a wspólne wypady po kosmetyki prawdziwie łączą pokolenia. Dziękuję zatem za rozmowę i za tych kilka cennych trików na temat pielęgnacji urody.

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (121 głosów, średnia: 4,83 z 5)
zapisuję głos...
Komentarze
  1. agasam9  29 grudnia 2016 22:28

    matka i córka – najpiękniejsza przyjaźń 🙂

    Odpowiedz
  2. Jaworka  30 grudnia 2016 10:25

    Można wiele uczyć sie od siebie nawzajem przyjażń między córka i mamą to wspaniała rzecz

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.