Wspólny poród – czyli po co mężczyzna na porodówce?!

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu kobiety rodziły w domu w asyście akuszerki, później trafiły do szpitala, a z czasem wraz z nimi na sali porodowej pojawili się mężczyźni. Jaka jest rola partnera w porodzie? Czy wspólny poród to fanaberia, czy może bardziej potrzeba naszych czasów?

noworodek_Wspólny poród

Wspólny poród ? O tym, jak było kiedyś

W czasach powojennych kobiety coraz częściej zaczęły rodzić w szpitalach. W latach 60-tych większość dzieci przychodziła na świat właśnie tam. Powszechnym miejscem narodzin przestał być dom rodzinny lub kameralne izby porodowe, które z czasem zostały zlikwidowane. W latach 70-tych zdecydowana większość porodów odbywała się na szpitalnych porodówkach. Podobnie było w kolejnych dekadach XX wieku. Tak samo jest również dzisiaj.

Do lat 90-tych kobiety, przekraczając próg szpitala, rozdzielały się z rodziną, najczęściej na kilka dni. Przez proces porodu przechodziły bez bliskich osób, wyłącznie ze wsparciem personelu medycznego. Pierwsze dni po narodzinach dziecka spędzały również same. Rzadko kiedy dozwolone były odwiedziny nawet przez męża lub partnera. Ojcowie często pierwszy raz widzieli swoje dziecko owinięte w kocyki przez okno z odległości kilkunastu metrów. Dla większości był to jedyny kontakt z żoną lub partnerką i noworodkiem. Najczęściej pierwsze wspólne chwile następowały dopiero w momencie powrotu kobiety z dzieckiem do domu.

Szkoły rodzenia, dostęp do wiedzy o porodzie – np. książek, były wtedy rzadkością. – Traktowano tę sferę jako zarezerwowaną wyłącznie kobiet. W efekcie ojcowie – odsunięci od bliskiego kontaktu z kobietami, mieli często bardzo nikłą wiedzę i świadomość tego, czego doświadczały kobiety. Nie zdawali sobie sprawy ani z potrzeb, trudów, wysiłku i samopoczucia matki swoich dzieci. Przez to rzadziej okazywali się pomocni – tłumaczy doula Marianna Szymarek. Kobiety zaś niezwykle często rodziły w poczuciu osamotnienia, bez bliskich wokół siebie, w gmachach szpitalnych, których wcześniej nie poznały. Potęgowało to ich zagubienie i trudne wspomnienia okołoporodowe.

OJCIEC WCHODZI NA PORODÓWKĘ! Czyli lata 90-te XX wieku

Ostatnia dekada XX wieku to czas przemian w Polsce, także w opiece okołoporodowej. Kobiety zaczęły walczyć o swoje prawa – w tym o poród ze wsparciem bliskiej osoby, swój nieprzerwany kontakt z dzieckiem, a także dziecka z ojcem. O to, by rodzina nie była rozdzielana na cały okres pobytu w szpitalu. Ruszyła społeczna akcja „Rodzić po ludzku”, która bardzo wspomogła przemiany. Powstała fundacja o tej samej nazwie, która do dziś reprezentuje i walczy o respektowanie praw w opiece okołoporodowej. Z czasem powstawały również inne organizacje, szkoły rodzenia, zajmujące się edukacją okołoporodową par (nie tylko matek!). Mężczyźni coraz częściej zaczęli towarzyszyć żonom i partnerkom w czasie porodu, a potem angażować się w opiekę nad dzieckiem. – Poród to dla większości kobiet doświadczenie, które jest opisywane jako wyjątkowe, często pamiętane przez całe życie. Poczucie satysfakcji z jego przebiegu zależne jest od wielu czynników. Wśród nich wymienia się czynniki fizjologiczne i medyczne oraz psychologiczne i społeczne. Nie bez znaczenia są subiektywne oczekiwania kobiet wobec przebiegu porodu, poczucie kontroli i wpływu na decyzje związane z jego procesem. Wśród czynników wymienia się także jakość wsparcia i jakość relacji pomiędzy rodzącą a osobą wspierającą w porodzie – przyznaje psycholożka Marta Plucińska, zajmująca się wsparciem kobiet w okresie okołoporodowym.

UFFF, WSPARCIE NAPRAWDĘ POMAGA!

Dziś hasło „poród rodzinny” nikogo już nie dziwi. Wiele kobiet rodzi z osobą towarzyszącą. Najczęściej jest to mąż lub partner. Bywa, że na sali porodowej pojawia się również mama, siostra, przyjaciółka lub profesjonalne wsparcie w osobie douli. Kobieta może skorzystać z prawa dodatkowego wsparcia ze strony zaufanej osoby. Ma również prawo wyboru, kto  wcieli się w tę rolę. – Osoba towarzysząca w porodzie poprzez  swoje emocjonalne wsparcie  pomaga kobiecie rodzącej uwolnić się od napięć i negatywnych myśli, m.in. dzięki stałemu uspokajaniu, zrozumieniu, akceptacji  czy zwyczajnemu okazaniu troski. Innym sposobem towarzyszenia jest wsparcie informacyjne, które pomoże kobiecie w lepszym zrozumieniu tego, co się wokół niej dzieje, dając jej poczucie tak potrzebnego spokoju – dodaje Plucińska.

Wsparcie bliskiej, znanej osoby w czasie porodu daje kobiecie bardzo wiele plusów:

Zwiększa komfort psychiczny i poczucie bezpieczeństwa

Taka osoba pomaga zazwyczaj nieustannie przez cały czas rodzenia. Nie wychodzi, nie musi wypełniać dokumentów. Jest przy kobiecie i służy jej wszelką dostępną pomocą. Taka postawa bardzo podnosi komfort samopoczucia kobiet, ich poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia. Kiedy obok jest zaufana, pomocna osoba, kobieta łatwiej akceptuje sytuację i otwiera się zarówno na trud, wysiłek, jak i radość rodzenia. W wymagających momentach, kiedy ma przy boku kogoś, kto w nią wierzy i akceptuje jej decyzje, lepiej radzi sobie z lękami i nowymi, mocnymi doznaniami fizycznymi. Rodzącej łatwiej wtedy uwierzyć w samą siebie i poczuć, że ma w sobie siłę, by wydać dziecko na świat.

Wspiera fizycznie

Osoba towarzysząca w czasie porodu zazwyczaj wykonuje wiele czynności, z pozoru większość z nich  może wydać się banalna, jak np. podawanie wody, okrywanie kocem czy przytrzymywanie. Pamiętajmy jednak, że w czasie rodzenia są one bardzo istotne dla kobiety. Fizyczna pomoc to także asysta przy zmianie pozycji, kąpieli, przebieraniu oraz masaż, podawanie najróżniejszych rzeczy.

Pomaga w radzeniu sobie z bólem i aktywnym rodzeniu

Dzięki aktywnemu udziałowi drugiej osoby, kobiecie rodzącej często o wiele łatwiej jest się poruszać, zmieniać pozycje, korzystać z piłki, wanny czy prysznica. Taka osoba może też masować, pomagać w utrzymaniu spokojnego oddechu, rozluźnianiu się, zachowaniu spokoju i skupienia, a nawet robić okłady, itd.

Obecność na sali porodowej wspierającej osoby towarzyszącej niesie też wiele zalet dla innych – nie tylko dla rodzącej. Kiedy ta czuje się komfortowo, położnej pracuje się lepiej, a poród przebiega z mniejszym ryzykiem powikłań (badania dr Marshalla Klausa i dr Johna Kennela). Wsparciem fizycznym, masowaniem, głaskaniem, ale także wycieraniem czoła mokrą chusteczką osoba towarzysząca może zaspokoić w rodzącej potrzebę objęcia opieką. Zapewnienie rodzącej takiego wsparcia wpływa na wzrost jej poczucia bezpieczeństwa i pozwala na niezakłócone wydzielanie się hormonów porodowych, które są niezbędnym warunkiem przebiegu porodu zgodnego z jego naturą – tłumaczy położna Magdalena Hul.

KIEDY LEPIEJ, ŻEBY MĘŻA  NIE BYŁO NA PORODÓWCE?

Wsparcie osoby towarzyszącej ma dla większości kobiet ogromny sens i wiele zalet. Bywa jednak, że bliska osoba bardziej przeszkadza niż pomaga. Jej zachowanie może mieć negatywny wpływ na przebieg porodu i wspomnienia rodzącej. Dzieje się tak przede wszystkim kiedy osoba towarzysząca:

Nie ma podstawowej wiedzy na temat porodu.

W efekcie nie rozumie co się dzieje na kolejnych etapach i dlaczego rodząca zachowuje się w określony sposób. Najczęściej zdarza się tak, kiedy osoba zaproszona do towarzyszenia w porodzie nie przygotowuje się do tego wydarzenia.

Nie rozumie potrzeb rodzącej kobiety i trudno jej się z nią komunikować w sytuacjach kryzysowych.

W takiej sytuacji zazwyczaj nie udziela rodzącej  wystarczającego wsparcia. Zanim więc podejmiemy decyzję, warto się przez chwilę zastanowić, czy wskazana osoba to ktoś z kim łatwo nam się porozumieć i kto respektuje nasze potrzeby.

Nie zgadza się z decyzjami i wizją porodu rodzącej.

W takim przypadku osoba towarzysząca bardziej przeszkadza niż pomaga. Zdarza się, że chce realizować własną wizję narodzin dziecka. Najczęściej wywołuje to u rodzącej zagubienie, a nawet poczucie osamotnienia.

Jest przepełniona lękiem i bardzo boi się procesu porodu.

Bardzo trudno w takiej sytuacji zapanować nad pełnym wachlarzem trudnych emocji i nerwowymi reakcjami. Łatwo z kolei przenosić je na rodzącą i wprowadzać ogólną atmosferę stresu. To z kolei może bardzo utrudniać rodzącej rozluźnienie, skupienie się na skurczach i zachowanie spokoju.

Nie chce lub nie czuje się na siłach być przy porodzie.

Jeśli ktoś nie jest gotowy uczestniczyć w procesie narodzin, boi się lub uważa, że nie podoła i przyznaje się do tego – warto to uszanować. Powody mogą być różne. Faktem pozostaje, że przyznanie się jest przejawem samoświadomości i zrozumienia, że kobieta potrzebuje w porodzie prawdziwego emocjonalnego i fizycznego wsparcia, nie zaś tylko czyjejś obecności. Dobrze jeśli bliscy, szczególnie mąż lub partner towarzyszą w porodzie, ponieważ chcą pomóc i z entuzjazmem przygotowują się do tego. Jeśli zaś poddają się presji społecznej i robią to, ponieważ „inni też byli”, mało prawdopodobne, że rzeczywiście pomogą. – Osobiście miałem obawy aby coś się żonie w czasie porodu nie stało, a były takie przesłanki. Obecność douli sprawiła, że w czasie porodu nie musiałem się tak po męsku silić na kontrolowanie sytuacji, latać po położną, lekarza, czy skupiać się na tym co to ja w zasadzie powinienem teraz radzić żonie. Po prostu mogłem tam z nią  być, wspierać ją całym sobą. Doula robiła resztę – przyznaje otwarcie Maksymilian Kostrzewa.

WYBÓR KOBIETY

Przygotowanie do porodu to czas kiedy kobieta podejmuje wiele, często trudnych, decyzji odnośnie swojego ciała i zdrowia oraz życia rodziny. Poród zostawi trwałe ślady w jej pamięci, wspomnieniach, opowieściach, a także w ciele. To jak kobiety przeżywają poród wpływa na późniejsze macierzyństwo. Mają prawo zadbać o jakość porodu i związane z nim dobre doświadczenia. Jednym z tych elementów jest decyzja o porodzie z osobą towarzyszącą. Mąż, partner, przyjaciółka, siostra, matka lub doula każda z tych osób może być w czasie porodu pomocna i jest w stanie dostarczać różne formy wsparcia. Jednak o tym, kogo  potrzebuje kobieta w tym trudnym dla niej momencie, może zdecydować tylko ona sama. Chodzi przecież o to, aby uzyskać uzyskanie najbardziej pożądane przez nią wsparcia.

 

 

 

Oceń ten artykuł:

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (89 głosów, średnia: 4,71 z 5)
zapisuję głos...
Jeżeli spodobał Ci się artykuł, to odwiedzaj nas regularnie i czytaj codzienne newsy. Za każe odwiedziny dostajesz punkty, za które możesz otrzymać różne nagrody – bez żadnych opłat. Jeśli chcesz się zarejestrować kliknij.

Chcesz wiedzieć więcej o naszym programie? Kliknij: Zasady w pigułce
Komentarze
  1. Zdjęcie profilowe ewalub
    ewalub  8 listopada 2016 10:04

    Mój mąż był przy porodzie. Była to jego decyzją, którą podjął sam dopiero pod koniec ciąży. Nie chciałam go do niczego zmuszać, ale bardzo się cieszę, że zdecydował się na obecność. Pomagał mi i cieszę się, że mógł zobaczyć jak jego dziecko pojawia się na świecie.

    Odpowiedz
    • Zdjęcie profilowe Anett13
      Anett13  8 listopada 2016 11:25

      Myśmy też bardzo chcieli, ale niestety miałam cesarskie ciecie. Dobrze, że zaraz po, zanim ja sie mogłam ruszać, mąż dostał dziecko i mógł z nim spędzic troche czasu 🙂

      Odpowiedz
  2. Zdjęcie profilowe Aneta
    Aneta  8 listopada 2016 11:59

    Bardzo ciekawy artykuł, przeczytałam z zainteresowaniem, choć tematy okołoporodowe to jeszcze nie moja bajka. Ja kiedyś swojego męża również nie będę zmuszać – jeżeli zaś będzie chciał być przy porodzie, to raczej mu tego nie zabronię 🙂

    Odpowiedz
  3. Zdjęcie profilowe Jaworka
    Jaworka  8 listopada 2016 14:14

    Czasy naprawdę się zmieniły i pod tym względem na korzyść kobiety rodzącej bo pielęgniarka w szpitalu nie zaopiekuje się tak dobrze jak bliska osoba a tym bardziej teraz kiedy tych pielęgniarek jak na lekarstwo i nie nadążają. U mnie też był do czasu nie wytrzymał napięcia potem moja mama a w końcu cesarka przeżyłam prawie dwa porody. Uważam że to bardzo dobry pomysł aby mąż uczestniczył przy porodzie i jeśli oboje tego chcą to fajnie. Moja znajoma jest teraz w szpitalu i czeka na poród ale bez męża bo on twierdzi że nie wytrzyma tego

    Odpowiedz
  4. Zdjęcie profilowe luna341
    luna341  8 listopada 2016 14:50

    Wspólny poród to najpiękniejszy moment w zyciu rodziny

    Odpowiedz
  5. Zdjęcie profilowe Kathe
    Kathe  8 listopada 2016 15:11

    Poród – największy koszmar jaki można sobie wyobrazić, bez wsparcia byłoby kiepsko

    Odpowiedz
  6. Zdjęcie profilowe sylwiawes
    sylwiawes  9 listopada 2016 16:16

    Mój mąż był ze mną przy pierwszym i przy drugim porodzie . Oboje tego chcieliśmy i mimo bólu to były jedne z najpiękniejszych chwil w życiu . Takie , których się nigdy nie zapomina i bardzo miło wspomina 🙂

    Odpowiedz
  7. Zdjęcie profilowe kasia87g
    kasia87g  9 listopada 2016 18:03

    ja tam bym nie chciałaby mój mąż był przy moim porodzie, ani pomoże tylko będzie mnie stresował i dla mnie to średnio do zaakceptowania, że widziałby cały poród, bo to raczej nie są rzeczy miłe do oglądanie,lepiej niech nie widzi 😀

    Odpowiedz
  8. Zdjęcie profilowe Moniśka
    Moniśka  23 listopada 2016 09:20

    Arcy ciekawy artykuł. Nigdy nie zastanawiałam się, czy chce żeby mój facet był przy porodzie. Wydaje mi się to troche obrzydliwe..kiedyś na necie para umiesciła zdjęcie po zdjęciu cały proces porodowy swojego piatego (?) dziecka. ble

    Odpowiedz
  9. Zdjęcie profilowe AnnStyl
    AnnStyl  10 stycznia 2017 22:21

    Rzeczywiście obecność ojca dziecka przy jego porodzie to fajna sprawa. Ale trzeba też wsiąść pod uwagę, że faktycznie nie wszystkie kobiety chcą, aby towarzyszył im przy porodzie ojciec dziecka. Wstydzą się, nie chcą, aby widział je w takim stanie. I to ich decyzja. Również nie wszyscy mężczyźni są w stanie podołać temu zadaniu. Zdarzają się przypadki, że personel medyczny musi udzielać pomocy mężczyźnie, który asystuje przy porodzie swego maluszka. Niejednokrotnie taki delikwent odważny jak tylko zobaczy jak maleństwo się rodzi ląduje na posadzce. Ale ogólne zamysł jest godny uwagi i dobrze, że mentalność ludzka w tym wypadku idzie z postępem. Jednak większość rodziców przy odpowiednim przygotowaniu i prowadzeniu wspólnego porodu łączy większa więź. To procentuje w przyszłości w ich związku i rodzicielstwie. Artykuł wart przeczytania.

    Odpowiedz
  10. Zdjęcie profilowe Gosia W
    Gosia W  4 kwietnia 2017 17:40

    MóJ mąż był ze mną przy obu porodach..sam chciał,a ja bardzo sie cieszyłam z jego obecności i mozliwosci potrzymania kogoś za rękę.wspominamy ten czas bardzo miło..POlecam:)

    Odpowiedz
  11. Zdjęcie profilowe Kika07645
    Kika07645  19 kwietnia 2017 14:51

    Mój mężczyzna był wtedy przy mnie i nie wyobrażam sobie zeby go tam wtedy ze mną nie było, dał mi ogromne wsparcie poza tym razem ze mną uczestniczył w tej istotnej dla nas obojga sytuacji 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.